Obowiązkowe czujki w domu - które montuje się na suficie, a które gdzie indziej
Obowiązkowe czujki w domu - które montuje się na suficie, a które gdzie indziej
Sufit to pod wieloma względami dobre miejsce montażu czujek dymu i czadu, fot. Adobe Stock
Obowiązek montażu czujek dymu dotyczy już wszystkich nowych domów, a od 2030 roku obejmie także budynki już użytkowane. To jednak nie wszystko, bo ogromne znaczenie ma również miejsce montażu poszczególnych detektorów. Na suficie można umieścić różne czujki - dymu, tlenku węgla, gazu ziemnego, ruchu. Jednak nie wszystkie są równie popularne i nie dzieje się tak bez przyczyny.
Sufit w pomieszczeniu to w wielu sytuacjach bardzo dobre miejsce do montażu różnego rodzaju czujek. Niekiedy należałoby je wręcz uznać za najlepsze z możliwych. Chociaż bywa i tak, że niektórych rodzajów detektorów nie tylko lepiej tam nie umieszczać, ale wręcz w takim miejscu nie będą w ogóle miały szansy prawidłowo działać (czujki gazu płynnego). Dlatego jako podstawową zasadę traktujmy zawsze trzymanie się instrukcji producenta. Zawsze określa on wymagania montażowe, chociaż niekiedy nie są one wystarczająco precyzyjne. Tak więc jakie czujki warto umieścić na suficie, kiedy zaś inny wariant będzie lepszym wyborem?
Kto musi zamontować czujki dymu i tlenku węgla? Obowiązujące przepisy
Prawdopodobnie wiele osób nie zdaje sobie sprawy z faktu, że nasze krajowe przepisy przewidują konieczność montażu czujek dymu oraz czujek tlenku węgla w domach i mieszkaniach. Od 23 grudnia 2024 r. obowiązuje już w tej sprawie stosowne rozporządzenie (Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 21 listopada 2024 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków, innych obiektów budowlanych i terenów – Dz. U. 2024 poz. 1716). W nowych budynkach i mieszkaniach, które nie były jeszcze użytkowane w dniu wejścia tych przepisów w życie (23 grudnia 2024 r.), już teraz obowiązuje nakaz montażu przynajmniej jednej czujki dymu. Natomiast w domach i mieszkaniach już wówczas użytkowanych będzie to obowiązkowe od 1 stycznia 2030 roku.
Z czujkami tlenku węgla sprawa jest bardziej skomplikowana. Generalnie terminy obowiązkowe dotyczące montażu czujek tlenku węgla są takie same – 23 grudnia 2024 roku oraz 1 stycznia 2030 roku.
Jednak przewidziano tu kilka bardzo istotnych wyłączeń. Mianowicie, co do zasady obowiązek montażu czujek czadu występuje we wszystkich budynkach, w których spalane jest jakiekolwiek paliwo - gazowe, płynne lub stałe. Jednak przewidziano od tego odstępstwo: „Przepisu [...] nie stosuje się w przypadku, gdy proces spalania odbywa się w urządzeniu z zamkniętą komorą spalania, a także gdy spalanie ma miejsce w zasilanym paliwem gazowym urządzeniu przeznaczonym do przygotowania posiłków”. Przekładając to na normalny język, obowiązek montażu czujek czadu nie dotyczy tych, którzy używają jedynie gazowej kuchenki lub piekarnika albo mają kocioł gazowy z zamkniętą komorą spalania. Dlaczego piszemy tylko o kotłach gazowych? Gdyż w praktyce inne urządzenia, np. kominki z doprowadzeniem powietrza z zewnątrz, bardzo często nie mają w pełni szczelnej, całkowicie odseparowanej od pomieszczenia komory spalania. Powszechnie spotykanym rozwiązaniem jest chociażby doprowadzenie powietrza również przez popielnik czy w pobliże szyby. Trzeba podkreślić, że wbrew dość rozpowszechnionemu przekonaniu, sam fakt, że kominek ma zamknięty wkład (z przeszklonymi drzwiczkami) nie znaczy jeszcze, że ma on zamkniętą komorę spalania. Niestety, wprowadzeniu nowych przepisów nie towarzyszyła praktycznie żadna akcja informacyjna.
Dlaczego trzeba zamontować czujki dymu na suficie?
Jakie zalety ma montaż czujek na suficie? Kiedy dobrze jest zdecydować się właśnie na taki wariant? W pierwszym rzędzie wówczas, gdy taki sposób montażu gwarantuje dobrą pracę tych urządzeń. Tu najlepszym przykładem są czujki dymu, w nieco mniejszym stopniu czujki gazu ziemnego. Chodzi o to, że zarówno dym jak i gaz z sieci w sposób naturalny unoszą się ku górze, ku sufitowi. Tak więc właśnie tam najłatwiej jest wykryć ich obecność i niebezpieczne stężenie. Tym bardziej, że w większości polskich domów funkcjonuje wentylacja grawitacyjna, w której najczęściej kratki nie znajdują się tuż pod sufitem, lecz nieco niżej. W efekcie ilość niebezpiecznych substancji (dymu, gazu) staje się większa tuż pod sufitem, niż w niższych partiach pomieszczenia. Prowadzi to do sytuacji, w której umieszczona bardzo wysoko czujka jest już w stanie wykryć zagrożenie i ostrzec domowników, podczas gdy taka sama, lecz umieszczona niżej, jeszcze nie reaguje.
Dym jesteśmy w stanie zobaczyć i wyczuć. Natomiast czadu nie widzimy, nie ma on zapachu, ani smaku. Dlatego bywa nazywany cichym zabójcą, fot. SATEL
Kolejnym argumentem na rzecz wykorzystania sufitu do montażu czujki jest szerokość pola detekcji. Tu do dyspozycji mamy nawet 360°, czyli pełen okrąg wokół urządzenia. Tak naprawdę nie chodzi tylko o czujniki, ale chociażby również o kamery monitoringu wewnętrznego. W takim przypadku nie ma żadnych tzw. martwych stref, czyli obszarów poza „polem widzenia” czujki lub kamery. W efekcie tylko jedna wystarcza na całe duże pomieszczenie. Chociaż od tej ostatniej reguły zdarzają się wyjątki. Przede wszystkim, aby faktycznie tak było, wnętrze musi mieć wystarczająco regularny kształt. Już w pomieszczeniu o kształcie litery L część przestrzeni może znaleźć się poza polem detekcji osprzętu sufitowego. Aby tak się nie stało, czujki trzeba w przemyślany sposób umieścić na styku obu części pomieszczenia. W przeciwnym wypadku pewien obszar zostanie zasłonięta ścianą. Oczywiście, im bardziej skomplikowany kształt będzie miało jakieś wnętrze, tym trudnie będzie je całe objąć jedną czujką czy kamerą. Najlepszym przykładem są kręte korytarze. Również meble, w pierwszym rzędzie te duże i wysokie, mogą ograniczać pole detekcji. Jednak dotyczy to przede wszystkim czujek ruchu, raczej nie czujek dymu, czadu i gazu.
Co wykrywają czujki?
Jako sufitowe dostępne są czujki bardzo różnych typów, reagujące na zupełnie odmienne czynniki. Jednak niektórych detektorów w ogóle nie wykonuje się w wersji sufitowej, albo inny ich wariant (ścienny) cieszy się wyraźnie większą popularnością. Nie dzieje się tak bez powodu. Dlatego zanim zdecydujemy się na jakiekolwiek zakupy, warto abyśmy zrozumieli z czego wynikają te różnice. Ponadto trzeba pamiętać, że najczęściej czujniki są wyspecjalizowane – jedne wykrywają dym, inne tlenek węgla, jeszcze inne gaz ziemny. Wersje o kilku funkcjach też są dostępne, lecz są mniej popularne. Trzeba więc sprawdzić w instrukcji, co jest w stanie wykryć dany sprzęt.
Sufitowe czujki dymu
Zdecydowanie najchętniej jako sufitowe zakłada się czujki dymu, które przy takim sposobie umieszczenia działają bardzo dobrze i są w stanie zabezpieczać znaczny obszar. Czujki dymu to czujki optyczne, reagujące na zmiany przejrzystości powietrza.
Jak działają detektory czadu, czyli tlenku węgla
Detektory czadu, czyli tlenku węgla montowane są zarówno jako sufitowe, jak i zakładane na mniejszej wysokości na ścianie. Generalnie chodzi o to, że najlepiej jeżeli znajdują się na wysokości głowy przebywającej w danym pomieszczeniu osoby. Dlatego w sypialniach często montuje się je nisko – zaledwie 70–100 cm ponad podłogą – bo na takiej wysokości jesteśmy i my leżąc na łóżku. Tlenek węgla jest bowiem dla nas śmiertelnie niebezpiecznym gazem, który wciągamy do płuc razem z powietrzem. Przy tym nie ma dla nas żadnego zapachu, barwy ani smaku, tak więc nie jesteśmy w stanie wyczuć go przy pomocy zmysłów.
Kiedy i gdzie się montuje czujki ruchu
Czujki ruchu to chyba najczęściej spotykany w domach jednorodzinnych rodzaj detektorów. Zwykle to tzw. pasywne czujki wykorzystujące promieniowanie podczerwone (PIR). Chociaż dostępne są również modele wykorzystujące promieniowanie mikrofalowe (MW) oraz wersje hybrydowe (PIR+MW). Wykorzystuje się je powszechnie choćby do automatycznego sterowania oświetleniem. W takim wariancie są to tak naprawdę urządzenia kombinowane, bo poza samym czujnikiem ruchu zawierają również czujnik natężenia światła (aby nie uruchamiać oświetlenia bez potrzeby) oraz wyłącznik czasowy, zapewniający automatyczne wyłączenie światła po ustawionym czasie (od kilkudziesięciu sekund do kilku minut). Takie czujniki dobrze sprawdzają się zarówno w wersji ściennej (kąt „widzenia” do 180°) jak i sufitowej (360°).
Jednak w instalacjach alarmowych zdecydowanie częściej używa się czujek ściennych, chociaż montowanych wysoko pod sufitem. Ich kąt detekcji jest mniejszy, lecz odpowiednio je ustawiając można celowo ominąć obiekty, które mogłyby powodować fałszywe alarmy (np. kominek). Ponadto nie powinny być one skierowane wprost na okna, zaś detekcja jest najskuteczniejsza, w kierunku poprzecznym, nie zaś do lub od czujki. Łatwiej to wszystko osiągnąć za pomocą urządzenia do montażu ściennego, bo ono działa kierunkowo.
Gdzie montować czujki gazu?
Detektory gazu ziemnego zakłada się na suficie, ewentualnie wysoko na ścianach. Powód jest bardzo prosty. Gaz z sieci (ziemny) to głównie metan. Ten zaś ma gęstość mniejszą od powietrza, tak więc samoistnie unosi się ku górze i ma tendencję do gromadzenia się pod sufitem, jeżeli nie usuwa go odpowiednio skuteczna wentylacja. Czujniki gazu płynnego muszą być natomiast montowane nisko przy podłodze. Bowiem gaz płynny to propan, ewentualnie mieszanina propan-butan. Zaś te wszystkie gazy są cięższe niż powietrze, gromadzą się więc nisko przy podłodze. W związku z tym montaż czujnika pod sufitem nie miałby zupełnie sensu. Tak samo jak chociażby założenie na suficie czujnika zalania.
Właściwy detektor na właściwym miejscu - czujnik gazu ziemnego nie wykryje wycieku gazu płynnego. Ponadto czujnik LPG trzeba zamontować w zupełnie innym miejscu, fot. SATEL
Jeżeli kocioł i kominek są w pełni sprawne, wentylacja działa wzorowo zaś, kominy są szczelne, to w naszym domu czujka czadu (tlenku węgla) nigdy nie zadziała. Po prostu nie będzie takiej potrzeby. Czy to znaczy, że nie warto jej zakładać? Wręcz przeciwnie! Takie zabezpieczenia mają z założenia uaktywnić się w sytuacjach szczególnych, dopiero wówczas, gdy coś się zepsuje. Jednak wtedy to one mogą uratować życie nam i wszystkim pozostałym domownikom. To trochę tak, jak z pasami bezpieczeństwa i poduszkami bezpieczeństwa w samochodzie - cieszmy się, jeżeli nigdy nie będziemy musieli przekonać się o ich skuteczności. Ale miejmy świadomość, że w sytuacji kryzysowej to one mogą nas uratować.
Przy czym czujki tlenku węgla, dymu, gazu ziemnego mają tę ogromną zaletę, że działają zapobiegawczo. Ostrzegają nas jeszcze zanim sytuacja stanie się naprawdę groźna i dojdzie do nieszczęścia. Dzięki nim - odpowiednio wcześnie zaalarmowani - mamy czas zareagować. Ich zadziałanie to też sygnał, że najwyraźniej z domowymi instalacjami i urządzeniami dzieje się coś niedobrego. Wówczas na pewno trzeba się im przyjrzeć, a być może wezwać fachowca, który dokona przeglądu kotła, komina, wentylacji. Przecież nawet małe uszkodzenie (drobne pęknięcie czy rozszczelnienie) komina może z początku spowodować tylko zadziałanie czujki. Jednak niewykryte lub zignorowane może z czasem stać się przyczyną zatrucia lub pożaru.
Czujki dymu - skuteczna ochrona przed pożarem
Znane powiedzenie mówi, że nie ma dymu bez ognia. Może nie jest to do końca prawda, lecz czujki dymu montowane są właśnie po to aby ostrzegać nas o pożarze. Oczywiście w jego jak najwcześniejszym stadium, kiedy możemy jeszcze skutecznie zareagować. Ostrzeżeni w porę często nawet sami jesteśmy w stanie stłumić ognisko pożaru jeszcze w zarodku, bez interwencji straży pożarnej. Trzeba przy tym pamiętać, że ewentualny pożar to nie tylko zagrożenie dla naszego domu, majątku, który stanowi wraz z wyposażeniem. W pożarach domów i mieszkań giną ludzie, notabene bardzo często w wyniku zatrucia dymem, nie zaś bezpośredniego działania ognia. Oczywiście, skoro już zostaniemy ostrzeżeni o pojawieniu się dymu i ognia, to powinniśmy jeszcze mieć czym go ugasić. Dlatego naprawdę warto mieć przygotowany w łatwo dostępnym miejscu podstawowy sprzęt – gaśnicę i koc gaśniczy. Można je trzymać w kotłowni lub pomieszczeniu gospodarczym, ważne tylko aby zawsze były pod ręką, bez konieczności zastanawiania się w sytuacji zagrożenia, gdzie to my je ostatnio widzieliśmy.
Człowiek wielu zawodów, instalator z powołania i życiowej pasji. Od kilkunastu lat związany z miesięcznikiem i portalem „Budujemy Dom”. W swojej pracy najbardziej lubi znajdywać proste i praktyczne rozwiązania skomplikowanych problemów. W szczególności propaguje racjonalne podejście do zużycia energii oraz zdrowy rozsądek we wszystkich tematach związanych z budownictwem.
W wolnych chwilach, o ile nie udoskonala czegoś we własnym domu i jego otoczeniu, uwielbia gotować albo przywracać świetność klasycznym rowerom.