Koniec z węglem i gazem? Czym będziemy ogrzewać domy w przyszłości?

Koniec z węglem i gazem? Czym będziemy ogrzewać domy w przyszłości?

Ogrzewanie to najczęściej najbardziej skomplikowana spośród domowych instalacji. Przy tym również najdroższa - zarówno na etapie inwestycji, jak i eksploatacji. Chociażby z tych względów warto poświęcić mu naprawdę dużo uwagi. Co będzie tu najistotniejsze dla budujących swój pierwszy dom lub decydujących się na termomodernizację?

Wybór systemu grzewczego - ważne czynniki

Zastanawiając się nad wyborem systemu grzewczego albo planując jego modernizację trzeba uwzględnić naprawdę wiele czynników związanych z jego budową i działaniem. To nie tylko sprawy czysto techniczne, o których sami możemy decydować.

Lista czynników, które koniecznie musimy brać pod uwagę jest bardzo długa:

  • ograniczenia wynikające z miejscowego planu zagospodarowania, wojewódzkich uchwał antysmogowych, wojewódzkich planów ochrony powietrza itd.;
  • dostępność paliw, obecność sieci gazowej, ewentualnie możliwość wykorzystania energii elektrycznej;
  • zakres i stopień uciążliwości obsługi ogrzewania;
  • to, czy budynek jest dopiero wznoszony, czy może modernizujemy już eksploatowany;
  • standard energetyczny domu, jego zapotrzebowanie na energię do ogrzewania;
  • rodzaj kotła albo pompy ciepła;
  • to, czy w pomieszczeniach będą grzejniki, ogrzewanie podłogowe lub inne płaszczyznowe;
  • specyfikę układu rur, rozdzielaczy, pomp obiegowych i innej armatury hydraulicznej;
  • sposób sterowania ogrzewaniem, czyli sterownik kotła, pokojowy bądź pogodowy regulator temperatury, głowice termostatyczne. sposób przygotowywania ciepłej wody użytkowej (c.w.u.) i zapotrzebowanie na nią.

Nie jest to, oczywiście, pełna lista. Ponadto poszczególne czynniki będą mieć odmienną wagę dla różnych osób. Tu dobrym przykładem jest uciążliwość obsługi - tak naprawdę rzecz bardzo subiektywna, bo czy uzupełnianie peletów lub węgla raz na tydzień to dużo czy mało? Z kolei różnice pomiędzy ogrzewaniem grzejnikowym i podłogowym nie będą miały zasadniczego znaczenia dla wszystkich, którzy planują zastosowanie jakiegokolwiek kotła. Natomiast staną się bardzo ważne, jeżeli dom będzie ogrzewany pompą ciepła. Dlatego warto przyjrzeć się bliżej temu, jak działa ogrzewanie w rozmaitych konfiguracjach.

Odgórne ograniczenia

Planowanie ogrzewania powinniśmy zawsze zacząć od sprawdzenia zapisów miejscowego planu zagospodarowania (MPZP), decyzji o warunkach zabudowy (jeżeli brak MPZP na danym terenie) oraz uchwał antysmogowych, przyjmowanych przez sejmiki poszczególnych województw. Są to bowiem obowiązujące nas przepisy prawa. Jeżeli więc czegoś w nich zabroniono, to bezwzględnie musimy się do tego stosować. Nie ma przy tym znaczenia, czy odmienne rozwiązanie nie byłoby dla nas bardziej atrakcyjne, technicznie lepsze, tańsze itd.

Najczęściej spotykanym ograniczeniem jest zakaz korzystania z paliw stałych. Przy czym może on dotyczyć jedynie samego węgla kamiennego lub wszystkich paliw stałych, czyli także drewna i peletów. Zastanawiające jest przy tym, czemu w naszym kraju tak powszechnie zakazuje się używania także tych paliw - będących przecież formą odnawialnej biomasy i wręcz promowanych w Europie Zachodniej. Trzeba również sprawdzać, czy lokalne przepisy nie przewidują wprowadzenia jakichś ograniczeń w nadchodzących latach. Takie regulacje też się zdarzają, zaś kupowanie kotła, z którego będziemy musieli zrezygnować np. za 5 lat - nie ma sensu.

Wszyscy zapłacimy za emisję CO2

Obecnie musimy uwzględniać także nowe regulacje, wprowadzane w całej Unii Europejskiej. Docelowo chodzi o osiągnięcie do 2050 r. czegoś, co nazwano "neutralnością klimatyczną" przez praktycznie wszystkie budynki mieszkalne. Także te już istniejące, a więc potrzebna będzie ich modernizacja na ogromną skalę. To jednak dość odległa perspektywa, zaś doświadczenie z innymi unijnymi programami uczy, że to, co prezentuje się nam dzisiaj może być jeszcze wielokrotnie zmieniane.

Ale w ramach tych zmian, przewidziano też działania w ciągu kilku najbliższych lat, które spowodują dalszy wzrost cen paliw i energii. Od 2027 r., w ramach systemu ETS 2, planowane jest obciążenie opłatami za emisję dwutlenku węgla (CO2) także budynków mieszkalnych. Opłaty mają być doliczane do ceny wszystkich paliw kopalnych - węgla kamiennego, gazu ziemnego i płynnego, oleju opałowego. Początkowo wysokość opłaty za emisję 1 t CO2 ma być ograniczona do 45 euro. Najmocniej uderzy to w użytkowników węgla, przekładając się na wzrost ceny o ok. 500 zł/t. Jednak ciepło z gazu również podrożeje. Na pierwszy rzut oka, nie będzie to miało wpływu na korzystających z biomasy lub prądu (także z pomp ciepła). To jednak nie do końca prawda. Prąd też będzie drożał, gdyż ETS 2 zakłada np. likwidację puli darmowych uprawnień do emisji, trafiających dotąd do przemysłu i energetyki. Co więcej, stała cena maksymalna uprawnień dla budownictwa ma być tylko rozwiązaniem przejściowym, po czym również one staną się przedmiotem obrotu giełdowego. To zaś rynek spekulacyjny, bardzo niestabilny, na którym cena przekraczała już nawet 100 euro za tonę CO2.

Z założenia odchodzeniu od paliw kopalnych ma towarzyszyć ciągły wzrost ich cen, co ma dostarczać właścicielom budynków odpowiednio silnej motywacji do zmian. Przewidziano także stopniowe wprowadzanie zakazów korzystania z kotłów na paliwa kopalne oraz uruchomienie programów wsparcia termomodernizacji. Jednak wciąż nie znamy konkretów. Zupełnie nie wiadomo, jakie miałyby być zasady tego rodzaju dotacji. Także harmonogram odchodzenia od kotłów na paliwa kopalne nie jest ostatecznie określony. Najczęściej mówi się obecnie o zakazie instalowania kotłów gazowych w nowych budynkach od 2030 r. Ale i tu przewiduje się pozostawienie swego rodzaju furtki - w postaci tzw. hybrydowych systemów grzewczych. Może to być kocioł gazowy i pompa ciepła. Natomiast w odniesieniu do istniejących budynków padają rozmaite daty obowiązkowego przejścia na zeroemisyjność - od 2040 do 2050 r. Prawdopodobnie jednak już od 2025 r. zostaną zlikwidowane dotacje do wymiany starych kotłów na nowe, ale również spalające paliwa kopalne. Oznaczałoby to koniec dopłat np. do kotłów gazowych w programie "Czyste Powietrze". Natomiast wsparcie dla systemów hybrydowych (kocioł plus pompa) najpewniej zostanie utrzymane.

Nie sposób więc jednoznacznie stwierdzić, jaki sposób ogrzewania okaże się najlepszym wyborem w długiej perspektywie, wynoszącej przynajmniej kilkanaście lat. Tyle zaś trwa przewidywany okres eksploatacji kotła lub pompy. Należy jednak spodziewać się dalszego wzrostu cen paliw i energii.

Kocioł
Wprowadzenie opłat za emisję CO2 nie dotknie użytkowników kotłów na biomasę, czyli pelety i drewno, oraz właścicieli pomp ciepła. (fot. Mora Polska)
Przeczytaj
Może cię zainteresować
Dowiedz się więcej
Zobacz więcej Zobacz mniej

Wybór paliwa

Przez wiele lat na paliwa patrzono głównie przez pryzmat ich cen. Nieco upraszczając, można powiedzieć, że zdecydowanie najtańszy był węgiel kamienny i drewno, gaz ziemny był już wyraźnie droższy, na szczycie takiej klasyfikacji znajdowały się gaz płynny (propan), olej opałowy i prąd. Jednak w ostatnich latach zaszły ogromne zmiany - praktycznie wszystkie ceny bardzo wzrosły. Na szczęście nie jest to już takie szaleństwo jak w 2022 r., gdy ceny węgla podskoczyły grubo powyżej 3000 zł/t. Obecnie węgiel kosztuje 1500 zł. Jest to dobry przykład szalonej niestabilności cen. Co ważne - jest to konsekwencją sytuacji międzynarodowej i sankcji gospodarczych skierowanych przeciwko Rosji, a nie takich czynników, jak wzrost kosztów wydobycia.

Z tych względów racjonalne prognozowanie kosztu paliw staje się niemożliwe, przeradza się w bezsensowne zgadywanie. Dlatego bezpieczniej jest założyć, że wszystkie paliwa będą drogie i nie liczyć na spadek cen. Era tanich paliw dobiegła końca. W takiej sytuacji, szczególnego znaczenia nabierają inne cechy ogrzewania - choćby wygoda jego obsługi oraz możliwość dobrego sterowania, które może przynieść całkiem duże oszczędności (nawet o ponad 20%).

Kocioł na drewno
Obecnie najtańszy sposób ogrzewania to użycie drewna w szczapach. Jego spalanie w nowoczesnych kotłach jest czyste i efektywne. (fot. Mora Polska)

Ponadto warto pomyśleć o zapewnieniu możliwości korzystania z więcej niż jednego źródła ciepła. Niektórzy producenci oferują gotowe hybrydowe układy tego rodzaju, najczęściej złożone z pompy ciepła i kotła gazowego. Zaletą takiego firmowego systemu jest możliwość automatycznego zmieniania źródła ciepła, w zależności od tego, które z nich pracuje w danych warunkach w sposób bardziej ekonomiczny. W efekcie kocioł może być tzw. szczytowym źródłem ciepła, działającym w czasie dużych mrozów, gdy sprawność pompy spada.

Jednak układ hybrydowy może oznaczać bardzo różne konfiguracje, składając się np. z pompy ciepła oraz kotła na drewno. Najprawdopodobniej będzie on tani w eksploatacji, jednak nie da się go w pełni zautomatyzować. W praktyce zawsze warto jednak pomyśleć o założeniu drugiego, alternatywnego źródła ciepła. Może być nim nawet kominek lub wolno stojący piec (koza). Ważny jest nie tylko aspekt ekonomiczny, ale również zwiększona pewność ogrzewania na wypadek awarii podstawowego źródła ciepła. Planując instalację grzewczą w nowym domu, albo jej modernizację w już istniejącym, warto również zapewnić możliwość łatwego przejścia na inne źródło ciepła, jeżeli eksploatacja obecnego okaże się za ileś lat zbyt kosztowna lub nazbyt uciążliwa.

Wygoda obsługi

Większość osób nie docenia tego jak ważny okazuje się nakład pracy niezbędnej do obsługi ogrzewania. Po części wynika to z nieświadomości, gdyż wiele osób przeprowadza się do domu jednorodzinnego z bloków, gdzie nie musieli robić dosłownie niczego. Drugi czynnik to przecenianie własnych sił - dziś noszenie opału i czyszczenie kotła może nie być dla nas problemem, ale czy tak samo będzie za 10 lat?

Pod względem pracochłonności obsługi urządzenia grzewcze można podzielić na trzy kategorie. Pierwsza obejmuje zupełnie bezobsługowe kotły gazowe, olejowe, elektryczne oraz pompy ciepła. W ich przypadku jedyne co musimy zrobić to ustawić pożądaną temperaturę w pomieszczeniach. Oczywiście, pod warunkiem, że zostaną wyposażone w odpowiednio dobraną automatykę. Do drugiej kategorii należy zaliczyć kotły z podajnikiem, opalane węglem (ekogroszkiem) lub peletami. W ich przypadku wystarcza uzupełnianie zapasu opału raz na kilka dni oraz czyszczenie kotła z podobną częstotliwością. W przypadku niektórych urządzeń nawet samo rozpalanie może odbywać się automatycznie. Trzecia grupa to zaś urządzenia zasypowe, opalane węglem lub drewnem w szczapach. Tu zasadnicza niedogodność polega na konieczności uzupełniania paliwa co kilka godzin. Jednak w praktyce tę uciążliwość można znacząco zmniejszyć zakładając duży (ok. 1000 l) zbiornik buforowy jako swoisty akumulator ciepła. Dzięki niemu z wytworzonego ciepła można korzystać znacznie dłużej, niż trwało palenie. Zastosowanie takiego zbiornika istotnie podnosi też sprawność i czystość spalania.

Pompa ciepła w garażu
Pompy ciepła, kotły gazowe oraz elektryczne to urządzenia bezobsługowe, a więc najwygodniejsze w eksploatacji. (fot. De Dietrich)

Akceptowalny poziom zaangażowania w obsługę to rzecz indywidualna. Dla kogoś, kto nigdy nie miał do czynienia z kotłami do przyjęcia może okazać się tylko pełna automatyzacja. Natomiast dla osób, które przez lata użytkowały starego typu kotły zasypowe przejście na wariant z podajnikiem może być prawdziwą rewolucją. Z ich punktu widzenia będą to urządzenia niemal bezobsługowe. Najważniejsze żeby nie przecenić własnych sił i możliwości. Kocioł nazbyt absorbujący zawsze będzie utrapieniem, nawet jeżeli to technicznie świetne urządzenie zapewniające dość tanie ciepło. Prędzej czy później i tak go wymienimy.

Nowy lub modernizowany

Właściciele już użytkowanych domów, którzy decydują się na modernizację ogrzewania, są w zupełnie innej sytuacji, niż ci, którzy dopiero wybierają projekt albo rozpoczynają budowę. W tym drugim przypadku, można idealnie dobrać wszystko z myślą o konkretnym źródle ciepła. To szczególnie ważne, jeżeli ma nim być pompa ciepła, a nie kocioł. Pompy charakteryzuje bowiem wiele specyficznych cech. Śmiało można bronić tezy, że dowolnego rodzaju kotły mają ze sobą więcej wspólnego, niż którykolwiek z nich z pompą ciepła.

Jednak także pomiędzy kotłami różnice są bardzo duże. Może być potrzebna wydzielona kotłownia lub można się bez niej obyć, odmienny będzie sposób przygotowywania ciepłej wody użytkowej (c.w.u.), metoda zabezpieczenia instalacji przed przegrzaniem i nadmiernym wzrostem ciśnienia (otwarte lub zamknięte naczynie wzbiorcze) itd.

W dopiero projektowanym domu, mamy ogromną swobodę wyboru, chociaż pewne rozwiązania mogą być bardziej kosztowne. Natomiast modernizacja systemu grzewczego to zawsze swoisty kompromis. Tu np. zastąpienie grzejników ściennych ogrzewaniem podłogowym może okazać się skrajnie trudne. Najczęściej inwestorzy starają się ograniczyć zakres najbardziej uciążliwych prac. Dlatego raczej dostosowuje się choćby nowe grzejniki do istniejących rurociągów, a nie wycina wszystko i robi od nowa. Nie znaczy to, że nie można dokonać naprawdę dużych zmian, jednak nie ma tu pełnej swobody.

Standard energetyczny

Kwestia zapotrzebowania na ciepło, tego co możemy określić mianem standardu energetycznego budynku, w praktyce ściśle wiąże się zwykle z tym, czy mamy do czynienia z domem nowym czy modernizowanym. Przede wszystkim dlatego, że nawet ten, który spełnia jedynie warunki zawarte w obecnie obowiązujących przepisach, będzie i tak zdecydowanie górował nad wzniesionym zaledwie przed dekadą, zgodnie z ówczesnymi przepisami. Natomiast od standardów sprzed 30 czy 40 lat będzie dzieliła go przepaść.

Bardzo duża różnica zapotrzebowania na ciepło ma zaś przynajmniej dwa zasadnicze aspekty. Po pierwsze, budynek o wyższym standardzie będzie wyraźnie tańszy na etapie eksploatacji. Zwykle nawet wówczas, gdy będzie ogrzewany droższym paliwem. Warto przyswoić sobie zasadę, że w dzisiejszych czasach jedyna naprawdę tania energia to ta, której nie zużywamy. Dobre ocieplenie budynku, a więc ograniczenie strat ciepła, jest najpewniejszym sposobem utrzymania rachunków w ryzach. Dlatego ewentualnego unowocześniania systemu ogrzewania nie powinniśmy planować w oderwaniu od termomodernizacji budynku. Wymiana starych okien, docieplenie dachu i ścian to działania, które mogą znacznie bardziej obniżyć koszty ogrzewania, niż wymiana kotła na nowy albo zainstalowanie pompy ciepła. Ogrzewanie energochłonnego domu zawsze będzie drogie.

Drugi aspekt całej sprawy to wpływ standardu ocieplenia budynku na działanie samych urządzeń grzewczych. Przede wszystkim chodzi o samo źródło ciepła, czyli kocioł lub pompę, w mniejszym o działanie grzejników, podłogówki lub ogrzewania podłogowego. Z pozoru oczywisty jest fakt, że zmniejszenie strat ciepła, np. przez docieplenie ścian, oznacza, że wystarczy założyć źródło ciepła o mniejszej mocy. To szczególnie ważne w przypadku pomp ciepła, gdyż ich cena wyraźnie rośnie wraz z mocą. Ponadto moc grzewcza najpopularniejszych pomp typu powietrze/woda zwykle wyraźnie spada w czasie dużych mrozów. Czyli właśnie wtedy, gdy najbardziej jej potrzebujemy. W praktyce docieplenie budynku może być jedynym sposobem na to, żeby zapewnić wystarczającą wydolność takiej pompy w ciągu całego sezonu grzewczego. Ważne jest również to, że moc, którą są w stanie przekazać do wnętrz typowe grzejniki ścienne, zasilane przez na ogół niskotemperaturową pompę, jest znacznie niższa, niż w przypadku zasilania dokładnie tej samej instalacji przez kocioł. Tak więc nawet pompa o faktycznie wysokiej mocy może nie zapewniać komfortowych warunków, gdyż wąskim gardłem całego systemu okażą się grzejniki.

Nieco paradoksalnie, docieplenie starego budynku może spowodować, że z kolei dotychczas użytkowany kocioł na węgiel lub drewno będzie miał o wiele za wysoką moc. W efekcie jego sprawność i czystość spalania może się nawet pogorszyć! W praktyce jednak takiemu szeroko zakrojonemu przedsięwzięciu i tak towarzyszy wymiana kotła. Warto pamiętać, że w docieplonym budynku moc kotła należy dobrać na nowo, po uwzględnieniu zmniejszenia strat ciepła.

Opisanego powyżej efektu możemy natomiast nie zauważyć w przypadku ogrzewania gazem. Bowiem kotły tego rodzaju mają często bardzo szeroki zakres tzw. modulacji mocy i automatycznie dostosowują się do zmian zapotrzebowania na ciepło. Przy czym zakres modulacji nie jest nieograniczony.

Grzejnik w łazience
Wysoki standard energetyczny to niskie straty ciepła w pomieszczeniach. Zawsze będzie więc można ogrzać je łatwiej i taniej. (fot. Purmo)

Dobór mocy

To, jaka powinna być moc kotła albo pompy ciepła zależy od wielu czynników. Paradoksalnie, nie zawsze zapotrzebowanie budynku na ciepło będzie najważniejszym spośród nich. W praktyce możemy wyróżnić co najmniej trzy sytuacje, w których dobór mocy urządzeń grzewczych będzie szczególnie trudny.

Pierwsza to użycie kotła dwufunkcyjnego, czyli takiego, w którym woda użytkowa (c.w.u.) podgrzewana jest na bieżąco, dopiero po odkręceniu kranu. W ten sposób mogą działać tylko kotły gazowe lub elektryczne, gdyż niezbędna jest wówczas zdolność do błyskawicznego samoczynnego uruchamiania i osiągnięcia pełnej mocy. Kłopot polega na tym, że do takiego natychmiastowego podgrzania wody wymagana jest bardzo wysoka moc - do w miarę komfortowego zasilania jednego typowego prysznica potrzeba przynajmniej 20 kW. Natomiast do ogrzewania pomieszczeń w średniej wielkości nowym domu, wystarcza moc nie większa niż 10 kW - i to nawet w czasie największych mrozów. Kotły dwufunkcyjne dobiera się więc biorąc pod uwagę tak naprawdę tylko przygotowywanie c.w.u. Na szczęście, pracujące w ten sposób kotły gazowe i elektryczne automatycznie dostosowują swą moc do zapotrzebowania w bardzo szerokim zakresie. Przy czym nie jest on nieograniczony i w skrajnych przypadkach założenie kotła z zasobnikiem c.w.u. może być jedynym sposobem rozwiązania tego problemu.

Kocioł dwufunkcyjny
Moc kotła dwufunkcyjnego dobieramy uwzględniając praktycznie tylko zapotrzebowanie na c.w.u. (fot. De Dietrich)

Druga z trudnych sytuacji to ogrzewanie domu pompą ciepła. W przypadku dominujących na rynku urządzeń typu powietrze/ woda, najczęściej mamy do czynienia z bardzo dużym spadkiem mocy grzewczej przy niskiej temperaturze powietrza. Pompa, która nominalnie ma np. 8 kW, osiąga tyle przy +7°C. Natomiast przy -10°C jej moc może być do aż 2 razy niższa (4 kW), zaś w czasie mrozów -20°C wynosić zaledwie 2 kW. Oczywiście, są na rynku pompy o znacznie lepszej charakterystyce, nawet utrzymujące nominalną moc grzewczą przy -15°C albo -20°C. Jednak w przypadku większości spadek mocy wraz z temperaturą zewnętrzną będzie bardzo wyraźny. Kupowanie modelu o wysokiej mocy nominalnej, aby była ona wystarczająca, nawet w okresie ostrych mrozów - nie jest dobrym pomysłem. Taki wariant będzie bardzo drogi, na dodatek będzie działać źle przez większość sezonu grzewczego, gdy temperatura powietrza wynosi ok. 0°C. Właśnie dlatego układy z pompą powszechnie projektuje się jako tzw. biwalentne, czyli z drugim źródłem ciepła. Może nim być kocioł lub wbudowane grzałki elektryczne. Przez znakomitą większość czasu, wystarcza praca pompy, zaś w warunkach skrajnych - uruchamiane jest wspomaganie.

Trzeci szczególny wariant doboru mocy dotyczy zasypowych (bez podajnika) kotłów na węgiel albo drewno. Nowoczesne urządzenia tego rodzaju mogą osiągać bardzo wysoką sprawność i czystość spalania, jednak pod warunkiem, że działają z mocą zbliżoną do nominalnej. Co w praktyce oznacza, że powinny pracować w układzie ze zbiornikiem buforowym, przejmującym wytworzone ciepło, niezależnie od tego, czy jest ono akurat potrzebne w pomieszczeniach. I tu dochodzimy do swoistego paradoksu - jeżeli zbiornik akumulujący wodę grzewczą jest wystarczająco duży (zwykle ok. 1000 l), to moc kotła może być równie dobrze wyraźnie wyższa, niż zapotrzebowanie budynku na ciepło. Bufor to zrównoważy.

Zbiornik buforowy
Jeżeli kocioł nagrzewa duży zbiornik buforowy, to i jego moc nie musi być ściśle dopasowana do zapotrzebowania budynku na ciepło. (fot. Mora Polska)

Trzy etapy sterowania

Sterowanie to być może najbardziej niedoceniany element każdej instalacji grzewczej. Jeżeli zaś porównać działanie ogrzewania do jazdy samochodem, to brak dobrego sterownia przypomina sytuację, w której kierowca wciska pedał gazu i hamuje w zupełnie nie wtedy, kiedy trzeba, a do tego jeździ na nieodpowiednim biegu. Oczywiste, że wówczas nie sposób mówić o oszczędnym spalaniu i komforcie. Ponadto trwałość podzespołów pojazdu też na tym ucierpi. W przypadku ogrzewania jest podobnie.

Automatyka do sterowania ogrzewaniem
Dobre sterowanie to klucz do oszczędności. Co ważne, dodanie automatyki nie wymaga poważnej ingerencji w instalację. (fot. ENGO Controls)

Ale co to znaczy dobre sterowanie? Przede wszystkim trzeba zaznaczyć, że jest to swego rodzaju proces, przebiegający w trzech etapach.

W pierwszym z nich mamy sterownik kotła lub pompy ciepła. Jego zadaniem jest dbanie o to, aby samo urządzenie działało z możliwie wysoką sprawnością, spalanie było czyste itd. Nie musi to jednak oznaczać, że temperatura w ogrzewanym budynku będzie właściwa. Bez korekty wprowadzanej przez kolejne elementy może być ona równie dobrze zbyt wysoka, jak i zbyt niska. Nie sposób mówić tu o rozsądnym gospodarowaniu ciepłem i komforcie.

Dlatego potrzebny jest pokojowy albo pogodowy regulator temperatury, popularnie nazywany po prostu termostatem. Komunikuje się on ze sterownikiem kotła lub pompy ciepła, przekazując mu informację, czy w budynku osiągnięto już zadaną temperaturę, jest ona wyższa lub niższa. Należy od razu wyjaśnić zasadniczą różnicę pomiędzy regulatorami pokojowymi i pogodowymi. Te pierwsze mierzą temperaturę wewnątrz domu. Można powiedzieć, że jest to informacja bezpośrednia o tym, czy warunki w pomieszczeniach są właściwe. Natomiast regulatory pogodowe mierzą temperaturę zewnętrzną, a następnie - bazując na tzw. krzywej grzewczej - przekazują dalej, do sterownika kotła, informację, czy temperaturę wody w obiegu c.o. należy obniżyć, czy podwyższyć. Wbrew pozorom, założenie jest tu bardzo proste - każdej temperaturze zewnętrznej odpowiada określona temperatura wody w obiegu, umożliwiająca utrzymanie komfortowej temperatury w pomieszczeniach. Cała sztuka polega na dopasowaniu właściwej krzywej grzewczej do charakterystyki konkretnego budynku.

W rzeczywistości regulatory temperatury to urządzenia o bardzo różnym stopniu zaawansowania. Od najprostszych, działających tylko w trybie włącz/wyłącz, po wyposażone w czujniki zarówno temperatury zewnętrznej, jak i wewnętrznej, które same dokonują korekty ustawionej krzywej grzewczej.

Wreszcie trzeci etap sterowania, który możemy nazwać korektą miejscową, to użycie głowic termostatycznych na grzejnikach albo siłowników z odpowiednimi czujnikami na poszczególnych pętlach podłogówki. Dzięki nim można ostatecznie dopasować temperaturę do rzeczywistych potrzeb, uwzględnić wpływ takich czynników, jak zyski ciepła wynikające z większego nasłonecznienia niektórych pomieszczeń, wreszcie czasowo obniżyć temperaturę tylko w niektórych wnętrzach. Coraz większą popularność zyskują przy tym tzw. głowice elektroniczne, montowane zamiast zwykłych termostatycznych. Za ich pomocą można bez trudu ustawić np. godziny obniżenia temperatury we wskazanym wnętrzu, zwiększyć lub obniżyć temperaturę od razu na kilku wybranych grzejnikach itd. Co więcej, takie zmiany realizuje się nawet zdalnie, jeżeli układ umożliwia komunikację przez Internet. Dzięki temu np. wcześniej podniesiemy temperaturę, jeżeli okaże się, że danego dnia wcześniej wrócimy z pracy do domu.

Aplikacja do sterowania ogrzewaniem
Działanie ogrzewania i wszystkich innych domowych instalacji możemy nadzorować również zdalnie. (fot. Satel)

Trzeba podkreślić, że wyższy komfort osiągany dzięki dobremu sterowaniu to tylko jeden aspekt sprawy. Drugim jest oszczędność energii, a więc i pieniędzy wydawanych na eksploatację. Wciąż wiele jest zaś domów, których właściciele kupili wprawdzie np. nowoczesny kocioł kondensacyjny, pompę ciepła, lecz automatyka to wyłącznie sterownik samego urządzenia. Sprzęt będzie działał nawet z zadaną na sztywno (stałą) temperaturą zasilania i wyłączał się, gdy różnica pomiędzy zasilaniem i powrotem obniży się poniżej zadanego progu. Jednak taki sposób eksploatacji to po prostu marnowanie ich potencjału. Te urządzenia grzewcze działają bowiem zwykle najoszczędniej, automatycznie utrzymując najniższą możliwą temperaturę wody, zapewniającą równocześnie komfortowe warunki we wnętrzach.

Redaktor: Jarosław Antkiewicz
fot. otwierająca: Free/Gree

Jarosław Antkiewicz
Jarosław Antkiewicz

Człowiek wielu zawodów, instalator z powołania i życiowej pasji. Od kilkunastu lat związany z miesięcznikiem i portalem „Budujemy Dom”. W swojej pracy najbardziej lubi znajdywać proste i praktyczne rozwiązania skomplikowanych problemów. W szczególności propaguje racjonalne podejście do zużycia energii oraz zdrowy rozsądek we wszystkich tematach związanych z budownictwem.

W wolnych chwilach, o ile nie udoskonala czegoś we własnym domu i jego otoczeniu, uwielbia gotować albo przywracać świetność klasycznym rowerom.

Komentarze

retrofood
11-02-2024 22:10
1 minutę temu, Zdaniem Czytelnika napisał:   Tak więc obecnie pompy ciepła są najlepszym rozwiązaniem. No chyba, że zostanie wymyślone coś lepszego     Nie ma wątpliwości "chyba, że", jest tylko pytanie kiedy to się stanie? Bo o sztucznej inteligencji ...
Zdaniem Czytelnika
11-02-2024 22:04
Komentarz dodany przez Mat: Docelowo - za kilka, kilkadziesiąt lat, wszyscy zaczniemy przechodzić na pompy ciepła. Czasami wspomagane innymi źródłami ciepła np. gazem, czy kotłami na pelet. Tego procesu raczej nie unikniemy. Nie uważam, że to złe - wprost przeciwnie. Wybudowałem ...
retrofood
11-02-2024 21:32
1 godzinę temu, podczytywacz napisał: A powinien mieć takich ludzi, żeby "lewactwo" nie miało co wywlekać...    Przecież jeszcze  niedawno twierdził, że takich ma. I tylko takich, sprawdzonych jak należy. Jak to leciało? Pokora, praca, umiar  ...
Wiecej na Forum BudujemyDom.pl
Czytaj tak, jak lubisz
W wersji cyfrowej lub papierowej
Moduł czytaj tak jak lubisz