Komin nieszczelny po wymianie kotła - diagnoza i sposoby uszczelnienia
Komin nieszczelny po wymianie kotła - diagnoza i sposoby uszczelnienia
fot. hiro / forum.budujemydom.pl
Stan kominów - spalinowych, dymowych i wentylacyjnych - ocenia kominiarz, bo większość usterek rozwija się w miejscach niedostępnych dla użytkownika domu. Kontrolę stanu technicznego przewodów przeprowadza się co najmniej raz w roku, natomiast czyszczenie znacznie częściej: przy paliwach stałych co trzy miesiące, przy gazie i oleju co pół roku. Skutki zaniedbania tych terminów rzadko ograniczają się do gorszej pracy instalacji - zwykle sięgają dalej, do bezpieczeństwa mieszkańców.
Nieszczelny komin to poważne zagrożenie dla zdrowia i życia.
Po czym poznać, że komin jest nieszczelny?
Pierwszym sygnałem bywa zawartość wyczystki, czyli otworu rewizyjnego u podstawy komina: fragmenty zaprawy i okruchy cegieł oznaczają, że ścianki kanału rozpadają się od środka. Drugim są brunatne wykwity na ścianach w miejscu przebiegu trzonu, powstające tam, gdzie smoliste osady przeniknęły przez mur razem z wilgocią. Trzecim, najgroźniejszym z objawów możliwych do zauważenia, jest zapach dymu wydobywający się z kratek wentylacyjnych, bo świadczy on o tym, że spaliny wędrują tam, gdzie nie powinny.
Do tego dochodzą oznaki łatwe do zbagatelizowania: cofający się dym przy rozpalaniu, gaśnięcie płomienia w palniku, skraplanie się wody na wewnętrznej stronie okien w pomieszczeniu z kotłem, wreszcie wilgotna plama pod stropem najwyższej kondygnacji, sygnalizująca przeciek wzdłuż trzonu. Tlenek węgla nie daje natomiast żadnego sygnału ostrzegawczego - jest bezwonny i niewidoczny, a przez pęknięcia ścianek przedostaje się do pomieszczeń bez wiedzy domowników. Dlatego czujka staje się obowiązkowym wyposażeniem lokali mieszkalnych: nowe muszą mieć ją już przy oddaniu do użytku, a właściciele budynków użytkowanych mają czas do 1 stycznia 2030 r.
Przedmuchy, czyli spaliny wędrujące między kanałami
Najczęstszą wadą starych kominów wielokanałowych są tzw. przedmuchy: przenikanie spalin z jednego przewodu do sąsiedniego przez uszkodzoną lub źle wymurowaną przegrodę. Powstają tam, gdzie cegły sąsiednich kanałów nie zostały przewiązane, gdzie spoiny wypłukał kondensat albo gdzie trzon pękł na skutek osiadania budynku lub pożaru sadzy.
Skutki bywają dramatyczne, bo dym z paleniska trafia wtedy do kanału wentylacyjnego, a stamtąd do pomieszczeń - czasem na innej kondygnacji albo w sąsiednim lokalu. Przedmuchy wykrywa się próbą dymną: przy zamkniętym wylocie wprowadza się do badanego kanału dym od dołu i sprawdza, czy pojawia się on w pozostałych przewodach oraz w pomieszczeniach. Dokładniejszy obraz daje inspekcja kamerą opuszczaną na wysięgniku, która pokazuje pęknięcia, ubytki spoin i miejsca po starych, nieszczelnie zamurowanych podłączeniach.
Uszczelnienie z zewnątrz nie zawsze wystarcza
Jeżeli nieszczelności obejmują wyłącznie zewnętrzną powierzchnię trzonu, naprawa jest prosta: uzupełnia się zaprawę w spoinach i otynkowuje uszkodzony fragment, a przy rozległych zaciekach nakłada dodatkowo szlam uszczelniający pod nowe wykończenie. Ogranicza to wykwity i zapach w pomieszczeniach, ale nie zmienia niczego wewnątrz przewodu.
Dawny sposób polegający na smarowaniu wnętrza kanałów rzadką gliną przynosi jedynie chwilową poprawę - warstwa szybko pęka i odpada. Wbrew rozpowszechnionej opinii uszczelnienie kanału od środka jest jednak dziś w pełni wykonalne. Stosuje się do tego masy nakładane głowicą obrotową w kilku warstwach, czyli tak zwane szlichtowanie, albo rękaw utwardzany żywicą, wciągany do kanału jako elastyczny przewód i utwardzany parą lub gorącym powietrzem. Obie metody odtwarzają gładką, bezspoinową powierzchnię wewnętrzną przy minimalnej stracie przekroju, a rękaw sprawdza się również przy kotłach kondensacyjnych.
Wkład kominowy jako rozwiązanie docelowe
Najskuteczniejszym sposobem pozostaje wprowadzenie do kanału wkładu z odcinków rur ze stali kwasoodpornej, łączonych kielichowo. Wkład przejmuje odprowadzanie spalin niezależnie od szczelności dotychczasowego trzonu, który staje się wtedy wyłącznie osłoną i przestaje się niszczyć. Przy kanałach o nieregularnym przebiegu stosuje się wkłady elastyczne z rury karbowanej, wprowadzane w jednym odcinku.
Warunkiem jest odpowiedni przekrój kanału. Gdy jest on zbyt ciasny, by po włożeniu rury pozostał wystarczający prześwit, przekrój powiększa się frezowaniem, czyli wybraniem materiału ze ścianek głowicą opuszczaną od wylotu. Zabieg wymaga muru o odpowiedniej grubości, dlatego jego zakres wyznacza się dopiero po inspekcji kamerą.
Rodzaj stali dobiera się do paliwa: przy gazie i oleju wystarczy stal kwasoodporna, przy paliwach stałych i kominkach konieczna jest stal żaro- i kwasoodporna, dopuszczona do wypalania sadzy. Jeśli komin przebiega przy ścianie zewnętrznej lub przez nieogrzewane poddasze, przestrzeń wokół rury wypełnia się wełną mineralną albo zasypką z keramzytu - bez tego spaliny wychładzają się na ostatnich metrach, ciąg słabnie, a kondensat zaczyna powstawać w górnej części przewodu.
Dostosowanie do nowych kotłów
Stare kotły węglowe, pozbawione regulacji mocy, utrzymywały temperaturę spalin na poziomie 150-200°C przez cały czas palenia. Para wodna zawarta w gazach nie miała wtedy warunków do wykroplenia, więc ścianki kanału pozostawały suche i nie były atakowane przez kondensat.
Kotły z automatyką sterującą pracują ze zmienną mocą, a wraz z nią waha się temperatura spalin. Przy mocno obniżonej mocy grzewczej ścianki komina wychładzają się na tyle, że para wodna zaczyna się skraplać. Problem pogłębiają błędy podłączenia i eksploatacji nowych urządzeń.
Najczęstszym z nich jest utrzymywanie temperatury wody w obiegu kotłowym poniżej 70°C. Poza odkładaniem się osadów na ściankach kotła obniża to temperaturę spalin i uruchamia kondensację. Dlatego komin nierzadko niszczeje najszybciej właśnie po wymianie kotła: skropliny rozpuszczają osady nagromadzone przez lata pracy poprzedniego urządzenia, tworząc związki żrące dla ceramiki. Zabezpieczeniem jest zawór czterodrogowy lub termostatyczny, podnoszący temperaturę wody powracającej do kotła, a pominięcie tego elementu przy montażu mści się w ciągu kilku sezonów.
Ten sam mechanizm uruchamia zastąpienie kotła węglowego gazowym, bo temperatura spalin spada wtedy skokowo. Przepisy wymagają, aby wewnętrzna powierzchnia przewodu odprowadzającego spaliny mokre była odporna na ich destrukcyjne oddziaływanie (§ 140 ust. 4 warunków technicznych), co przy kominie murowanym oznacza w praktyce konieczność zastosowania wkładu. Sam wkład nie zamyka jednak sprawy. Przewód spalinowy musi mieć otwory wycierowe lub rewizyjne zamykane szczelnymi drzwiczkami, a tam, gdzie występują spaliny mokre - dodatkowo układ odprowadzania skroplin (§ 146 ust. 2). Kondensat zbierany jest odkraplaczem u podstawy trzonu i kierowany do kanalizacji.
Przy kotle kondensacyjnym wymagania są jeszcze ostrzejsze. Spaliny mają 40-70°C, kondensat powstaje w sposób zamierzony i stale, a wentylator wytwarza w przewodzie nadciśnienie. Instalacja odprowadzania spalin musi być dostosowana do warunków pracy konkretnego typu urządzenia (§ 174 ust. 6), więc obok odporności chemicznej liczy się tu szczelność ciśnieniowa - stąd powszechne stosowanie rur polipropylenowych z uszczelkami elastomerowymi.
Przy urządzeniach z zamkniętą komorą spalania przestrzeń wokół wkładu bywa wykorzystywana jako czerpnia powietrza, o ile kanał ma odpowiednio duży przekrój i nie został wypełniony izolacją. Rozwiązanie to sprawdza się wyłącznie w kominie czystym i o nieuszkodzonych ściankach, ponieważ kocioł zasysa wszystko, co znajduje się w kanale, a pył ceglany i resztki sadzy trafiają prosto do palnika.
Po lewej: Schemat komina z wkładem stalowym, po prawej: Schemat komina stalowego dwuściennego
Nasady i stabilizacja ciągu
Na pracę komina można wpłynąć także od strony wylotu. Przewody odprowadzające spaliny z kotłów gazowych standardowo kończy się nasadą stabilizującą ciąg, na przykład typu Chanarda, która ogranicza wpływ wiatru i zapobiega cofaniu się spalin. Nasady obrotowe i wentylatory wyciągowe łagodzą objawy słabego ciągu, ale nie zastąpią komina o właściwej wysokości i przekroju - jeśli wylot wypada zbyt nisko względem kalenicy albo w cieniu aerodynamicznym nadbudówki, jedynym trwałym rozwiązaniem pozostaje nadbudowanie trzonu.
Wyloty kanałów wentylacyjnych
Kanały wentylacyjne bywają wyprowadzone nieprawidłowo, co szczególnie rzuca się w oczy w kominach dwurzędowych. Część z nich kończy się otwartym wylotem skierowanym pionowo do góry, przez który do przewodu wpada deszcz i śnieg, a wiatr wiejący z góry potrafi odwrócić kierunek przepływu. Inne wyprowadza się bokiem trzonu, tuż pod czapą, gdzie przelot zwęża przegroda oddzielająca sąsiednie kanały.
W pierwszym przypadku pomaga montaż nasad typu T, osłaniających wylot i kierujących wypływ na boki. W drugim konieczne jest zaślepienie bocznych otworów i przekucie nowych wylotów przez czapę kominową.
Sam remont wylotów nie przywróci jednak wentylacji, jeśli do pomieszczeń nie dopływa powietrze. Po wymianie stolarki na szczelną kanał grawitacyjny przestaje działać, ponieważ powietrze usuwane przewodem nie ma czym zostać zastąpione, dlatego konieczne stają się nawiewniki okienne lub ścienne. Do kanału obsługującego inne pomieszczenia nie wolno przy tym podłączać wentylatora mechanicznego, ponieważ zaburza on ciąg w całym pionie i może wtłaczać powietrze do sąsiednich lokali.
Kiedy remont przestaje się opłacać?
Komin, w którym cegła rozsypuje się pod naciskiem, a trzon jest spękany na całej wysokości, nie nadaje się już do uszczelniania - żadna z opisanych metod nie ma się na czym oprzeć. Rozwiązaniem pozostaje odbudowa, najczęściej z pustaków keramzytobetonowych z rurą ceramiczną w środku. To komin systemowy, dobierany od razu pod konkretne paliwo i odporny na kondensat, a jego elementy tworzą sprawdzony razem zestaw.
Rozbiórka bez odtwarzania trzonu wchodzi w grę wtedy, gdy do komina nie jest już podłączone żadne urządzenie, a jego kanały nie są potrzebne do wentylacji. Decyzja nie jest jednak oczywista, bo trzon przechodzi zwykle przez wszystkie kondygnacje, a jego usunięcie oznacza naprawę stropów, więźby i pokrycia dachu. Nieużywany kanał, który pozostaje w budynku, wymaga zabezpieczenia przed opadami przy jednoczesnym zapewnieniu przewietrzania - szczelne zamknięcie z obu stron powoduje, że wilgoć resztkowa nie ma jak odparować i przez lata rozkłada spoiny od środka.
Od 1998 roku Redakcja "Budujemy Dom" tworzy społeczność pasjonatów budownictwa, którzy z chęcią dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Nasz zespół to wykwalifikowani redaktorzy, architekci, inżynierowie i specjaliści z różnych dziedzin budownictwa, którzy stale poszerzają swoją wiedzę i śledzą najnowsze trendy.
"Jeśli występują tzw. przedmuchy między kanałami, komin wymaga uszczelnienia od środka, lecz jest to praktycznie niemożliwe".
Jest to błędne stwierdzenie ,komin od środka można szlamować i to niekoniecznie drogą masą.Zobacz temat szlamowanie komina.Ja to robiłem kilka razy ...