Jak oszczędzać prąd w domu? Gdzie ucieka go najwięcej?

Jak oszczędzać prąd w domu? Gdzie ucieka go najwięcej?
fot. Adobe Stock

Rachunki za energię elektryczną skłaniają do szukania oszczędności, ale rzadko kto zaczyna od właściwego kroku, czyli od ustalenia, które urządzenia faktycznie odpowiadają za zużycie. Bez tej wiedzy oszczędzanie ogranicza się do gaszenia światła po sobie - nawyku słusznego, ale odpowiadającego za niewielki wycinek rachunku. Narzędzia do takiej diagnostyki ma dziś w domu każdy: licznik energii, coraz częściej z dostępem do danych godzinowych przez aplikację operatora, oraz kosztujący kilkadziesiąt złotych miernik gniazdkowy.

Diagnostyka zużycia energii elektrycznej

Elektroniczne liczniki, montowane dziś standardowo przez operatorów sieci, rejestrują znacznie więcej niż samą sumę zużytych kilowatogodzin. Odczytać z nich można kilkadziesiąt parametrów opisujących przepływ energii w obu kierunkach, co ma znaczenie zwłaszcza przy umowie prosumenckiej. Modele różnią się w zależności od instalacji i operatora, ale rodzaj wskazania sygnalizowany jest wszędzie tym samym kodem liczbowym.

Z powszechnie stosowanego kodu OBIS użytkownikowi wystarczą cztery oznaczenia:

  • suma energii czynnej pobranej i oddanej albo samej pobranej - 15.8.0 lub 1.8.0 (kWh),
  • to samo w rozbiciu na strefy czasowe I-IV - 15.8.1-15.8.4 lub 1.8.1-1.8.4 (kWh),
  • moc chwilowa czynna pobierana - 1.7.0 (kW),
  • moc chwilowa czynna oddawana - 2.7.0 (kW).

Komplet oznaczeń dla konkretnego modelu publikuje jego producent. Wskazania dotyczące energii oddanej mają sens wyłącznie w instalacji współpracującej z panelami fotowoltaicznymi lub turbiną wiatrową, a numery stref odpowiadają porom doby rozliczanym różnymi stawkami.

Jedno ze wskazań (suma energii czynnej pobranej i oddanej lub pobranej: 15.8.0 w kWh) licznika elektronicznego energii elektrycznej. fot. A. Rembisz
Jedno ze wskazań (suma energii czynnej pobranej i oddanej lub pobranej: 15.8.0 w kWh) licznika elektronicznego energii elektrycznej. fot. A. Rembisz

Najbardziej użyteczny w codziennej diagnostyce jest odczyt mocy chwilowej. Pozwala ocenić, jak poszczególne odbiorniki obciążają instalację, a przede wszystkim wykryć pobór, o którym nie mamy pojęcia. Wyłączając kolejno urządzenia i obserwując, o ile spada wskazanie, da się zmierzyć apetyt elektroniki pozostawionej w trybie czuwania.

Zużycie pojedynczej czynności sprawdzimy natomiast na liczniku energii czynnej pod kodem 1.8.0, notując wskazanie przed rozpoczęciem i po zakończeniu cyklu prania czy gotowania. Warunkiem wiarygodnego wyniku jest odłączenie w tym czasie pozostałych odbiorników, co bywa uciążliwe.

Znacznie wygodniejszym narzędziem jest miernik gniazdkowy, czyli watomierz wpinany między gniazdko a wtyczkę. Kosztuje kilkadziesiąt złotych, pokazuje moc chwilową oraz sumę zużytej energii i mierzy jedno urządzenie bez wyłączania całej reszty domu. Podobną funkcję pełnią gniazda sterowane zdalnie z pomiarem zużycia.

Odbiorcy, u których zamontowano już licznik zdalnego odczytu, mają do dyspozycji jeszcze prostszą drogę. Operatorzy udostępniają w aplikacjach i portalach dane w interwałach godzinowych, co pozwala zobaczyć dobowy profil zużycia bez żadnych pomiarów własnych. Wymiana liczników prowadzona jest etapami na podstawie art. 11t Prawa energetycznego i do końca 2028 r. ma objąć 80% punktów poboru, a jej koszt ponosi operator.

Zebrane w ten sposób dane są punktem wyjścia do trzech decyzji: zmiany sposobu użytkowania sprzętu, przejścia na inną grupę taryfową albo wymiany najbardziej energochłonnych urządzeń.

Gdzie szukać oszczędności energii?

Zanim przejdziemy do poszczególnych grup odbiorników, warto ustalić wspólny przelicznik. Przy stawkach obowiązujących w 2026 roku rzeczywisty koszt kilowatogodziny w gospodarstwie domowym wynosi 1,12-1,25 zł brutto, licząc razem z dystrybucją i opłatami stałymi. W dalszej części artykułu posługujemy się zaokrągloną wartością 1,20 zł za 1 kWh, co pozwala od razu przekładać kilowatogodziny na złotówki.

Zużycie energii elektrycznej w gospodarstwie domowym

W typowym rozkładzie rocznym najwięcej energii pochłania przygotowywanie posiłków - płyta grzejna, piekarnik, czajnik i pozostały sprzęt grzejny liczone łącznie.

Wysoko plasują się także urządzenia chłodnicze, i to mimo niewielkiej mocy. Decyduje o tym czas pracy, bo lodówka i zamrażarka pobierają prąd nieprzerwanie przez cały rok. Roczne zużycie chłodziarko-zamrażarki mieści się zwykle w przedziale 150-250 kWh, czyli od 180 do 300 zł.

Pranie i suszenie obciąża instalację krótko, lecz intensywnie, a łączny koszt zależy głównie od liczby cykli w tygodniu. Osobną pozycją, często niedocenianą, jest suszarka bębnowa, która potrafi zużyć na jeden cykl więcej niż pralka.

Oświetlenie, niegdyś jedna z głównych pozycji rachunku, po przejściu na źródła LED zeszło do kilku procent bilansu. Dziesięć punktów świetlnych po 8 W, świecących średnio cztery godziny dziennie, to około 117 kWh rocznie, czyli mniej więcej 140 zł.

Sprzęt komputerowy i audiowizualny bywa natomiast pozycją znaczącą, szczególnie przy rozbudowanych zestawach i długim czasie pracy. Doliczyć trzeba pobór w trybie czuwania, który trwa okrągłą dobę.

Drobne urządzenia porządkowe i kuchenne - odkurzacze, miksery, krajalnice - używane są na tyle krótko, że w skali roku pozostają bez wpływu na rachunek.

W domach jednorodzinnych dochodzą pompy instalacji wodnej, wentylacyjnej i grzewczej. Stara pompa obiegowa lub cyrkulacyjna pracująca bez regulacji potrafi zużyć kilkaset kilowatogodzin rocznie, a jej wymiana na model elektroniczny z płynną regulacją obrotów należy do najszybciej zwracających się modernizacji.

Ogrzewanie i ciepła woda użytkowa

Powyższe zestawienie pomija zastosowania najbardziej energochłonne, czyli ogrzewanie budynku i podgrzewanie wody. W domu z pompą ciepła pochłaniają one więcej niż wszystkie pozostałe odbiorniki razem wzięte. Ich ograniczenie bez utraty komfortu wymaga jednak ingerencji w instalację albo w sposób jej sterowania, a nie zmiany nawyków przy sprzęcie AGD.

Etykieta energetyczna i klasy od A do G

Porównując sprzęt, łatwo dziś o pomyłkę, bo od marca 2021 r. obowiązuje przeskalowana etykieta energetyczna. Klasy z plusami zniknęły, a skala wróciła do prostego zakresu od A do G. Zmiana objęła chłodziarki, zmywarki, pralki i pralko-suszarki oraz wyświetlacze, a od września 2021 r. również źródła światła.

Rzecz w tym, że nie było to samo przemianowanie. Wymagania zaostrzono tak, aby klasa A pozostała początkowo pusta i stanowiła cel dla konstruktorów. Sprzęt opisany dawniej jako A+++ odpowiada dziś mniej więcej klasie C lub D. Lodówka z naklejką A+++ sprzed kilku lat nie jest więc lepsza od dzisiejszej klasy C - to ten sam poziom efektywności opisany inną skalą.

Zmieniła się także jednostka. Dla pralek i zmywarek zużycie podaje się obecnie w kilowatogodzinach na 100 cykli, a nie na cykl czy na rok, więc wartość 48 na etykiecie oznacza 0,48 kWh na jedno pranie. Chłodziarki nadal opisuje się zużyciem rocznym.

Na każdej etykiecie znajduje się dodatkowo kod QR prowadzący do europejskiej bazy EPREL, gdzie dostępna jest pełna karta produktu. Pozwala to porównać dwa modele bez polegania na materiałach sprzedawcy.

Gotowanie pod przykryciem

Kuchnia elektryczna to zwykle czteropolowa płyta grzejna z osobnym piekarnikiem, a moc znamionowa takiego zestawu potrafi przekroczyć 9 kW. Wartość ta ma znaczenie przy doborze mocy przyłączeniowej, choć rzadko pracują jednocześnie wszystkie pola.

Sposób oszczędnego gotowania zależy od rodzaju płyty. Pole indukcyjne przekazuje ciepło bezpośrednio dnu naczynia i reaguje natychmiast, przez co straty są niewielkie, ale też nie ma czego odzyskiwać po wyłączeniu.

Gotowanie pod przykryciem na płycie elektrycznej to oszczędność energii. fot. Franke
Gotowanie pod przykryciem na płycie elektrycznej to oszczędność energii. fot. Franke

Płyta ceramiczna zachowuje się odwrotnie: nagrzewa się i stygnie powoli, więc zgromadzone w polu ciepło resztkowe wystarczy, aby dokończyć gotowanie po wyłączeniu zasilania albo podgrzać kolejną potrawę.

Zasada wspólna dla wszystkich rodzajów płyt jest natomiast jedna i banalnie prosta - garnek powinien być przykryty. Bez pokrywki znaczna część energii idzie na odparowanie wody, a przy okazji rośnie zawilgocenie kuchni. Warto też dobrać średnicę naczynia do pola grzejnego, bo garnek mniejszy od pola oznacza grzanie powietrza dookoła.

Do zagotowania niewielkiej ilości wody czajnik elektryczny wypada korzystniej niż płyta. Grzałka pracuje bezpośrednio w wodzie, więc podgrzanie litra od temperatury z kranu do wrzenia zajmuje około 0,11 kWh, czyli mniej więcej 13 gr. Kluczowe jest nalewanie tylko tyle wody, ile faktycznie potrzeba - zagotowanie pełnego, blisko dwulitrowego czajnika na jedną filiżankę kosztuje prawie siedmiokrotnie więcej niż zagotowanie samej szklanki.

Piekarnik należy do najbardziej energochłonnych sprzętów w kuchni. Przy większości potraw można pominąć nagrzewanie wstępne, a termoobieg pozwala obniżyć nastawę o mniej więcej 20°C wobec grzania góra-dół. Do odgrzewania małych porcji zdecydowanie taniej wypada kuchenka mikrofalowa, która nie musi nagrzewać całej komory. Przy potrawach gotowanych długo, takich jak rośliny strączkowe czy mięso na wolnym ogniu, szybkowar skraca czas mniej więcej o połowę.

Urządzenia chłodnicze - wskazówki dotyczące użytkowania

Czynniki wpływające na zużycie energii

O rocznym zużyciu chłodziarki lub zamrażarki decyduje nie tylko klasa energetyczna i pojemność, ale w równym stopniu miejsce ustawienia oraz sposób obchodzenia się ze sprzętem. Urządzenie odprowadza ciepło do otoczenia, więc im cieplejsze i ciaśniejsze otoczenie, tym częściej pracuje sprężarka.

Należy unikać:

  • ustawiania urządzeń przy źródłach ciepła, takich jak grzejnik czy piekarnik, oraz w miejscach nasłonecznionych,
  • szczelnego zabudowywania korpusu bez zapewnienia przepływu powietrza wokół skraplacza na tylnej ściance.

Pamiętajmy, że deklarowane przez producenta zużycie roczne to wartość z procedury laboratoryjnej. Rzeczywisty wynik potrafi się od niej wyraźnie różnić, a wpływa na to częstotliwość otwierania drzwi, stopień zapełnienia komory i temperatura w pomieszczeniu.

Zalecane praktyki:

  • Nie wstawiajmy ciepłych potraw ani naczyń bez przykrycia - parująca woda skrapla się na ściankach i przyspiesza oszranianie.
  • Nastawmy chłodziarkę na 4-5°C, a zamrażarkę na -18°C. Każdy stopień poniżej tych wartości podnosi zużycie o mniej więcej 5%, a warunki przechowywania żywności poprawia w stopniu nieproporcjonalnym do tego kosztu.
  • Rozmieszczajmy produkty zgodnie z zasadą, że niższa półka jest chłodniejsza.
  • Usuwajmy szron ze starszych urządzeń bez systemu no frost, bo warstwa lodu działa jak izolacja i zmusza sprężarkę do dłuższej pracy.
  • Odkurzajmy raz na jakiś czas skraplacz z tyłu obudowy - zakurzona wężownica gorzej oddaje ciepło.
Na pozór banalna uwaga - umiejętne korzystanie z lodówki to oszczędność energii elektrycznej. fot. Candy
Na pozór banalna uwaga - umiejętne korzystanie z lodówki to oszczędność energii elektrycznej. fot. Candy

Osobno warto przemyśleć drugą lodówkę lub zamrażarkę w garażu czy piwnicy. Bywa to sprzęt kilkunastoletni, o zużyciu rzędu 400-500 kWh rocznie, czyli około 500-600 zł. Jeżeli stoi półpusty, samo jego wyłączenie przynosi oszczędność większą niż niejeden z pozostałych zabiegów opisanych w tym artykule.

Pranie, suszenie i zmywanie

W pralce zdecydowana większość energii idzie na jedno: podgrzanie wody. Sam napęd bębna i pompy pobiera niewiele, dlatego o koszcie cyklu decyduje przede wszystkim nastawiona temperatura, a w drugiej kolejności wielkość wsadu.

Przeciętne pranie pochłania 0,5-0,8 kWh, czyli 60 gr do złotówki. Programy wysokotemperaturowe potrafią ten wynik zwielokrotnić, a obniżenie nastawy z 60 na 40°C zmniejsza zużycie o mniej więcej dwie piąte. Współczesne detergenty działają skutecznie już w 30°C, więc wyższe temperatury mają uzasadnienie głównie przy praniu odzieży osoby chorej lub pieluch.

Wsad powinien odpowiadać programowi. Nowe pralki dozują wodę stosownie do wielkości załadunku, więc strata przy niepełnym bębnie jest mniejsza niż dawniej, ale nie znika - nagrzać trzeba także sam bęben i odzież, a ten koszt rozkłada się na mniejszą liczbę wypranych rzeczy.

Program ECO wydaje się nielogiczny, bo trwa dłużej, a zużywa mniej. Wyjaśnienie jest proste: dłuższe namaczanie i wolniejsze obroty pozwalają uzyskać ten sam efekt przy niższej temperaturze wody, a to właśnie podgrzewanie kosztuje. Czas trwania cyklu nie przekłada się więc wprost na zużycie prądu.

Pralki z programami eco pozwalają nie marnować bez potrzeby energii elektrycznej i wody. fot. BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego Sp. z o.o.
Pralki z programami eco pozwalają nie marnować bez potrzeby energii elektrycznej i wody. fot. BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego Sp. z o.o.

Najwięcej można zyskać na suszarce bębnowej, bo różnice między technologiami są tu ogromne. Suszarka kondensacyjna zużywa na cykl około 3,5 kWh, natomiast model z pompą ciepła mieści się w granicach 1,5-2 kWh. Przy dwóch cyklach tygodniowo daje to różnicę ponad 180 kWh rocznie, czyli około 220 zł. Wyższe wirowanie w pralce skraca późniejsze suszenie, a odzież, którą da się rozwiesić, nie potrzebuje suszarki w ogóle.

Zmywarka bywa natomiast oskarżana niesłusznie. Program ekonomiczny pochłania 0,6-0,9 kWh i kilkanaście litrów wody, podczas gdy zmywanie tej samej ilości naczyń pod bieżącą wodą zużywa jej kilkakrotnie więcej, a wodę tę również trzeba podgrzać. Warunkiem jest uruchamianie pełnego zmywania i rezygnacja z wstępnego płukania naczyń pod kranem.

Urządzenia elektroniczne i tryb czuwania

Przy elektronice o rachunku decyduje czas pracy, ale doliczyć trzeba coś, o czym łatwo zapomnieć - pobór w trybie czuwania, trwający bez przerwy przez całą dobę. Pojedyncze urządzenie pobiera niewiele, jednak w domu jest ich dziś kilkanaście.

Wymagania w tym zakresie określa rozporządzenie Komisji (UE) 2023/826, które od 9 maja 2025 r. zastąpiło obowiązujące wcześniej rozporządzenie 1275/2008. Zwykły tryb czuwania nie może pobierać więcej niż 0,5 W, a jeżeli urządzenie wyświetla informacje lub status - 0,8 W. Tyle samo, czyli 0,5 W, wolno pobierać w trybie wyłączenia, a więc po zgaszeniu sprzętu przyciskiem przy wtyczce pozostawionej w gniazdku. Od 9 maja 2027 r. limit dla trybu wyłączenia spadnie do 0,3 W.

Osobne progi przewidziano dla urządzeń utrzymujących stałe połączenie z siecią. Telewizor z dostępem do internetu, konsola, głośnik bezprzewodowy czy drukarka muszą zmieścić się w 2 W. Znacznie wyżej ustawiono poprzeczkę dla sprzętu zarządzającego ruchem sieciowym, czyli routerów, przełączników i punktów dostępowych - tu limit wynosi 8 W i dopiero od 9 maja 2027 r. zostanie obniżony do 7 W.

Podobnie wygląda sprawa zasilaczy. Ładowarka pozostawiona w gniazdku bez telefonu może zgodnie z rozporządzeniem 2019/1782 pobierać najwyżej 0,1 W, więc nowy sprzęt praktycznie nie generuje strat. Inaczej jest z zasilaczami sprzed 2020 roku, gdzie pobór dochodził do 1 W na sztukę.

Największym pojedynczym odbiornikiem pracującym bez przerwy bywa router, którego z natury rzeczy się nie wyłącza. Przepisy dopuszczają dla niego do 8 W, a typowe urządzenie pobiera od 5 do 8 W, co przez okrągły rok daje 44-70 kWh, czyli 53-84 zł. Kilkanaście pozostałych sprzętów pozostawionych w czuwaniu dokłada łącznie kolejne kilkadziesiąt złotych. Razem wychodzi 100-140 zł rocznie za samą gotowość sprzętu, z którego w tym czasie nikt nie korzysta.

Praktycznym rozwiązaniem pozostaje listwa zasilająca z wyłącznikiem, najwygodniej sterowana pilotem lub zdalnie, obejmująca zestaw audio-wideo albo stanowisko komputerowe. Odcina zasilanie bez wyjmowania wtyczek. Zastrzeżenie dotyczy sprzętu, który wymaga stałego zasilania, czyli routera obsługującego inne usługi w domu, dekodera aktualizującego oprogramowanie w nocy oraz urządzeń z akumulatorem podtrzymującym ustawienia.

Gniazdo elektryczne 0.5 A z ładowarką USB. fot. OSPEL S.A.
Gniazdo elektryczne 0.5 A z ładowarką USB. fot. OSPEL S.A.

Oświetlenie - gdzie realnie da się zaoszczędzić

Źródła LED zamknęły temat oszczędnych żarówek i właściwie nie ma już wyboru, bo żarówki halogenowe oraz świetlówki liniowe i kompaktowe zostały wycofane z obrotu, ostatnie z nich w 2023 roku. Kupując zamiennik, warto patrzeć na strumień świetlny w lumenach, a nie na moc w watach - dawnej sześćdziesiątce odpowiada mniej więcej 800 lm.

Zaskoczeniem bywa klasa energetyczna na opakowaniu. Po przeskalowaniu etykiety typowa żarówka LED ma klasę E lub F i nie świadczy to o słabym produkcie, lecz o tym, że skala została ustawiona z zapasem na przyszłe konstrukcje.

Przy tak niskim poborze jednostkowym oszczędzanie polega już nie na wymianie źródeł, ale na niepozostawianiu ich włączonych bez potrzeby. Problem narasta w domach rozłożonych na kilka kondygnacji, z poddaszem i piwnicą, gdzie o zapalonym świetle w pomieszczeniu na drugim końcu budynku po prostu się zapomina.

Pomagają w tym cztery rozwiązania:

  • sygnalizacja w widocznym miejscu - niewielka kontrolka w korytarzu informująca, że w którymś pomieszczeniu pali się światło,
  • łącznik z sygnalizacją załączenia - dioda świeci, gdy obwód jest włączony, więc zapalone światło widać z zewnątrz pomieszczenia,
  • czujnik ruchu z wyłącznikiem czasowym - gasi światło po ustawionym czasie od ostatniego wykrycia obecności,
  • bariera optyczna - reaguje na przejście przez wyznaczoną linię i wyłącza obwód, gdy w pomieszczeniu nikogo nie ma.

Czujniki sprawdzają się przede wszystkim w komunikacji: na klatce schodowej, w korytarzu, garażu i pomieszczeniach gospodarczych. W pokojach bywają uciążliwe, bo gaszą światło osobie siedzącej nieruchomo.

MÖRKRÄDD - oświetlenie nocne LED z czujnikiem, biały. fot. IKEA
MÖRKRÄDD - oświetlenie nocne LED z czujnikiem, biały. fot. IKEA

Pora zużycia, taryfa i własna fotowoltaika

Wszystkie dotychczasowe porady dotyczyły tego, ile energii zużywamy. Pozostaje kwestia równie istotna, a znacznie rzadziej brana pod uwagę: kiedy ją zużywamy. Ta sama kilowatogodzina ma dziś różną cenę w zależności od pory doby i od tego, skąd pochodzi.

W taryfie dwustrefowej strefa nocna kosztuje około 0,64 zł za 1 kWh wobec 1,08 zł w strefie dziennej, licząc łącznie z dystrybucją. Przeniesienie prania, zmywania i suszenia na godziny nocne obejmuje przy typowej liczbie cykli mniej więcej 450 kWh, co daje około 200 zł rocznie. Sama zmiana taryfy nie staje się jednak dzięki temu opłacalna, ponieważ w grupie dwustrefowej cała pozostała część zużycia wędruje do droższej strefy dziennej i zjada ten zysk. Rachunek zaczyna się domykać dopiero wtedy, gdy w domu pracuje pompa ciepła, zasobnik ciepłej wody albo ładowarka samochodu, a więc gdy do strefy nocnej da się przenieść większość rocznego poboru.

Warunkiem jest oczywiście możliwość opóźnionego startu, w którą wyposażona jest dziś większość pralek i zmywarek. Przy uruchamianiu sprzętu na noc warto jednak pamiętać o zdrowym rozsądku - pralka czy suszarka pozostawiona bez nadzoru to ryzyko, którego nie rekompensuje kilkadziesiąt groszy oszczędności.

Zupełnie inaczej wygląda rachunek w domu z instalacją fotowoltaiczną. W obowiązującym systemie net-billingu energia oddana do sieci wyceniana jest średnio na około 0,37 zł za 1 kWh, podczas gdy pobrana z sieci kosztuje ponad złotówkę. Kilowatogodzina zużyta bezpośrednio w chwili produkcji jest więc warta mniej więcej trzykrotnie więcej niż ta sama kilowatogodzina sprzedana.

Wniosek dla prosumenta jest odwrotny niż dla odbiorcy w taryfie dwustrefowej: sprzęt należy uruchamiać w środku dnia, gdy panele pracują najwydajniej. Pranie, zmywanie, suszenie i ładowanie samochodu przeniesione na godziny okołopołudniowe podnoszą autokonsumpcję, czyli udział własnej energii zużytej na miejscu. Bez magazynu energii typowa instalacja osiąga 20-30% autokonsumpcji, a samo przesunięcie największych odbiorników potrafi ten wskaźnik zauważalnie poprawić.

Odbiorcy z licznikiem zdalnego odczytu mają do wyboru jeszcze umowy z ceną dynamiczną, w których stawka podąża za notowaniami giełdowymi i zmienia się co godzinę lub co kwadrans. Rozwiązanie to daje oszczędności wyłącznie tam, gdzie pracą urządzeń steruje automatyka reagująca na cenę, a bez niej przenosi na odbiorcę całe ryzyko drogich godzin wieczornych.

 

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj BudujemyDom.pl do ulubionych źródeł
Redakcja Budujemy Dom
Redakcja Budujemy Dom
Od 1998 roku Redakcja "Budujemy Dom" tworzy społeczność pasjonatów budownictwa, którzy z chęcią dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Nasz zespół to wykwalifikowani redaktorzy, architekci, inżynierowie i specjaliści z różnych dziedzin budownictwa, którzy stale poszerzają swoją wiedzę i śledzą najnowsze trendy.
Komentarze

Najnowsze artykuły
Czytaj tak, jak lubisz
W wersji cyfrowej lub papierowej
Moduł czytaj tak jak lubisz