| Pomiary Czuwanie nad poziomem wilgotności w domu nie jest trudne, szczególnie, gdy mamy w pomieszczeniach wilgotnościomierze, czyli higrometry włosowe lub mierniki elektroniczne. Dla naszego samopoczucia i konstrukcji domu korzystna będzie wilgotność między 30-65% - wydaje się to być dużym przedziałem (najczęściej wynosi 40-60%), ale parametr ten charakteryzuje się okresową zmiennością. Wystarczy, że zacznie padać deszcz czy akurat gotujemy lub bierzemy prysznic, a nastąpi skok wilgotności. Oczywiście, takimi skokami, czasem o dużej amplitudzie, nie należy się przejmować. Latem strzałka może dojść nawet do punktu 80-90%, ale o tej porze roku zapewniamy domowi dobre wietrzenie, więc taki stan nie wyrządzi nam żadnej szkody. Niepokój może wywołać dopiero stałe i długotrwałe przekroczenie "limitu". Przyrządy informują nas o tzw. wilgotności względnej panującej w domu lub w danym pomieszczeniu. Z definicji jest to procentowa ilość zawartej w powietrzu pary wodnej w zależności od warunków panujących w pomieszczeniu, m.in. od temperatury i ciśnienia (czyli stopień nawilżenia powietrza w stosunku do stanu nasycenia w określonej temperaturze). Bezwzględną zawartość pary wodnej w powietrzu wyraża się poprzez podanie w gramach jej masy w kilogramie suchego powietrza. I tak, przykładowo, wilgotność względna 60% przy temperaturze 20°C oznacza, że w kilogramie powietrza znajduje się 8,83 g pary wodnej. Gdy powietrze ulegnie ochłodzeniu np. do 12°C, wilgotność osiągnie 100%, a przy dalszym spadku temperatury para wodna zacznie wykraplać się w postaci rosy. Przy ogrzewaniu jest odwrotnie - wilgotność względna zaczyna maleć i w temperaturze np. 25°C osiągnie poziom 45%. Monitorowanie wilgotności powietrza oraz sprawdzanie wilgotności materiałów budowlanych może zapobiec przykrym niespodziankom w przyszłości. Wilgotność materiałów budowlanych określana jest jako procentowa zawartość wody w stosunku do ich masy w stanie suchym. Mogą więc występować znaczne różnice wilgotności pomiędzy materiałami w zależności od ich masy właściwej i chłonności. W przybliżeniu można uznać za wystarczająco suche te materiały, których wilgotność nie przekracza: mury i tynki - 5%, konstrukcyjne elementy drewniane - 18%, drewniane i drewnopochodne materiały wykończeniowe - 10%. Do pomiarów wykorzystuje się najczęściej mierniki oporowe wyskalowane odpowiednio dla konkretnych materiałów. Diagnoza Usuwanie pleśni i grzybów bez zlikwidowania przyczyn powstawania wilgoci w domu przyniesie krótkotrwałe efekty. Dlatego tak ważne jest zdiagnozowanie problemu. Podciąganie kapilarne wód gruntowych trzeba będzie zablokować, a następnie dobrze wysuszyć ściany i mury. Nieszczelności pokrycia lub instalacji powodujące przeciekanie wody musimy naprawić. Zawilgocone poddasze być może wymaga wymiany bądź zwiększenia grubośći warstwy izolacji cieplnej, bo dopiero wówczas wyższa temperatura będzie przeciwdziałała wilgoci. Może też się okazać, że dach trzeba będzie w ogóle rozebrać i na nowo ułożyć wszystkie jego warstwy, nie zapominając o izolacji paroszczelnej. Ogólne zawilgocenie domu, piwnicy oraz poddasza 3 będzie zapewne wymagało poprawienia skuteczności wentylacji. Gdy wentylacja grawitacyjna, nawet po modernizacji (np. zwiększenie przekroju kanału wentylacyjnego, wygładzenie jego powierzchni i uszczelnienie) okaże się niewystarczająca, trzeba będzie zainwestować w wentylację mechaniczną. Przy zbyt szczelnych oknach, np. bez okuć rozszczelniających, warto zastanowić się nad nawiewnikami w profilach okiennych lub ścianach. Metodami osuszania ścian i murów, suchymi dachami oraz wentylacją zajmujemy się szczegółowo w kolejnych artykułach naszego raportu. Likwidujemy grzyby Do usuwania przykrych objawów zawilgocenia domu, do jakich niewątpliwie należą kolonie grzybów i pleśni, przystępujemy po zlikwidowaniu źródła wilgoci. Gdy gnieździły się przez krótki czas, nie powinno być problemu z ich usunięciem. Pleśń, która pokryła powierzchnię drewnianą, wystarczy wyszorować szczotką lub szorstką ścierką. Po wyschnięciu należy drewno pokryć preparatem grzybobójczym. Potem można je pomalować farbą, bejcą lub lakierem. Pleśń z tynków i murów usuwa się bardziej inwazyjnie, poprzez skrobanie i skuwanie ściany tak głęboko, aż stwierdzimy, że dalej jest już "zdrowa tkanka". Trzeba też obszar naprawy wytyczyć nieco większy, niż to wynika ze śladów zainfekowania. Oczyszczoną powierzchnię również pokrywa się (maluje lub spryskuje) preparatem grzybobójczym, który musi dobrze wniknąć i wyschnąć w ścianie. Teraz można przystąpić do jej naprawy oraz malowania. Usuwanie grzybów jest bardziej kłopotliwe, gdyż najczęściej wnikają one głęboko i degradują zainfekowane powierzchnie 4. Tym razem drewna nie wystarczy umyć, trzeba bowiem będzie usunąć "chorą tkankę". Wyjątkowo ostro trzeba potraktować ściany i mury podczas skuwania grzyba. Pozostawienie nawet jego śladowych ilości, gdzie nie dotrze do niego środek grzybobójczy, może być przyczyną ponownego ataku grzyba. Zatem bardzo dobrze oczyszczoną powierzchnię pokrywamy najpierw środkiem grzybobójczym do muru, a po nałożeniu cementowo-wapiennego tynku dodatkowo zabezpieczamy to miejsce preparatem do tynku. opracowanie: Monika Czechowska |