Okno PVC przewiewa zimą? Regulacja docisku krok po kroku
Okno PVC przewiewa zimą? Regulacja docisku krok po kroku
fot. Adobe Stock
Stolarka z PVC nie wymaga odnawiania powłok, bez którego nie obejdą się okna drewniane. Nie znaczy to jednak, że można o niej zapomnieć. Po kilku sezonach w okuciach pojawiają się luzy, uszczelki tracą sprężystość, a otwory odwadniające zarastają zanieczyszczeniami. Skutkiem są przeciągi, opory przy zamykaniu skrzydła i wyższe rachunki za ogrzewanie. Kilka prostych zabiegów, powtarzanych wiosną i jesienią, pozwala tego uniknąć niewielkim kosztem. Na czym polegają?
Profile z PVC myjemy wyłącznie łagodnymi środkami – ciepłą wodą z dodatkiem płynu do naczyń lub gotowym preparatem przeznaczonym do stolarki z tworzywa. Powierzchnia okna jest gładka i nieporowata, więc zabrudzenia schodzą bez szorowania. Wystarczy miękka ściereczka z mikrofibry lub gąbka.
Znacznie ważniejsze jest to, czego stosować nie wolno. Rozpuszczalniki nitro, aceton, benzyna ekstrakcyjna i preparaty na bazie chloru naruszają strukturę tworzywa, przez co profil matowieje i zaczyna szybciej się brudzić. Mleczka ścierne, pasty polerskie o grubym ziarnie, druciaki i twarde skrobaki zostawiają mikrorysy, w których osadza się kurz – okno wygląda potem na szare, choć jest umyte.
Osobnej ostrożności wymagają profile kolorowe i okleinowane folią drewnopodobną. Folia jest znacznie bardziej wrażliwa na środki chemiczne niż lity biały PVC, a jej barwniki z czasem blakną pod wpływem promieniowania UV. Producenci oklein zalecają okresowe stosowanie preparatów pielęgnacyjnych z filtrem UV, zwykle raz w roku. Białe profile, które zaczynają żółknąć, można odświeżyć specjalistyczną pastą renowacyjną do PVC – w odróżnieniu od mleczek czyszczących nie zawiera ona ostrego ścierniwa i nie narusza warstwy wierzchniej.
Przy okazji mycia warto obejrzeć szyby. Zaprawa, tynk czy resztki taśm montażowych pozostałe po budowie lub remoncie odchodzą po namoczeniu – skrobanie na sucho, zwłaszcza żyletką, kończy się zarysowaniem szkła. Współczesne pakiety mają powłoki niskoemisyjne od strony międzyszybowej, ale w niektórych szybach przeciwsłonecznych i samoczyszczących warstwa funkcyjna znajduje się na zewnątrz i wymaga wyjątkowo delikatnego traktowania. Informacja o tym powinna znaleźć się w dokumentacji okna.
Sezonowe smarowanie okuć
Zanim przystąpimy do jakichkolwiek prac przy oknach, warto zajrzeć do karty gwarancyjnej. Producenci stolarki zwykle uzależniają utrzymanie gwarancji od konserwacji prowadzonej zgodnie z instrukcją, a część z nich wymaga odpłatnych przeglądów serwisowych i odnotowania ich w dokumentacji. Samodzielna ingerencja w okucia okna objętego gwarancją może oznaczać jej utratę – przy świeżo zamontowanej stolarce bezpieczniej ograniczyć się do mycia i wezwać serwis.
Regularne smarowanie okuć decyduje o tym, jak długo okno będzie się otwierać bez oporów – dotyczy to zwłaszcza powszechnie stosowanych mechanizmów obwiedniowych. Zabieg powtarzamy dwa razy w roku: jesienią, przed sezonem grzewczym, oraz wiosną. Punkty smarowania wskazuje instrukcja obsługi okna albo serwis internetowy producenta okuć. Samego producenta rozpoznamy po logo i symbolach wytłoczonych na zasuwnicy – to wystarczy, by odnaleźć jego stronę i właściwą instrukcję.
Gdy takiej dokumentacji nie mamy, przyjmujemy zasadę, że smaru wymaga każde miejsce, w którym metalowe elementy okucia przesuwają się względem siebie: rygle, zasuwnice, przedłużki, rozwórki i zawiasy.
Potrzebny będzie smar dedykowany okuciom okiennym: taki, który nie przebarwia profilu, nie zostawia tłustej powłoki wiążącej kurz, a jednocześnie zabezpiecza przed korozją i obniża opory tarcia. W praktyce sprawdzają się preparaty silikonowe i teflonowe (PTFE), dostępne w każdym markecie budowlanym w cenie od ok. 17 do 36 zł za opakowanie 200–400 ml. Jedna puszka wystarcza na kilkanaście okien i kilka sezonów, więc materiał potrzebny do samodzielnej konserwacji całego domu kosztuje ułamek tego, co jednorazowe wezwanie serwisanta.
Uwaga na nazwy handlowe. Klasyczny, uniwersalny środek penetrujący w niebiesko-żółtej puszce – ten, po który odruchowo sięga większość z nas – do okuć się nie nadaje: wypłukuje fabryczny smar z mechanizmu i po kilku tygodniach opory wracają ze zdwojoną siłą. Ten sam producent oferuje jednak osobno smar silikonowy, który do okien nadaje się już bez zastrzeżeń. Decyduje więc nie marka, lecz opis na etykiecie.
Smar nanosimy oszczędnie, aplikatorem lub z pojemnika ciśnieniowego, a wypływający nadmiar od razu ścieramy. W trakcie zabiegu wielokrotnie otwieramy i zamykamy skrzydło, korzystając także z funkcji dodatkowych – uchyłu i rozszczelnienia – aby preparat rozprowadził się po całym obwodzie okucia.
Okucia okienne powinny być smarowane 2 razy do roku, fot. Roto.
Przy okazji sprawdzamy stan klamki. Obluzowaną dokręcamy po odchyleniu maskownicy rozety, a wyrobioną – wymieniamy. To element uniwersalny, o standardowym rozstawie otworów i trzpieniu kwadratowym 7 mm, więc wymiana zajmuje kilka minut. Jeśli okno znajduje się na parterze lub w zasięgu balkonu, warto rozważyć klamkę z kluczykiem albo z przyciskiem blokującym, która utrudnia otwarcie skrzydła po wybiciu szyby.
Regulacja szczelności
Docisk skrzydła do ościeżnicy powinien być korygowany dwa razy w roku – bez tego okno z PVC nie utrzyma optymalnej szczelności. Wymusza to rozszerzalność cieplna tworzywa, wielokrotnie większa niż pozostałych materiałów stosowanych w stolarce. Współczynnik rozszerzalności liniowej PVC-U wynosi ok. 0,08 mm na każdy metr długości i każdy stopień różnicy temperatury – to mniej więcej szesnastokrotność wartości dla drewna mierzonej wzdłuż włókien i trzyipółkrotność wartości dla aluminium.
Łatwiej to sobie wyobrazić na liczbach. Profil o długości 1,5 m, który zimą pracuje w temperaturze –10°C, a latem nagrzewa się do 40°C, wydłuża się i skraca o blisko 6 mm. Profile okleinowane w ciemnych kolorach, na przykład w antracycie, w pełnym słońcu osiągają nawet 70°C, więc ich praca na tym samym odcinku sięga niemal 10 mm. Z tego samego powodu stalowe zbrojenie w komorze profilu osadza się z luzem – przy tej samej różnicy temperatur zmienia ono wymiar ponad sześć razy słabiej niż otaczające je tworzywo.
Można by sądzić, że skoro rama i skrzydło są z tego samego materiału, ich praca się znosi, a szczelina między nimi pozostaje stała. Tak się jednak nie dzieje z dwóch powodów. Po pierwsze, ościeżnica jest zakotwiona w murze i pianie montażowej, więc porusza się w ograniczonym zakresie, podczas gdy skrzydło pracuje swobodnie. Po drugie, zewnętrzna ścianka profilu nagrzewa się latem o kilkadziesiąt stopni bardziej niż wewnętrzna, przez co profil delikatnie się wygina. Suma tych zjawisk zmienia rzeczywisty docisk uszczelki i właśnie tę zmianę kompensuje sezonowa regulacja.
Konsekwencje zaniedbania widać w obie strony. Latem nieprzestawione okno bywa nadmiernie dociśnięte, co trwale odkształca uszczelki i obciąża okucia. Zimą to samo ustawienie okazuje się zbyt luźne – pojawiają się przeciągi, spada komfort, rosną straty ciepła.
Rozwiązaniem jest sezonowe przestawienie bolców ryglujących, wykonywane przed latem i przed zimą. Sposób zależy od modelu okucia. Najczęściej bolce obraca się kluczem trzpieniowym (zwykle imbusowym) lub firmowym kluczem producenta – są osadzone mimośrodowo, więc obrót zmienia szerokość szczeliny po zamknięciu okna. Ich położenie wskazuje nacięcie na czole bolca – na wszystkich bolcach na obwodzie skrzydła musi być ono ustawione jednakowo. W części okuć bolec przyjmuje postać rolki, którą wystarczy podciągnąć i obrócić palcami, bez narzędzi.
Wskazane jest sezonowe przeregulowanie docisku poprzez zmianę ustawienia pozycji bolców ryglujących, fot. Winkhaus Polska.
Na lato bolce ustawiamy węższą częścią obwodu w stronę pomieszczenia – skrzydło ma wtedy większy luz, co sprzyja mikrowentylacji i odciąża uszczelki. Na zimę przestawiamy je w położenie zapewniające maksymalny docisk.
Ustawienie zimowe sprawdzamy kartką papieru wsuniętą między skrzydło a ościeżnicę w kilku punktach obwodu: po zamknięciu okna kartka powinna stawiać wyraźny opór przy próbie wyciągnięcia. Latem tej próby nie stosujemy – wtedy kartka z założenia ma wysuwać się lżej. Niezależnie od pory roku liczy się natomiast równomierność: jeśli w jednym miejscu kartka wychodzi swobodnie, a kilkadziesiąt centymetrów dalej trzyma mocno, docisk jest nierówny i któryś z bolców został pominięty albo ustawiony inaczej niż pozostałe.
Bolce obracamy zawsze bez używania siły. Zasuwnica jest elementem cienkościennym i przy próbie pokonania oporu potrafi pęknąć, a jej wymiana kosztuje 600–1000 zł – wielokrotnie więcej niż zlecenie regulacji od razu specjaliście.
Zasuwnice nie zawsze obiegają całe skrzydło. W tańszych okuciach od strony zawiasów bywają jedynie skośne zaczepy. Ich położenie również daje się korygować – przesuwając element na skrzydle lub w ościeżnicy tak, by pogodzić wymaganą szczelność z łatwością zamykania.
Instrukcja regulacji okien, film Stolbud Włoszczowa S.A.
Modyfikacja funkcjonowania okuć
W oknach z PVC montuje się okucia wielu producentów, w licznych odmianach konstrukcyjnych i użytkowych. Przy bardziej złożonych regulacjach trzeba sięgnąć po dokumentację techniczną konkretnego okna albo powierzyć pracę wyspecjalizowanej firmie. Instrukcje bywają dostępne w sieci – do ich odnalezienia wystarczy logo producenta i symbol typu wyrobu umieszczony na zasuwnicy.
Samodzielnie poradzimy sobie z ustawieniem skrzydła w ramie, gdy ociera ono o górną lub dolną poprzeczkę albo przy zamykaniu ustawia się skośnie. Służą do tego śruby regulacyjne w obu zawiasach. Kluczem trzpieniowym wprowadzonym w oś zawiasu dolnego podnosimy lub opuszczamy skrzydło względem ramy, a boczne śruby imbusowe w zawiasie dolnym i górnym odpowiadają za przesunięcie w poziomie. Zakres tej regulacji jest jednak ograniczony – przy przekoszeniu skrzydła lub deformacji ramy może okazać się niewystarczający. Wtedy konieczna bywa korekta ustawienia pakietu szybowego, czyli tzw. klocowanie, a w skrajnych przypadkach wymiana okna.
W starszych oknach częstą usterką jest zablokowanie mechanizmu zamykającego po nieprawidłowym operowaniu klamką w pozycji uchylnej lub rozszczelnionej. Zwykle wystarczy docisnąć skrzydło ręką przy górnym zawiasie i przestawić klamkę w położenie „otwarte”. Problemowi zapobiega blokada błędnego położenia klamki – element, w który wyposażone są niemal wszystkie współczesne okucia, a którego w stolarce sprzed lat zwykle brakuje.
Zdjęcie skrzydła, konieczne choćby przy wymianie uszczelek, także mieści się w zakresie prac domowych, choć przy dużych oknach lepiej poprosić kogoś o pomoc. W konstrukcjach z mechanizmem uchylnym lub ogranicznikiem otwarcia najpierw rozłączamy te mechanizmy przy oknie otwartym. Następnie zdejmujemy osłonki z zawiasów i wysuwamy bolec z zawiasu górnego – ułatwi to specjalny wyciągacz z widlastymi szczękami. Skrzydło osadzone wahliwie na dolnym zawiasie wystarczy potem odchylić i unieść.
Osobną kategorią są duże przeszklenia tarasowe. Systemy przesuwne typu HS, w których skrzydło waży kilkaset kilogramów, wymagają pracy dwóch osób i specjalistycznych narzędzi – tu samodzielne próby kończą się zwykle uszkodzeniem wózków jezdnych. Regulację takiego przeszklenia lepiej od razu zlecić serwisowi; stawki podajemy w dalszej części tekstu.
O żywotności uszczelki decydują dwie rzeczy: materiał, z którego ją wykonano, oraz to, czy jest konserwowana. Na pierwsze nie mamy już wpływu, na drugie – jak najbardziej. Dwa razy w roku, najlepiej przy okazji smarowania okuć, warto przetrzeć je wilgotną ściereczką i pokryć preparatem pielęgnacyjnym na bazie silikonu lub gliceryny. Kosztuje on ok. 11–25 zł za opakowanie, a zabieg zajmuje kilka minut i odsuwa w czasie moment, w którym guma stwardnieje i popęka. Nie stosujemy do tego smarów mineralnych ani preparatów penetrujących – te niszczą kauczuk zamiast go chronić.
EPDM czy TPE – co mamy w oknie
Od materiału zależy zarówno trwałość uszczelki, jak i to, czy w ogóle da się ją wymienić samodzielnie. Uszczelki z kauczuku EPDM wciąga się ręcznie w rowek profilu i docina w narożnikach. Zachowują sprężystość przez 15–20 lat, znoszą temperatury od –40 do +110°C i są niemal niewrażliwe na promieniowanie UV oraz ozon. Ich największą zaletą jest niskie odkształcenie trwałe po ściskaniu: nawet po latach docisku wracają praktycznie do pierwotnego przekroju.
Uszczelki z elastomerów termoplastycznych TPE i TPV są dziś stosowane masowo, bo pozwalają na automatyzację produkcji – przychodzą do fabryki zespolone z profilem, a w narożnikach zgrzewają się razem z nim. Szczelność utrzymują przez 8–12 lat, w skrajnych przypadkach do 15, po czym siła docisku zaczyna spadać szybciej niż w EPDM. Gwarancje systemowe obejmują zwykle od 3 do 12 lat. Uszczelki zgrzanej w narożniku nie da się po prostu wyciągnąć i zastąpić odcinkiem z metra – taką wymianę wykonuje serwis producenta.
Niezależnie od materiału stan uszczelek ocenimy przy okazji regulacji: jeśli przy maksymalnym docisku skrzydła kartka papieru wsunięta między skrzydło a ramę wysuwa się bez oporu, uszczelka jest odkształcona i kwalifikuje się do wymiany. Gdy dzieje się tak po kilkunastu latach użytkowania, mamy do czynienia z naturalnym zużyciem materiału, a nie z wadą okna.
Co kupić i za ile?
Zanim zamówimy nowe uszczelki, sprawdzamy wymiary i kształt starych. Najprościej wyciąć krótki odcinek starej uszczelki z dolnej poprzeczki i wziąć go do sklepu jako wzorzec – powstałą lukę i tak zlikwiduje nowa uszczelka. Znaczenie ma również pozycja montażu – profil wargowy założony odwrotnie nie zapewni szczelności, choć z pozoru wygląda poprawnie. Materiału potrzeba dwa razy tyle, ile wynosi obwód okna, plus niewielki zapas: uszczelki układa się zwykle dwurzędowo, w ramie i w skrzydle.
Warto wiedzieć, czego szukamy. W marketach budowlanych dominują tanie taśmy samoprzylepne – piankowe, gumowe i profile typu P czy Omega, w cenie od ok. 1 do 2,50 zł za metr bieżący, a w wersji silikonowej ok. 9–10 zł za metr bieżący. To rozwiązanie doraźne, opracowane z myślą o starych oknach drewnianych i drzwiach: nakleja się je na powierzchnię, a nie wprowadza w rowek. W oknie z PVC taka taśma zwiększy opory zamykania i rozreguluje docisk. Właściwa uszczelka systemowa, przeznaczona do konkretnego profilu, jest dostępna w hurtowniach stolarki i u serwisantów okiennych, a doboru dokonuje się po wzorcu lub symbolu profilu. Sama robocizna przy wymianie zleconej firmie to 37–60 zł za metr bieżący, niezależnie od ceny materiału.
Montaż krok po kroku
Starą uszczelkę wyciągamy z rowka, zaczynając od miejsca łączenia. Rowek dokładnie oczyszczamy z zabrudzeń i resztek gumy, na przykład odkurzaczem, po czym myjemy go i pokrywamy środkiem zwiększającym poślizg – wystarczy wodny roztwór płynu do naczyń. Tym samym preparatem zwilżamy nową uszczelkę, co znacznie ułatwi jej wprowadzenie i ułożenie.
Uszczelkę należy wciskać palcami, ale nie można jej naciągać, fot. AIB.
Montaż zaczynamy na pionowej listwie od strony zawiasów, mniej więcej w połowie jej wysokości, i wciskamy uszczelkę ku górze. Wolnego początku nie docinamy – zostawiamy go luźno zwisającego, o długości sięgającej nieco poniżej dolnej poprzeczki. Dalej prowadzimy uszczelkę przez górną poprzeczkę, listwę od strony klamki i dolną poprzeczkę, aż wrócimy do narożnika przy zawiasach. Tam spotkają się oba końce i tam wypadnie łączenie: w dolnym narożniku okna, po stronie zawiasów.
Uszczelkę wciskamy stopniowo palcami, w żadnym razie jej nie naciągając – naciągnięty materiał po kilku tygodniach skurczy się i w narożnikach powstaną szczeliny. W narożach układamy ją równo, pomagając sobie plastikową lub drewnianą szpatułką. Na koniec przycinamy oba końce pod kątem odpowiadającym przebiegowi rowka, sklejamy je, a styk dodatkowo uszczelniamy silikonem lub masą poliuretanową.
Po założeniu uszczelek w skrzydle i w ramie sprawdzamy równomierność przylegania na całym obwodzie i w razie potrzeby korygujemy stopień docisku bolcami ryglującymi.
Odwodnienie ramy i nawiewniki
To zabieg pomijany najczęściej, a jego skutki bywają najkosztowniejsze ze wszystkich opisanych tu zaniedbań. W dolnej części ościeżnicy, pod przymykiem skrzydła, znajdują się otwory odwadniające. Odprowadzają one na zewnątrz wodę, która przedostaje się do wnętrza profilu – deszczową, zacinającą pod uszczelkę, oraz skropliny.
Otwory zarastają kurzem, pyłkami, owadami i drobinami tynku. Gdy przestają działać, woda gromadzi się w komorach profilu. Zimą zamarza, rozpychając ścianki tworzywa, a w cieplejszych miesiącach szuka ujścia do wnętrza pomieszczenia – wypływa na parapet, zawilgaca ościeże i bywa mylona z nieszczelnością montażu albo z uszkodzonym pakietem szybowym.
Kontrolę wykonujemy przynajmniej raz w roku, najlepiej jesienią. Skrzydło otwieramy, oglądamy dolną część ramy i udrażniamy otwory sprężonym powietrzem, miękkim pędzelkiem albo cienkim, elastycznym drutem. Nie używamy ostrych narzędzi – zadziory w kanaliku sprawią, że zabrudzenia będą się osadzać jeszcze szybciej. Skuteczność sprawdzimy, wlewając w rowek pod skrzydłem odrobinę wody: powinna wypłynąć na zewnątrz w ciągu kilkunastu sekund. Warto też obejrzeć maskownice otworów od strony elewacji, bo bywają zerwane przez wiatr.
Jeśli w oknach zamontowano nawiewniki, one również wymagają obsługi. Nawiewnik ciśnieniowy wystarczy odkurzyć i przemyć wodą z łagodnym detergentem. W higrosterowanym sercem urządzenia jest taśma poliamidowa reagująca na wilgotność powietrza – jej nie wolno myć, nasączać ani smarować, bo zmieni się jej charakterystyka. Czyścimy wyłącznie obudowę i czerpnię, a samą taśmę odkurzamy delikatnie, na sucho.
Nawiewników nie wolno też zaklejać na zimę, choć praktyka ta bywa powszechna w obawie przed wychłodzeniem mieszkania. W budynkach z wentylacją grawitacyjną lub mechaniczną wywiewną przepisy techniczno-budowlane wymagają zapewnienia stałego dopływu powietrza zewnętrznego – co najmniej 20 m³/h na każdą osobę przebywającą w mieszkaniu na stałe. Z tego samego powodu prawidłowo dobrany nawiewnik nawet w położeniu zamkniętym przepuszcza minimalny strumień powietrza. Zaklejony nawiewnik odcina dopływ powietrza, które komin miałby z mieszkania usunąć, więc wentylacja przestaje działać nawet przy w pełni sprawnym przewodzie – wilgoć zostaje w środku, a na ścianach i w narożach pojawia się pleśń. Tam, gdzie pracują urządzenia gazowe z otwartą komorą spalania, następstwa mogą być znacznie poważniejsze, z cofaniem się spalin do pomieszczenia włącznie.
Zaparowane szyby – gdzie szukać przyczyny
Skropliny na oknie to jeden z najczęstszych powodów reklamacji, choć w większości przypadków sama stolarka jest sprawna. Kluczowe jest ustalenie, po której stronie szkła pojawia się woda.
Zaparowanie od strony pomieszczenia oznacza, że wilgotność powietrza jest zbyt wysoka w stosunku do temperatury powierzchni szyby. Wilgoć wykrapla się na najzimniejszym elemencie w pomieszczeniu, a jest nim zwykle dolna krawędź szyby przy ramce dystansowej. Przyczyną bywa niewydolna wentylacja, suszenie prania, gotowanie bez okapu, zbyt szeroki parapet zasłaniający grzejnik, wreszcie stalowa ramka międzyszybowa zamiast tzw. ciepłej. Regulacja okna niczego tu nie zmieni – działa jedynie poprawa wymiany powietrza i ogrzewanie strefy przyokiennej.
Rosa na zewnętrznej powierzchni szyby, pojawiająca się nad ranem wczesną jesienią, jest natomiast objawem pożądanym. Świadczy o tym, że pakiet dobrze izoluje i nie oddaje ciepła na zewnątrz. Zjawisko znika po kilku godzinach i nie wymaga żadnej reakcji.
Para wodna wewnątrz pakietu, między taflami, to jedyny przypadek jednoznacznej awarii. Oznacza rozszczelnienie zespolenia i wyczerpanie się sitka molekularnego w ramce dystansowej. Takiej szyby nie da się naprawić – konieczna jest wymiana pakietu, którą wykonuje serwis. Sam profil i okucia pozostają sprawne, więc koszt dotyczy wyłącznie szkła i robocizny.
Ile kosztuje przegląd i kiedy go zlecić?
Części prac nie da się albo nie opłaca się wykonać samodzielnie: dotyczy to okien objętych gwarancją, uszczelek zgrzewanych w narożnikach, wymiany pakietu szybowego i dużych przeszkleń przesuwnych. Warto wiedzieć, na jaki wydatek się wtedy przygotować.
Serwisy wyceniają pracę najczęściej za pojedyncze skrzydło, a nie za całe okno. Regulacja skrzydła w oknie z PVC to wydatek rzędu 55–90 zł, w oknie drewnianym 75–115 zł, a w drzwiach balkonowych i tarasowych 100–170 zł. Samo czyszczenie i smarowanie okuć kosztuje 25–35 zł za skrzydło. Regulacja dużego przeszklenia przesuwnego typu HS, przy której zwykle potrzebnych jest dwóch serwisantów, to wydatek od ok. 260 do ponad 370 zł.
Na wysokość rachunku najmocniej wpływa jednak dojazd. Wezwanie fachowca do jednego czy dwóch okien oznacza dopłatę rzędu 125–220 zł, a część firm stosuje minimalną wartość zlecenia, na przykład ok. 300 zł. Dlatego serwis opłaca się planować zbiorczo: przegląd pięciu–sześciu okien podczas jednej wizyty to zazwyczaj 300–430 zł, przy czym opłata dojazdowa bywa wtedy anulowana, a koszt przypadający na jedno okno wyraźnie spada.
Wszystkie powyższe kwoty podajemy jako ceny ostateczne, brutto. Warto o tym pamiętać przy porównywaniu ofert: serwisanci w cennikach posługują się zwykle stawkami netto, do których klient indywidualny musi doliczyć 23-procentowy podatek VAT. Niższa, ośmioprocentowa stawka obejmuje prace remontowo-modernizacyjne w budownictwie mieszkaniowym, czyli przede wszystkim montaż i kompleksową wymianę stolarki – nie samą regulację czy konserwację.
Kiedy naprawa przestaje się opłacać?
Konserwacja przedłuża życie okna, ale nie cofnie jego zużycia ani nie poprawi parametrów, z jakimi zostało wyprodukowane. Za wymianą przemawia przede wszystkim rachunek za ogrzewanie, bo wymagania cieplne zaostrzyły się przez dwie dekady radykalnie.
Dziś okno elewacyjne montowane w pomieszczeniu ogrzewanym nie może mieć współczynnika przenikania ciepła wyższego niż 0,9 W/(m²·K) – dla okien połaciowych limit wynosi 1,1, a dla drzwi zewnętrznych 1,3 W/(m²·K). Dla porównania: stolarka z PVC z przełomu lat 90. i dwutysięcznych, wyposażona w zespolenia starego typu, osiągała 2,2–2,6 W/(m²·K), a przepisy z 2008 r. dopuszczały jeszcze 1,7–1,8. Nowe okno przepuszcza więc niemal trzy razy mniej ciepła niż to zamontowane dwadzieścia lat temu – i żadna regulacja tej różnicy nie nadrobi.
Drugą grupą przesłanek są uszkodzenia, których żadna regulacja nie obejmuje: trwała deformacja ramy, pęknięcia zgrzewów narożnych czy wyeksploatowane okucia, do których nie ma już części zamiennych.
Harmonogram konserwacji
Wiosną, po zakończeniu sezonu grzewczego, smarujemy okucia, przestawiamy bolce ryglujące w położenie letnie i pielęgnujemy uszczelki. Jesienią, przed sezonem grzewczym, powtarzamy smarowanie, ustawiamy docisk zimowy, sprawdzamy kartką szczelność na całym obwodzie, udrażniamy otwory odwadniające i czyścimy nawiewniki. Raz na kilka lat oglądamy stan silikonu i obróbek na styku okna z ościeżem od strony elewacji – to połączenie starzeje się szybciej niż samo okno, a jego nieszczelność bywa mylona z wadą stolarki. Uszczelki wymieniamy dopiero wtedy, gdy mimo maksymalnego docisku kartka wysuwa się bez oporu – w oknach z TPE dzieje się to zwykle po 8–12 latach, w oknach z EPDM po 15–20. Uszczelkę EPDM, wciąganą w rowek, założymy samodzielnie; zgrzewaną w narożnikach uszczelkę TPE zostawiamy serwisowi.
Od 1998 roku Redakcja "Budujemy Dom" tworzy społeczność pasjonatów budownictwa, którzy z chęcią dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Nasz zespół to wykwalifikowani redaktorzy, architekci, inżynierowie i specjaliści z różnych dziedzin budownictwa, którzy stale poszerzają swoją wiedzę i śledzą najnowsze trendy.