Jeżeli sieci są niedaleko (np. 30 m od interesującej nas parceli stoi dom podłączony do prądu, wody i gazu), to jest spora szansa, że i my będziemy mogli z nich skorzystać. Żeby mieć co do tego pewność, należy wystąpić do firm dostarczających media o określenie technicznych warunków przyłączenia do sieci elektrycznej, gazowej, wodociągowej i kanalizacyjnej.
Koszt przyłącza elektrycznego to od ok. 50 zł/kW mocy, w przypadku przyłącza napowietrznego i od 75 zł/kW mocy przyłącza ziemnego (kablowego). Przy mocy przyłącza 12 kW (tyle wystarczy w domku jednorodzinnym), zapłacimy za nie od 600 do 1200 zł. Kiedy długość przyłącza przekroczy 200 m, za każdy dodatkowy metr będziemy musieli dopłacić 30-40 zł. Zatem, jeśli skusimy się na wyjątkowo tanią działkę kilkaset metrów od elektryczności, może się okazać, że koszt doprowadzenia do niej prądu będzie - w porównaniu z jej ceną - zawrotny.
Koszt budowy przyłącza wodociągowego i kanalizacyjnego to od kilkudziesięciu do stu kilkudziesięciu zł/m.b. Plus koszt projektu (od kilkuset do 2000 zł), geodety - mapa, inwentaryzacja (ok. 1000 zł) i opłata przyłączeniowa (do tysiąca kilkuset zł). Zatem 100 m.b. każdego z tych przyłączy to wydatek od 7 do kilkunastu tys. zł.
Za przyłącze gazowe zapłacimy więcej niż za wodę. W sumie za 100 m przyłącza, wliczając koszt jego budowy, projekt, geodetę i opłatę przyłączeniową, wyjdzie kilkanaście - dwadzieścia kilka tys. zł.
Jeżeli na interesującej nas działce i w jej okolicy w ogóle nie ma mediów, to sprawa jest bardziej skomplikowana. Najważniejszy jest dostęp do prądu - jeśli działki nie da się podłączyć do sieci elektrycznej, nie dostaniemy pozwolenia na budowę!
Pozostałe media da się albo pozyskać w inny sposób, albo zastąpić. Wodę możemy czerpać z własnej studni. Za jej wywiercenie zapłacimy 150-300 zł/m (będzie potrzeba od kilkunastu do trzydziestu kilku metrów głębokości). Przy czym własną wodę musimy filtrować. Ścieki odprowadzimy do szamba lub - gdy warunki gruntowe i wielkość działki pozwalają na jej budowę - do przydomowej oczyszczalni ścieków. Szambo jest tańsze w budowie (kilka tys. zł), lecz wyraźnie droższe w utrzymaniu. Czteroosobowa rodzina przynajmniej raz, a zazwyczaj dwa razy w miesiącu, musi zamówić wywóz nieczystości, za co jednorazowo płaci sto kilkadziesiąt zł.
Bez dostępu do gazu ziemnego poradzić sobie najłatwiej. Możemy przecież ogrzewać dom kotłem na paliwo stałe (o ile nie zakazuje tego miejscowy plan zagospodarowania), elektrycznie, olejem, korzystając z pompy ciepła i kominka. Jeżeli zależy nam na gazie, możemy zdecydować się na zbiornik z paliwem LPG. Niestety każde z tych rozwiązań będzie droższe (LPG) lub bardziej uciążliwe (paliwa stałe) od ogrzewania gazem ziemnym.
Janusz Werner
fot. J. Werner