Nawadnianie ogrodu bez marnowania wody. Automatyczny system może zużyć jej nawet o połowę mniej
Nawadnianie ogrodu bez marnowania wody. Automatyczny system może zużyć jej nawet o połowę mniej
Do podlewania trawnika wykorzystuje się wynurzalne zraszacze rotacyjne, fot. Adobe Stock
Dzięki automatycznemu systemowi nawadniania obsługa ogrodu jest łatwiejsza, oszczędza się wodę i cenny czas, ale przede wszystkim to ogromna korzyść dla roślin. Instalacja wymaga dobrego projektu, właściwego doboru zraszaczy, linii kroplujących oraz sterownika. Sprawdzamy, jak działa takie rozwiązanie, ile kosztuje i o czym pamiętać, żeby nawadnianie ogrodu było skuteczne.
Zautomatyzowane nawadnianie to klucz do posiadania pięknego ogrodu nawet w długich okresach suszy oraz oszczędzania wody. Laicy często są zaskoczeni faktem, że oszczędność wydatku wody może sięgnąć nawet 50% w porównaniu z klasycznym podlewaniem konewką, czy szlauchem z podpiętym zraszaczem (wahadłowym, obrotowym itp.). To wynik precyzyjnego dozowania wody, dostarczania w wyznaczone miejsca, a w przypadku zaprogramowania w sterowniku wczesnoporannego uruchamiania się systemu nawadniania - unika się jeszcze intensywnego parowania. Z punktu widzenia użytkowników najistotniejsza jest jednak wygoda i bezobsługowość, bo to elektroniczny sterownik zawiaduje pracą systemu. Przy konfigurowaniu optymalnej wersji nawadniania ogrodu bierze się pod uwagę wiele czynników, m.in. wymagania roślin, rozmieszczenie rabat i trawników, nasłonecznienie, potrzeby użytkowników. Chodzi o dobranie elementów składowych w taki sposób, żeby dostarczanie wody każdej roślinie odbywało się skutecznie, niezawodnie, w odpowiednim czasie. Najlepszy okres na realizację systemu automatycznego podlewania to stawianie domu, przed zagospodarowaniem terenu, założeniem murawy.
Od czego zależy skuteczne nawadnianie ogrodu?
To oczywiste, że bez wody nie ma podlewania. Można wykorzystać wodociągową, albo studzienną. W przypadku dużych posesji, ekonomicznie uzasadnionym krokiem będzie rezygnacja z używania tej pierwszej, za to zbudowanie własnego ujęcia wody. Przy takiej opcji, należy prawidłowo dobrać wariant studni (kopany, albo wiercony) oraz koniecznie zastosować odpowiednią pompę (nawierzchniową lub głębinową). To z uwagi na bardzo istotne zadanie urządzenia - zapewnienie wymaganego ciśnienia wody i wydajności systemu nawadniania. Właśnie od tych obu parametrów wody zależy, ile zraszaczy może pracować w tym samym czasie, a ujmując inaczej - ile można ich zaplanować w jednej sekcji. Przyjmuje się, że pompa powinna przekazywać 8-10 l/min na każdy zraszacz, przy ciśnieniu 3,5-4 bary na zasilaniu instalacji nawadniającej. Jeżeli ciśnienie sięga powyżej 5 barów, na rurze zasilającej układ trzeba założyć reduktor. W celu zminimalizowania strat ciśnienia wody, warto postarać się, żeby ujęcie znalazło się w środkowej strefie ogrodu. Przy takiej lokalizacji, możliwe jest bowiem poprowadzenie w gruncie krótkich prostych odcinków instalacji z niewielką liczbą zraszaczy (te krótkie lepiej się sprawdzają niż długie łamane, z wieloma wylotami).
Jak zaprojektować system nawadniania ogrodu?
Najprościej jest zlecić zrobienie automatycznego nawadniania specjalistycznej firmie. Fachowcy drobiazgowo znają różne systemy, ich składowe, tajniki układania, sterowania. Świetnie poradzi sobie z tym zadaniem też architekt krajobrazu. Najlepszy efekt uzyskuje się, przy zamówieniu u niego instalacji wraz z aranżacją zieleni (elementy podlewania zostaną dobrane adekwatnie do potrzeb zaplanowanych roślin). Koniecznie warto poprosić, żeby w ramach kompleksowej usługi przekazano użytkownikom projekt nawadniania ogrodu. Rysunki są przydatne w przypadku awarii systemu, przy jego modernizacji, rozbudowie. Nawet jeżeli nie asystowało się przy robotach wykonawczych przy wykonywaniu systemu automatycznego podlewania, można z niego czerpać informacje na temat lokalizacji ujęcia wody, ilości i zasięgów sekcji, przebiegu i przekrojów rur, rodzaju elementów przekazujących wodę na rabatach i trawniku, sterowaniu. Dobrą podstawą do sporządzenia projektu jest plan działki, uwzględniający położenie starodrzewu, domu, małej architektury ogrodowej, nawierzchni utwardzonych.
Trawnik podlewają o świcie wynurzalne zraszacze rotacyjne, fot. Adobe Stock
Z czego składa się instalacja automatycznego podlewania?
„Serce” instalacji automatycznego podlewania to sterownik, natomiast elastyczne rury z polietylenu to „krwiobieg” (wykorzystuje się je do połączenia innych składowych systemu, zakopuje na 20-30 cm). W sterowniku zapisuje się harmonogram nawadniania ogrodu. Zgodnie z wytycznymi urządzenie wysyła sygnał do elektrozaworów, umieszczonych w studzience zakopanej w gruncie, w celu otwarcia lub zamknięcia dopływu wody w danej sekcji. Najczęściej sterownik umieszcza się na ścianie od strony wnętrza garażu, zaś studzienkę blisko niego, tyle że w ogrodzie.
Jeden zawór przeznacza się tylko do jednej sekcji, przy czym można w niej zastosować jeden rodzaj elementów - albo linie kroplujące, albo zraszacze (razem szeregowo nie montuje się nawet zraszaczy statycznych i ruchomych). Ponadto praktykuje się uruchamianie sekcji po kolei, ze względu na konieczność utrzymywania się odpowiedniego ciśnienia wody (jego spadek następuje przy każdym kolejnym zraszaczu). Zaleca się dodanie do instalacji czujnika deszczu, albo czujnika wilgotności gleby. To dlatego, żeby uniknąć podlewania ogrodu w okresie opadów, czy przy nadmiernej wilgotności gruntu. W niektórych przypadkach trzeba zamontować wspomniany już wcześniej reduktor ciśnienia. Też filtr, wyłapujący z wody zanieczyszczenia.
Ile kosztuje system nawadniania ogrodu?
Orientacyjny aktualny koszt (2026 rok) realizacji automatycznego nawadniania w ogrodzie o powierzchni 100 m2 to 2000-3000 zł za same materiały i 5000-7000 zł za materiały i robociznę. Przy ogrodzie 300 m2 za system automatycznego podlewania wydatki odpowiednio rosną do 3500-4500 zł (materiały) oraz 8000-11 000 zł (materiały z montażem). Za system nawodnienia ogrodu 500 m2 trzeba zapłacić 5000-7000 zł, albo nawet 13 000-19 000 zł.
Automatyczne podlewanie to nie tylko wygoda, ale też oszczędność wody. Licznik można zamontować np. przy dowolnym zraszaczu, fot. GARDENA
Zraszacze, mikrozraszacze i linie kroplujące - co wybrać do trawnika i rabat?
Zraszacze wynurzalne - statyczne, obrotowe, wahadłowe - wykorzystuje się do podlewania trawnika. Ciśnienie wody powoduje ich wysunięcie się z instalacji, na wysokość nieco wyżej niż poziom murawy. Głowice opadają, gdy woda przestaje płynąć w danej sekcji (w tej pozycji nie przeszkadzają w trakcie koszenia). Te elementy, niestety, lubią obgryzać psy, poza tym trzeba uważnie wykonywać pielęgnację trawnika (areację, wertykulację, grabienie). Zraszacze niewynurzalne idealnie sprawdzają się w przypadku gęstych nasadzeń (sztywne rury nie są bardzo widoczne w zaroślach, to tańsze rozwiązanie). Zaś mikrozraszacze są niezastąpione przy podlewaniu roślin, które nie lubią moczenia liści, kwiatów. Przeznacza się je do sekcji wytyczonych w rabatach, warzywniku, bo wytwarzają mgiełkę na niskiej wysokości (30 cm). Inne dobre zastępstwo w takich strefach ogrodu to linie kroplujące. Cienkie rurki z otworami - przez które woda w sposób kropelkowy spływa wprost na glebę i korzenie - rozkłada się na powierzchni rabat, ale często też wokół pni drzew, wzdłuż żywopłotów. Można zamaskować je ściółką z kory, ale wtedy należy zapamiętać ich przebieg, żeby unikać uszkodzenia np. łopatą. Elementy dostępne są wariantach o różnym wydatkowaniu wody.
Właściwa konfiguracja elementów systemu jest ogromnie istotna, podobnie jak fachowa realizacja, ale oprócz tego nie bez znaczenia jest pora podlewania, efektywność. Inaczej ujmując - trzeba starannie dobrać harmonogram podlewania, przy uwzględnieniu rodzaju gleby w ogrodzie, nasłonecznienia, potrzeb roślin. Nawet ogrodnicy-amatorzy wiedzą, że należy unikać częstego (codziennego) zraszania zieleni małą ilością wody. Dotyczy to zarówno ręcznego sposobu nawadniania, jak i tego automatycznego. Mała ilość wody wsiąka bowiem tylko w powierzchniową warstwę gleby (zaledwie na 1-2 cm), szybko odparowuje, zatem korzenie roślin z niej nie korzystają. Natomiast jeżeli dawkuje się ją rzadziej, ale w większej ilości, to na długo zmacza się całą warstwę gleby wokół dolnej (najważniejszej) ich części, roślina może spożytkować życiodajną wodę. Efektywne nawadnianie ogrodu to zatem takie, które jest odpowiednio obfite i wykonywane raz na kilka dni. Przy czym częstotliwość uruchamiania systemu automatycznego podlewania, należy koniecznie dopasować do rodzaju podłoża, ponieważ inaczej przyjmuje i gromadzi wodę podłoże ilaste (ciężkie, nieprzepuszczalne, zimne), a inaczej piaszczyste (lekkie, przepuszczalne). To drugie podlewa się częściej, za to mniejszymi dawkami niż pierwsze.
System automatycznego nawadniania można podłączyć do automatyki, sterującej instalacjami w całym domu, fot. SATEL
Kolejna zasada dotyczy sposobu dystrybuowania wody. W naturze można łatwo zaobserwować, że wszelkie opady atmosferyczne są najlepiej wchłaniane do gruntu, jeżeli są mało intensywne i drobne, np. gdy mają postać długotrwałej „leniwej” mżawki. Przy nagłych intensywnych ulewach, woda nie wsiąka, tylko spływa po jego powierzchni. Z tego powodu najkorzystniejsze dla roślin jest zapewnienie podlewania nie silnym punktowym strumieniem, a powolnym rozproszonym.
O której godzinie włączyć nawadnianie ogrodu?
Niebanalne znaczenie ma jeszcze pora podlewania. Absolutnie nie należy uruchamiać systemu nawadniania w środku dnia, gdy słońce mocno operuje. To dlatego, żeby chronić rośliny przed szokiem termicznym. Temperatura wody z wodociągu w lecie sięga do 7-15°C (w zimie jest niższa), natomiast tej ze studni do 7-12°C. W związku z tym lanie tak zimnej mżawki na zieleń w trakcie dnia, powoduje uszkodzenie liści, kwiatów. Najbardziej zalecana pora na podlewanie to wczesny poranek - specjaliści doradzają godziny 3.00-5.00 rano - ponieważ temperatura otoczenia jest zbliżona do temperatury wody, parowanie jest wolne, korzystne dla zieleni.
Dlaczego należy unikać wieczornego podlewania roślin? Bo sprzyja ono rozwojowi chorób grzybowych, jeżeli nadziemne części nie zdążą całkowicie wyschnąć przed nocą.
Jak zabezpieczyć system nawadniania ogrodu na zimę?
Wielu użytkowników zamawia opiekę nad systemem nawadniania ogrodu u fachowców, którzy go zrealizowali. Niektórzy proszą tylko o precyzyjną instrukcję obsługi sterownika, skrzynki z zaworami, przygotowania układu do zimy i uruchomienia na wiosnę. W drugiej opcji potrzebny jest zakup kompresora, bo każdej jesieni trzeba instalację wyłączyć, zabezpieczyć przed skutkami mrozu. Do usunięcia każdej kropli wody, zalegającej w elementach podziemnych i naziemnych (np. dyszach zraszaczy) wykorzystuje się bowiem sprężone powietrze. Przedmuchiwanie wykonuje się kolejno w każdej sekcji. Na zimę zamyka się główny zawór na instalacji zasilania, natomiast elektrozawory w skrzynce zakopanej w gruncie pozostawia otwarte. Procedura nie jest trudna, ani bardzo czasochłonna, jednak trzeba postępować precyzyjnie.
Jak uruchomić nawadnianie ogrodu po zimie?
Uruchomienie instalacji nawadniania wiosną polega głównie na przeglądzie jej elementów. Obejmuje on czyszczenie dysz zraszaczy, wyregulowanie od nowa zasięgu, skontrolowanie działania elektrozaworów. Też sprawdzenie, czy pod wpływem mrozu nie pękły naziemne elementy, łączenia są szczelne, czy nie uszkodziły ich zwierzęta. Przy samodzielnej obsłudze układu nawadniania, możliwe jest zaoszczędzenie co najmniej kilkuset złotych rocznie, z porównaniu z użytkownikami, którzy wzywają fachowców jeden, dwa razy w roku. Kiedy trzeba korzystać z ich pomocy częściej, np. przy zmianie ustawień na sterowniku w wyniku długich upałów, albo odwrotnie - opadów, koszty są jeszcze wyższe.
Od ponad dwudziestu lat w przystępny sposób opisuje domy i ogrody Czytelników. Współpracowała z kilkoma znanymi poradnikami budowlanymi. Jest autorką tekstów i zdjęć. W wolnych chwilach z przyjemnością zajmuje się własnym ogrodem.
Metodą permakulturową uprawia w nim zarówno rośliny ozdobne, jak i zioła, warzywa itp. Amatorsko interesuje się architekturą, ogrodnictwem, ornitologią, sportem, filmem. Uwielbia podróżować, poznawać nowych ludzi i miejsca. Jeżeli potrzebuje wypocząć, najchętniej wyjeżdża nad morze, poza sezonem wakacyjnym.