Fotowoltaika zdominowała rynek przydomowych źródeł odnawialnych, ale nie jest jedyną dostępną technologią. Energię z wiatru pozyskuje się w skali przemysłowej na farmach lądowych i morskich, a w skali pojedynczego gospodarstwa domowego - za pomocą mikroturbin o mocy od kilkuset watów do kilku kilowatów. Wiatr ma nad słońcem jedną istotną przewagę: wieje także nocą i zimą, gdy produkcja z paneli spada niemal do zera. Ma też wadę, której nie da się obejść - jego prędkość zmienia się nieprzewidywalnie z godziny na godzinę, a moc turbiny reaguje na te zmiany znacznie gwałtowniej, niż podpowiada intuicja. W warunkach polskiej zabudowy jednorodzinnej przydomowy wiatrak pozostaje źródłem wspomagającym, a nie podstawowym.
Ilość energii możliwej do pozyskania z wiatru zależy przede wszystkim od jego średniej prędkości, a ta różni się w Polsce regionalnie w stopniu przesądzającym o sensowności inwestycji. Na końcowy uzysk wpływa dodatkowo ukształtowanie terenu oraz przeszkody naturalne i sztuczne w otoczeniu turbiny.
Wieloletnie pomiary wskazują, że na przeważającym obszarze kraju średnia prędkość wiatru mieści się w przedziale 2,8–3,5 m/s. Wyjątkiem są tereny nadmorskie oraz część Suwalszczyzny, gdzie przekracza ona 5 m/s. Rozkład w ciągu roku jest stosunkowo wyrównany, z wyraźną przewagą miesięcy zimowych - wartości bywają wtedy o około 20% wyższe niż latem. To właśnie ta cecha decyduje o komplementarności wiatru i słońca jako źródeł energii.
Do oceny zasobów opracowano mapy dzielące kraj na strefy energetyczne wiatru. Większość powierzchni Polski mieści się w strefie korzystnej (II) lub dość korzystnej (III), co w terenie otwartym na wysokości 30 m przekłada się na roczny zysk energetyczny z powierzchni zakreślanej przez wirnik rzędu 1000 kWh/m² w strefie II i 750 kWh/m² w strefie III.
Do tych liczb trzeba jednak podchodzić ostrożnie. Odnoszą się one do wysokości 30 m nad terenem otwartym - czyli do warunków, których przydomowa instalacja praktycznie nigdy nie osiąga. Realny uzysk z wiatraka zamontowanego przy domu jednorodzinnym stanowi zwykle ułamek tej wartości.
Dlaczego moc turbiny rośnie tak gwałtownie z prędkością wiatru?
Moc strumienia powietrza przepływającego przez powierzchnię zakreślaną przez wirnik opisuje zależność P = ½ × ρ × A × v³, gdzie ρ to gęstość powietrza (około 1,225 kg/m³), A - powierzchnia koła wiatrowego, a v - prędkość wiatru. Kluczowa jest trzecia potęga: dwukrotny wzrost prędkości wiatru oznacza ośmiokrotny wzrost dostępnej mocy. Z tego powodu kilkanaście dni silnego wiatru w roku daje więcej energii niż kilka miesięcy słabych podmuchów, a różnica między lokalizacją o średniej 3 m/s a 4,5 m/s nie wynosi 50%, lecz ponad 200%.
Żadna turbina nie odbierze całej tej mocy. Teoretyczna granica, zwana limitem Betza, wynosi 59,3% - powyżej niej powietrze musiałoby zatrzymać się za wirnikiem, co uniemożliwiłoby dalszy przepływ. Konstrukcje przemysłowe zbliżają się do 45–50%, natomiast małe wiatraki przydomowe osiągają współczynnik wykorzystania energii wiatru na poziomie 0,25–0,40.
Podstawiając realne wartości do wzoru, dla wirnika o średnicy 2 m (powierzchnia 3,14 m²) i współczynnika 0,35 otrzymujemy około 45 W przy wietrze 4 m/s, 85 W przy 5 m/s, 230 W przy 7 m/s i 670 W przy 10 m/s. Oznacza to, że urządzenie reklamowane jako dwukilowatowe osiąga moc nominalną dopiero przy wietrze rzędu 14–15 m/s, czyli podczas silnej wichury. Przy zakupie turbiny znaczenie ma nie deklarowana moc nominalna, lecz krzywa mocy - wykres produkcji w funkcji prędkości wiatru, przy czym rozstrzygający jest przedział 3–7 m/s, w którym urządzenie pracuje przez większość roku.
Praktycznym miernikiem jest współczynnik wykorzystania mocy zainstalowanej, czyli stosunek energii wyprodukowanej w ciągu roku do energii, jaką turbina wytworzyłaby pracując bez przerwy z mocą nominalną. Dla dobrze posadowionego wiatraka na maszcie w terenie otwartym wynosi on 8–12%, a dla urządzenia zamontowanego na dachu w zabudowie podmiejskiej spada do 2–5%.
Prędkość wiatru rośnie wraz z wysokością nad gruntem, a tempo tego wzrostu zależy od tzw. szorstkości otoczenia - pojęcia opisującego opór, jaki teren stawia przepływającemu powietrzu. Powierzchnia wody lub równy teren pozbawiony przeszkód to szorstkość minimalna, pola uprawne z pojedynczymi zabudowaniami - umiarkowana, zaś zwarta zabudowa jednorodzinna i las - wysoka.
Na terenie otwartym wiatr na wysokości 20 m jest około 20% szybszy niż na wysokości 10 m, co daje niemal dwukrotnie większą moc. W zabudowie różnica jest jeszcze wyraźniejsza, ponieważ przy gruncie powietrze jest silnie wyhamowane. Przekłada się to na prostą regułę projektową: wirnik powinien znajdować się co najmniej 9–10 m ponad najwyższą przeszkodą znajdującą się w promieniu około 150 m.
Sama prędkość to nie wszystko. Za każdą przeszkodą powstaje strefa turbulencji sięgająca w poziomie do dwudziestu jej wysokości, a w pionie - do dwukrotnej wysokości przeszkody. Powietrze porusza się w niej chaotycznie, ze zmiennym kierunkiem i wirami. Turbina pracująca w takich warunkach nie tylko produkuje mniej energii, ale też podlega zmiennym obciążeniom, które przyspieszają zużycie łożysk i mocowań łopat.
Zgłoszenie czy pozwolenie na budowę
Zakres formalności zależy od wysokości urządzenia liczonej łącznie z konstrukcją wsporczą lub masztem. Prawo budowlane wyróżnia trzy progi.
Do 3 metrów - montaż urządzenia wiatrowego na istniejącym obiekcie budowlanym nie wymaga żadnych formalności: ani zgłoszenia, ani pozwolenia na budowę. To rozwiązanie, po które sięga większość inwestorów indywidualnych.
Od 3 do 12 metrów - konieczne jest zgłoszenie do organu administracji architektoniczno-budowlanej, czyli starostwa lub urzędu miasta na prawach powiatu. Do zgłoszenia dołącza się projekt architektoniczno-budowlany sporządzony przez projektanta z uprawnieniami, inwestor ustanawia kierownika budowy, a termin rozpoczęcia robót zgłasza do powiatowego inspektoratu nadzoru budowlanego.
Powyżej 12 metrów - instalacja traktowana jest jako budowla i wymaga uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę wraz z pełną procedurą projektową.
Niezależnie od progu wysokości warto sprawdzić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Część gmin wprowadza zapisy ograniczające wysokość obiektów lub wykluczające urządzenia techniczne na dachach w strefach o określonych wymaganiach estetycznych. W przypadku braku planu obowiązujące będą warunki zabudowy.
Dopuszczalny poziom hałasu
Małe turbiny wiatrowe nie stanowią w polskim prawie odrębnej, uprzywilejowanej kategorii źródła emisji. Klasyfikuje się je jako pozostałe obiekty i działalność będącą źródłem hałasu - podobnie jak urządzenia klimatyzacyjne, pompy ciepła czy zakłady rzemieślnicze. Ich eksploatacja musi spełniać wymogi rozporządzenia Ministra Środowiska w sprawie dopuszczalnych poziomów hałasu w środowisku (tekst jednolity: Dz.U. 2014 poz. 112).
Dla terenów zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej dopuszczalny równoważny poziom dźwięku A wynosi 50 dB(A) w porze dnia i 40 dB(A) w porze nocy. Wartość dzienna odnosi się do przedziału ośmiu najniekorzystniejszych, następujących kolejno po sobie godzin między 6:00 a 22:00, natomiast nocna - do jednej najniekorzystniejszej godziny między 22:00 a 6:00.
Nowoczesne mikroinstalacje wiatrowe projektuje się z myślą o ograniczeniu uciążliwości akustycznej. W odległości 20–30 m od urządzenia poziom hałasu mieści się zwykle w przedziale 35–45 dB, zależnie od siły wiatru i konkretnego modelu. Przy zachowaniu odpowiedniej odległości od granicy działki i okien sąsiadów turbina jest więc w stanie spełnić nawet rygorystyczną normę nocną. Hałas aerodynamiczny rośnie wprawdzie wraz z prędkością wiatru, ale przy silnych podmuchach dźwięk wirnika maskowany jest przez naturalny hałas tła - szum drzew i opływanie powietrza wokół budynków.
Prawo sąsiedzkie i immisje
Spełnienie norm hałasu nie zamyka sprawy. Sąsiedzi mogą dochodzić swoich praw na podstawie art. 144 Kodeksu cywilnego, dotyczącego immisji. Zgodnie z tym przepisem właściciel nieruchomości powinien powstrzymywać się od działań zakłócających korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.
Cykliczny, pulsujący szum wirnika oraz migotanie cienia - efekt stroboskopowy powstający, gdy niskie słońce rzuca przez obracające się łopaty ruchomy cień na okna sąsiedniego budynku - mogą w skrajnych przypadkach zostać uznane przez sąd za uciążliwość przekraczającą przeciętną miarę. Z tego względu lokalizację turbiny na działce należy zaplanować z uwzględnieniem kierunku padania cienia w godzinach porannych i wieczornych, a także odległości od okien pomieszczeń mieszkalnych na sąsiednich posesjach.
Konstrukcje o poziomej i pionowej osi obrotu
Najpowszechniejsze są wiatraki o poziomej osi obrotu wirnika, oznaczane skrótem HAWT, wyposażone najczęściej w trzy łopaty. Ten układ zapewnia najwyższą sprawność w szerokim zakresie prędkości wiatru i pozostaje standardem zarówno w energetyce zawodowej, jak i w instalacjach przydomowych. Jego wadą jest konieczność ustawiania wirnika prostopadle do kierunku wiatru, co realizuje statecznik kierunkowy lub - w większych konstrukcjach - mechanizm odchylania głowicy. Wokół masztu musi więc pozostać wolna przestrzeń umożliwiająca obrót w pełnym zakresie 360°.
Turbiny o pionowej osi obrotu, oznaczane skrótem VAWT, występują w kilku odmianach. Wirnik Savoniusa, wykorzystujący opór aerodynamiczny półkolistych czerpaków, rusza już przy bardzo słabym wietrze, ale jego sprawność nie przekracza zwykle 0,20. Wirnik Darrieusa, pracujący na zasadzie siły nośnej, osiąga sprawność zbliżoną do konstrukcji poziomych, lecz nie rozruszy się samodzielnie i wymaga wspomagania. Odmiana H-Darrieus, z prostymi łopatami na wysięgnikach, stanowi kompromis między tymi rozwiązaniami.
Zaletą konstrukcji pionowych jest niewrażliwość na kierunek wiatru, cichsza praca i możliwość umieszczenia generatora u podstawy, co upraszcza konstrukcję nośną. Niższa sprawność, zwłaszcza przy małych prędkościach wiatru, ogranicza jednak ich zastosowanie do zasilania odbiorników o niewielkiej mocy oraz do miejsc, gdzie kierunek wiatru zmienia się często i gwałtownie - a więc do zabudowy zwartej.
Rodzaje konstrukcji o poziomej osi obrotu (fot. Adobe Stock)
Zakres pracy turbiny
Każda turbina charakteryzuje się trzema progami prędkości wiatru. Prędkość startowa, przy której wirnik zaczyna wytwarzać energię, wynosi zwykle 2,5–3,5 m/s. Prędkość nominalna, przy której osiągana jest deklarowana moc, mieści się w przedziale 11–15 m/s. Prędkość wyłączenia, powyżej której urządzenie przechodzi w tryb ochronny, to zależnie od konstrukcji 15–25 m/s.
Sposób zabezpieczenia turbiny przed rozbieganiem przy silnym wietrze jest jednym z najważniejszych kryteriów wyboru. W najprostszych konstrukcjach stosuje się odchylanie głowicy z linii wiatru, wymuszane przez odpowiednio ukształtowany statecznik. Rozwiązania bardziej rozbudowane wykorzystują zmianę kąta natarcia łopat lub hamowanie elektrodynamiczne, polegające na zwarciu uzwojeń generatora. Urządzenia pozbawione skutecznego zabezpieczenia ulegają uszkodzeniu podczas pierwszej silniejszej wichury.
Montaż na budynku
Konstrukcja o wysokości do 3 m zamocowana na istniejącym budynku nie wymaga żadnych formalności, co przesądza o popularności tego rozwiązania. Typowym miejscem instalacji jest wspornik wysunięty na przedłużeniu kalenicy z zamocowanym do niego masztem. Alternatywnie wykorzystuje się komin, pod warunkiem że nie prowadzi w nim kanał dymowy ani spalinowy.
Ograniczenia konstrukcyjne przesądzają o skali instalacji. Średnica wirnika nie przekracza 2 m, a dla zachowania prawidłowego przepływu powietrza koło wiatrowe musi obracać się co najmniej metr ponad powierzchnią dachu i innymi elementami na nim zamocowanymi. Realna moc takiej turbiny nie przekroczy około 2 kW mocy nominalnej, co - jak wykazano wcześniej - oznacza średnią moc rzędu kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu watów.
Wbrew rozpowszechnionemu przekonaniu dach nie jest miejscem korzystnym energetycznie. Wiatr opływający budynek tworzy nad połacią warstwę turbulencji sięgającą wysokości porównywalnej z wysokością samego budynku. Wirnik umieszczony 2–3 m nad kalenicą pracuje więc w powietrzu o chaotycznym przepływie, co obniża uzysk i wymusza ciągłe podążanie głowicy za zmieniającym się kierunkiem. Montaż na dachu jest kompromisem formalnym i kosztowym, a nie decyzją optymalizującą produkcję energii.
Drugim problemem są drgania. Pracujący wirnik przenosi na konstrukcję wsporczą obciążenia zmienne, a te - poprzez więźbę - na całą konstrukcję budynku. Efektem bywa dobrze słyszalny wewnątrz domu hałas materiałowy, znacznie bardziej uciążliwy dla domowników niż hałas aerodynamiczny słyszany na zewnątrz. Mocowanie musi być zaprojektowane z uwzględnieniem tłumienia drgań i zakotwione w elementach nośnych, nie w poszyciu.
Maszt posadowiony na własnym fundamencie pozwala wynieść wirnik ponad strefę turbulencji i wykorzystać wzrost prędkości wiatru z wysokością. Przy typowej wysokości 10–12 m różnica w rocznym uzysku wobec montażu na dachu tego samego budynku bywa dwu-, a nawet trzykrotna, przy czym maszt kratowy z odciągami jest tańszy od masztu rurowego wolnostojącego, wymaga jednak większej powierzchni działki na zakotwienie lin.
Koszt fundamentu, konstrukcji i formalności podnosi jednak nakład początkowy, a przy wysokości powyżej 3 m dochodzi obowiązek zgłoszenia z projektem i kierownikiem budowy. Rozwiązanie to ma sens tam, gdzie dostępna jest odpowiednio duża działka w terenie otwartym - czyli w zabudowie rozproszonej i na obszarach wiejskich.
Generator, regulator i obciążenie balastowe
Prąd wytwarzany jest przez trójfazowy generator prądu przemiennego, najczęściej synchroniczny z magnesami trwałymi, którego częstotliwość i napięcie zmieniają się wraz z prędkością obrotową wirnika. Zmienne parametry wyjściowe muszą zostać ujednolicone, do czego służy układ prostowniczy i regulator ładowania.
Regulator wyposażony w układ śledzenia punktu mocy maksymalnej, oznaczany skrótem MPPT, dobiera obciążenie generatora tak, aby przy każdej prędkości wiatru odbierać z niego maksymalną możliwą moc. Wbrew rozpowszechnionemu uproszczeniu jego zadaniem nie jest utrzymywanie stałych parametrów pracy, lecz ciągłe ich dostosowywanie do zmieniających się warunków.
Element, którego brak jest najczęstszą przyczyną awarii tanich zestawów, to obciążenie balastowe. Turbina wiatrowa pozbawiona obciążenia - na przykład po naładowaniu akumulatorów lub w razie awarii regulatora - rozbiega się do prędkości grożącej zniszczeniem wirnika. Regulator musi więc dysponować wyjściem na rezystor balastowy, który odbiera nadmiar energii i zamienia ją na ciepło, albo zwierać uzwojenia generatora, hamując go elektrodynamicznie. Instalacja bez tego zabezpieczenia nie powinna być uruchamiana.
Napięcie robocze instalacji dobiera się do mocy urządzenia. Układy 12 V i 24 V mają sens wyłącznie przy mocach do kilkuset watów - turbina o mocy 2 kW pracująca przy napięciu 24 V wymagałaby przewodów przenoszących ponad 80 A, co oznacza kosztowne przekroje i znaczne straty na odcinku od masztu do budynku. Dla instalacji o mocy kilku kilowatów standardem jest napięcie 48 V lub wyższe napięcie stałe po stronie wejściowej inwertera.
Ochrona odgromowa i przepięciowa
Maszt turbiny jest zwykle najwyżej wyniesionym elementem na działce, a więc naturalnym miejscem doziemienia wyładowania atmosferycznego. Konstrukcję należy objąć instalacją odgromową i połączyć z uziomem, a przy montażu na budynku - zintegrować z istniejącym układem ochrony odgromowej, nie tworząc dla niej odrębnego, niepołączonego uziomu.
Niezależnie od ochrony odgromowej instalacja wymaga ograniczników przepięć zarówno po stronie prądu stałego, między generatorem a regulatorem, jak i po stronie prądu przemiennego. Przewody biegnące wzdłuż masztu tworzą pętlę indukcyjną, w której nawet odległe wyładowanie wzbudza przepięcie zdolne uszkodzić elektronikę regulatora i inwertera.
Magazynowanie energii w postaci ciepła
Najprostszym sposobem zagospodarowania energii z wiatraka jest zamiana jej na ciepło, ponieważ zbiornik z wodą jest najtańszym dostępnym magazynem energii i nie wymaga żadnej konwersji parametrów prądu. Wystarczy izolowany zasobnik wyposażony w grzałkę dostosowaną do napięcia instalacji, zasilaną bezpośrednio z regulatora. Ładowanie przebiega z różną intensywnością, zależnie od aktualnej mocy turbiny, ale bilans dobowy daje się oszacować.
Korzystając z danych meteorologicznych dla danego regionu, można przyjąć średnią miesięczną prędkość wiatru, która w warunkach polskich wynosi najczęściej 3–5 m/s. Dla turbiny o wirniku 2 m i realnym współczynniku wykorzystania energii wiatru odpowiada to średniej mocy rzędu 50–150 W, przy czym w lokalizacji z zabudową w otoczeniu wartość ta znajdzie się bliżej dolnej granicy przedziału.
Przy średniej mocy 150 W turbina dostarcza w ciągu doby około 3,6 kWh. Podgrzanie 100 litrów wody o 40 K - czyli z 10 do 50°C - wymaga około 4,65 kWh. Realistyczny efekt pracy dachowego wiatraka to więc podgrzanie 70–100 litrów wody użytkowej na dobę, i to wyłącznie w okresach dobrej wietrzności. To konieczność wyposażenia zasobnika w drugą grzałkę zasilaną z sieci lub w wężownicę podłączoną do kotła, która przejmie dogrzewanie w dni bezwietrzne.
Zasilanie odbiorników i akumulatory
Zasilanie typowych urządzeń domowych wymaga przetworzenia prądu stałego na przemienny o napięciu 230 V, do czego służy inwerter. Moc dostępna dla odbiorników ograniczona jest wówczas do bieżącej mocy turbiny, chyba że instalacja wyposażona jest w bufor akumulatorowy pozwalający na krótkotrwałe pobory znacznie przekraczające produkcję.
Dwa akumulatory 12 V o pojemności 100 Ah połączone szeregowo dają układ 24 V i teoretyczny zasób energii około 2,4 kWh. Wartość ta jest jednak nominalna - dla akumulatorów kwasowo-ołowiowych bezpieczna głębokość rozładowania nie przekracza 50%, co daje realnie około 1,2 kWh. Ogniwa litowo-żelazowo-fosforanowe pozwalają wykorzystać 80–90% pojemności i znoszą kilkakrotnie więcej cykli, przy wyższym koszcie początkowym.
Dostępna pojemność zależy dodatkowo od prądu rozładowania. Przy poborze 5 A z układu 24 V - czyli obciążeniu mocą 120 W - energia wystarczy na około 20 godzin pracy. Przy poborze kilkukrotnie większym rzeczywista pojemność akumulatora kwasowego wyraźnie spada, co należy uwzględnić już na etapie doboru zestawu. Z tego powodu magazyn akumulatorowy sprawdza się przy zasilaniu odbiorników o stałym, niewielkim poborze, a nie urządzeń o dużej mocy chwilowej.
Turbina jako mikroinstalacja
Elektrownia wiatrowa o mocy do 50 kW przyłączona do sieci dystrybucyjnej jest mikroinstalacją OZE i podlega tym samym zasadom rozliczeń co instalacja fotowoltaiczna. Prosument nie musi więc ograniczać się do pracy wyspowej i może odprowadzać nadwyżki do sieci.
Obowiązujący system net-billingu polega na sprzedaży nadwyżek po cenie rynkowej i zakupie energii z sieci po cenie taryfowej wraz z opłatami dystrybucyjnymi. Rozliczenie prowadzone jest w wartościach pieniężnych gromadzonych na koncie prosumenckim, a nie w kilowatogodzinach. Dla turbiny wiatrowej układ ten jest mniej niekorzystny niż dla fotowoltaiki, ponieważ produkcja rozkłada się równomierniej w ciągu doby i nie koncentruje w godzinach, w których ceny rynkowe spadają najniżej.
Przyłączenie mikroinstalacji wymaga zgłoszenia do operatora sieci dystrybucyjnej, wymiany licznika na dwukierunkowy oraz zastosowania inwertera spełniającego wymagania kodeksu sieci NC RfG. Nie każdy inwerter przeznaczony do instalacji wyspowych spełnia te warunki, co należy sprawdzić przed zakupem zestawu.
Uzupełniające się profile produkcji
Sezonowa nierównomierność produkcji z fotowoltaiki - nadwyżki latem i niemal zerowy uzysk w grudniu i styczniu - daje się częściowo zniwelować poprzez uzupełnienie instalacji o źródło wiatrowe. Zimą, gdy panele pracują najsłabiej, wietrzność w Polsce osiąga wartości najwyższe w roku. Ta komplementarność jest głównym argumentem za łączeniem obu technologii.
Ograniczenia formalne i konstrukcyjne sprawiają jednak, że wkład turbiny przydomowej pozostaje niewielki w stosunku do typowej instalacji fotowoltaicznej o mocy 5–10 kW. Współpraca sprowadza się do wspomagania przygotowania ciepłej wody użytkowej w miesiącach zimowych, gdy uzysk z paneli bywa niewystarczający nawet przy znacznej mocy zainstalowanej.
Falowniki hybrydowe Fronius z technologią Multi Flow w połączeniu z akumulatorami firm BYD i LG Chem pozwalają na pozyskanie energii z kilku źródeł, optymalne jej wykorzystanie na potrzeby własne i magazynowanie. fot. Fronius
Inwerter hybrydowy jako element wspólny
Budowanie dwóch niezależnych instalacji, z osobnym magazynem i osobnym układem przetwarzania dla każdego źródła, nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Rozwiązaniem stosowanym obecnie jest inwerter hybrydowy dysponujący wejściem fotowoltaicznym, wejściem dla źródła dodatkowego oraz portem magazynu energii. Układ sterowania decyduje wówczas, czy energię z danego źródła skierować do odbiorników, do magazynu, czy do sieci.
Wspólny magazyn energii wykorzystywany jest wtedy przez oba źródła, co poprawia jego wykorzystanie w skali roku i skraca okres, w którym pozostaje bezczynny. Warunkiem jest zgodność parametrów wejściowych - turbina wymaga wejścia przystosowanego do zmiennego napięcia i częstotliwości oraz obsługi obciążenia balastowego, czego nie zapewnia każdy inwerter fotowoltaiczny z wejściem hybrydowym.
W okresie zimowym, gdy produkcja z paneli często nie wystarcza do przygotowania c.w.u., turbina pracuje z najwyższą w roku sprawnością i pozwala utrzymać temperaturę wody w zasobniku o znacznej pojemności.
Nakłady inwestycyjne
Sama turbina stanowi mniej niż połowę kosztu instalacji - pozostałą część pochłania konstrukcja wsporcza, osprzęt elektryczny i montaż.
Turbina o mocy nominalnej 1 kW kosztuje od 3000 do 6000 zł, urządzenie 2–3 kW - od 8000 do 20 000 zł, a konstrukcja 5 kW - od 25 000 do 45 000 zł. Wspornik dachowy z mocowaniem to wydatek rzędu 1500–3000 zł, natomiast maszt kratowy z odciągami o wysokości 10–12 m wraz z fundamentem - od 6000 do 15 000 zł.
Do tego dochodzi osprzęt elektryczny: regulator ładowania z obciążeniem balastowym w cenie 1000–3000 zł, inwerter hybrydowy 4000–12 000 zł oraz opcjonalny magazyn energii, którego koszt dla ogniw litowo-żelazowo-fosforanowych o pojemności 5 kWh wynosi 5000–9000 zł. Montaż wraz z instalacją elektryczną, ochroną odgromową i uruchomieniem to 5000–12 000 zł. Kompletny zestaw o mocy 2–3 kW na maszcie, z magazynem energii, zamyka się w przedziale od 30 000 do 60 000 zł.
Rachunek opłacalności
Przy nakładzie 35 000 zł i realistycznym rocznym uzysku 1000 kWh z dobrze posadowionej turbiny 2 kW, w okresie piętnastu lat eksploatacji instalacja wyprodukuje około 15 000 kWh. Daje to koszt jednostkowy przekraczający 2 zł za kilowatogodzinę, czyli wyraźnie powyżej ceny energii z sieci wraz z dystrybucją. W typowej lokalizacji podmiejskiej przydomowa elektrownia wiatrowa nie zwraca się w okresie swojej żywotności.
Rachunek zmienia się w dwóch sytuacjach. Pierwszą jest lokalizacja o wysokiej wietrzności - pas nadmorski, Suwalszczyzna, tereny otwarte bez zabudowy w otoczeniu - gdzie roczny uzysk może być dwu- lub trzykrotnie wyższy. Drugą jest brak dostępu do sieci elektroenergetycznej: koszt przyłącza do oddalonego obiektu bywa wyższy niż koszt instalacji wyspowej, a wtedy zestaw wiatrowo-fotowoltaiczny z magazynem staje się rozwiązaniem tańszym niż przyłączenie.
Przed decyzją o inwestycji warto sprawdzić bieżącą listę urządzeń objętych ulgą termomodernizacyjną oraz warunki programów wsparcia dla odbiorców wiejskich i rolników, ponieważ zakres dofinansowania zmienia się w kolejnych naborach.
Przeglądy i żywotność
Turbina wiatrowa, w odróżnieniu od instalacji fotowoltaicznej, zawiera elementy ruchome pracujące pod zmiennym obciążeniem. Producenci zalecają przegląd raz w roku, obejmujący kontrolę stanu łopat, dokręcenie połączeń śrubowych, sprawdzenie luzu łożysk oraz - w konstrukcjach z odciągami - naciągu lin. Deklarowana żywotność wynosi zwykle 15–20 lat, przy czym łożyska i szczotki, jeśli występują, wymagają wymiany wcześniej.
Przy montażu na dachu należy przewidzieć możliwość demontażu urządzenia na czas remontu pokrycia. Konstrukcja wsporcza powinna umożliwiać odłączenie masztu bez naruszania mocowań zakotwionych w więźbie, w przeciwnym razie każda wymiana pokrycia oznacza kosztowną ingerencję w konstrukcję nośną.
Warto również sprawdzić, czy polisa ubezpieczeniowa budynku obejmuje urządzenia zamontowane na dachu oraz odpowiedzialność cywilną za szkody wyrządzone przez oderwany element wirnika. Standardowe umowy często wyłączają tego rodzaju instalacje albo wymagają odrębnego zgłoszenia.
Od 1998 roku Redakcja "Budujemy Dom" tworzy społeczność pasjonatów budownictwa, którzy z chęcią dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Nasz zespół to wykwalifikowani redaktorzy, architekci, inżynierowie i specjaliści z różnych dziedzin budownictwa, którzy stale poszerzają swoją wiedzę i śledzą najnowsze trendy.
To że turbina się obraca nie znaczy że produkuje prąd z akceptowalną mocą - dolna granica dla pracy większości turbin to co najmniej 2,5 m/5
Gość Mat
05-01-2023 16:34
Dość dużo czytałem o małych turbinach i ze wszystkich dotychczasowych opracowań wynikało, ze turbiny VAWT pracują już przy wietrze od 05 m/s, a turbiny HAWT dopiero od 2 m/s - dokładnie odwrotnie niż w powyższym artykule.