Kotły centralnego ogrzewania - rodzaje, wentylacja, komin

Kotły centralnego ogrzewania - rodzaje, wentylacja, komin

Kocioł można nazwać sercem instalacji c.o. Od tego, jaki wybierzemy, będzie zależeć wygoda eksploatacji, jej koszty oraz wpływ naszego domu na środowisko. Musimy też pamiętać, że różnią je wymagania odnośnie miejsca montażu, sposobu wentylacji czy rodzaju komina.

Kocioł słusznie uważa się za najważniejszy element instalacji grzewczej. Wprawdzie łatwiej wymienić kocioł niż grzejniki, a tym bardziej podłogówkę, ale to właśnie od niego w największej mierze zależą zasadnicze cechy ogrzewania.

Rodzaje kotłów - czy mamy wolność w ich wyborze?

Wybierając kocioł, jako podstawowe kryterium traktujemy zwykle rodzaj paliwa. Na polskim rynku popularne są urządzenia:

  • gazowe (na gaz ziemny lub propan ze zbiornika);
  • na węgiel;
  • na pelety;
  • na drewno;
  • elektryczne.

Inne rodzaje, choćby kotły olejowe, czy na miał węglowy, nigdy nie były powszechnie spotykane, stanowiąc margines rynku. Uwagę skupimy więc na najpopularniejszych rodzajach.

Zastosowanie i dobór elektrycznych kotłów wodnych

Podstawową kwestią jest zawsze dostępność określonego paliwa. Z jednej strony, zależy od infrastruktury technicznej - bliskości gazociągu z gazem ziemnym, czy stanu linii energetycznej, jeżeli zechcemy mieć kocioł elektryczny (dopuszczalny pobór mocy).

Z drugiej zaś, musimy respektować wymogi prawne. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (MPZP) lub decyzja o warunkach zabudowy może bowiem wykluczać określone rodzaje ogrzewania. Najczęściej jest to zakaz używania paliw stałych (węgla, drewna, peletów). Te dokumenty powinniśmy uważnie przestudiować jeszcze przed zakupem działki. Co ważne, możemy wystąpić o ich wydanie, nawet nie będąc właścicielami posesji.

Przy tym warto zwrócić uwagę, że MPZP zawiera czasem specyficzne zapisy - np. zakaz użycia węgla dopiero po rozbudowie sieci gazowej. Której na razie brak i nie wiadomo, czy powstanie za 2 czy za 10 lat, a może wcale.

Węgiel, pelety, gaz ze zbiornika (propan) mają tę zaletę, że możemy ich użyć na działkach bez dostępu do mediów, a więc potencjalnie tańszych. To także powinniśmy uwzględnić, patrząc na budowę domu jako całościową inwestycję. Ponadto takie sposoby ogrzewania zapewniają w jakimś stopniu niezależność od infrastruktury.

Infografika: Sprzedaż urządzeń grzewczych w Polsce w 2019 r.
Sprzedaż urządzeń grzewczych w Polsce w 2019 r.

Wygoda korzystania z kotła

Nawet z najwyższej klasy kotła nie będziemy zadowoleni, jeżeli jego obsługa będzie dla nas nazbyt uciążliwa. To sprawa bardzo indywidualna, kwestia choćby tego, do czego byliśmy dotąd przyzwyczajeni.

Dla kogoś, kto wychował się w domu z kotłem zasypowym, do którego trzeba było dorzucać węgla najrzadziej co kilka godzin, kocioł z podajnikiem może być więcej niż satysfakcjonujący. Przeniesienie kilku worków opału i wyrzucenie popiołu raz na kilka dni nie będzie dla niego najmniejszym problemem. Ale dla osoby wychowanej w bloku, która przez całe życie przymykała jedynie zawór przy grzejniku, może to być o wiele za dużo. Dla niej idealnym wyborem będzie w pełni bezobsługowy kocioł gazowy lub elektryczny.

Powinniśmy jeszcze uwzględnić nasz wiek, kondycję fizyczną i tryb życia. Nie każdemu zdrowie pozwala na dźwiganie ciężarów. Albo praca zawodowa po prostu wymaga dłuższych wyjazdów.

Dlatego kwestia uciążliwości i pracochłonności obsługi wymaga naprawdę głębokiego zastanowienia. Jeżeli dokonamy wyboru niedopasowanego do naszych potrzeb i możliwości, to z całą pewnością nie będziemy zadowoleni z życia we własnym domu. I prędzej czy później kocioł wymienimy. Pamiętajmy przecież, że w naszym klimacie sezon grzewczy trwa około pół roku.

Automatyka sterująca pracą kotła
Dobra automatyka sterująca pracą kotła nie tylko ułatwia nam jego obsługę, ale przynosi też oszczędności eksploatacyjne. (fot. SAS)

Gdzie umieścić kocioł?

Na każdy kocioł trzeba gdzieś wygospodarować miejsce. Jednak to, jakie to ma być pomieszczenie, jakiej wielkości i o jakich jeszcze cechach - zależy już od rodzaju kotła. Różnice są zaś naprawdę duże. Dlatego musimy zdawać sobie sprawę, że nie każdy projekt domu umożliwia zastosowanie dowolnego rodzaju ogrzewania.

Kotły gazowe nie wymagają w ogóle wydzielonej kotłowni - osobnego pomieszczenia. Można je też umieścić w kuchni, łazience, korytarzu czy sieni. Nie może to być natomiast salon, sypialnia ani gabinet. Zgodnie z przepisami, muszą to być bowiem tzw. pomieszczenia nieprzeznaczone na stały pobyt ludzi. Istotna jest także kubatura - przynajmniej 6,5 m3, w przypadku urządzeń z zamkniętą komorą spalania, lub minimum 8 m3, gdy mają komorę otwartą (czerpią powietrze do spalania z pomieszczenia, w którym je zainstalowano). Sprawę wentylacji omówimy szczegółowo nieco dalej.

Bardzo ważny jest zakaz instalowania kotłów zasilanych gazem ze zbiornika przydomowego w pomieszczeniach z podłogą poniżej poziomu terenu (np. piwnicach). W pomieszczeniu z kotłem nie może być poza tym czynnych wpustów podłogowych, a więc także odpływów podłogowych do kabin prysznicowych bez brodzika. To kwestia bezpieczeństwa, gdyż gaz płynny (propan) ma większą gęstość niż powietrze. W razie wycieku z instalacji, spływa do takich najniżej położonych miejsc. A po osiągnięciu pewnego stężenia może on nawet samoistnie wybuchnąć.

Kocioł gazowy zamontowany w kuchni
Kocioł gazowy możemy powiesić w kuchni lub łazience, nie musimy mieć kotłowni. Szczególnie w niewielkich domach to istotna zaleta. (fot. De Dietrich)

Kotły na paliwa stałe, a więc węgiel, pelety lub drewno, wymagają z kolei wydzielonej kotłowni. Wprawdzie teoretycznie, urządzenia o mocy do 10 kW mogą być ustawione np. w kuchni, ale w praktyce to rzadkość. Ze względu na niewygodę i małą dostępność kotłów o tak niskiej mocy. W przypadku kotłów o mocy do 25 kW, przepisy nie określają minimalnej kubatury kotłowni. Jest jednak obowiązek pozostawienia przynajmniej 1 m pomiędzy frontem kotła a przeciwległą ścianą, oraz zapewnienia swobodnego dostępu do wyczystek kotła i komina.

Przepisy są więc nad wyraz łagodne, jednak trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem. Bardzo mała kotłownia będzie skrajnie niepraktyczna. Kocioł, szczególnie z podajnikiem, zajmuje dość dużo miejsca. I musimy mieć jak go obsługiwać - uzupełniać paliwo i czyścić. Ponadto kotły na paliwa stałe nie mogą podgrzewać przepływowo wody przeznaczonej do mycia (c.w.u.). Dlatego konieczne jest jeszcze miejsce na zasobnik c.w.u. Na szczęście, te o pojemności do 140 l występują też w wersji wiszącej, co pozwala zaoszczędzić nieco przestrzeni. Ponadto dobrze jest wygospodarować miejsce na przynajmniej niewielki zapas opału. Dobrze jeżeli kotłownia ma drugie wyjście, prowadzące wprost na zewnątrz, ew. do garażu. Dzięki temu - wynosząc popiół czy przynosząc opał - nie przechodzimy przez mieszkalną (czystą) część domu.

Kotły elektryczne w rzeczywistości niczego nie spalają, nie potrzebują więc ani komina, ani nawiewu powietrza. Są przy tym niewielkie. Dlatego ich instalacja jest zdecydowanie łatwiejsza, niż urządzeń pozostałych rodzajów. Podobnie jak kotły gazowe, można je umieścić nie tylko w kotłowni, ale również w kuchni lub łazience. Przy czym w tym samym wnętrzu może się też znajdować dowolny inny kocioł. To ważne, bo urządzenia elektryczne często stanowią bezobsługowe uzupełnienie instalacji z kotłem na paliwa stałe.

Rodzaj kotłów a wentylacja pomieszczenia

Poza elektrycznymi, wszystkie kotły wymagają doprowadzenia powietrza niezbędnego do spalania oraz odprowadzenia spalin lub dymu. I tu różnice są ogromne.

Urządzenia gazowe to obecnie przede wszystkim kotły kondensacyjne z tzw. zamkniętą komorą spalania. Co oznacza, że czerpią powietrze nie z pomieszczenia, w którym je zainstalowano, lecz bezpośrednio z zewnątrz. Najczęściej służą do tego tzw. przewody powietrzno-spalinowe. To po prostu dwie koncentryczne rury, z których wewnętrzna służy do usuwania spalin, a zewnętrzna do czerpania powietrza.

Taki układ daje przede wszystkim większe bezpieczeństwo, bo działanie kotła jest zupełnie niezależne od skuteczności wentylacji pomieszczenia, w którym go zamontowano. Ponadto takie wnętrze mniej się wychładza. Co szczególnie docenimy zimą, mając kocioł w łazience. Bardzo ważne jest to, że w takim układzie wentylacja może być dowolnego rodzaju, także mechaniczna wyciągowa lub mechaniczna nawiewno-wywiewna (z rekuperatorem).

Trzeba jednak zaznaczyć, że jeżeli kanały powietrzne i spalinowe są poprowadzone osobno, to przepisy wymagają, aby wentylacja w pomieszczeniu z kotłem była grawitacyjna. A taki rozdzielony układ czasem się stosuje, szczególnie w domach modernizowanych. Do wielu kotłów dostępne są zaś adaptery umożliwiające podłączenie do oddzielnych kanałów zamiast koncentrycznych.

Należy też wyjaśnić, że nie w każdym domu można zastosować odprowadzenie spalin przewodem koncentrycznym poziomo przez ścianę. To dopuszczalne wyłącznie w budynkach wolno stojących, a więc nie w zabudowie bliźniaczej lub szeregowej. Ponadto moc kotła nie może przekraczać 21 kW. Obowiązują też pewne obostrzenia odnośnie odległości wylotu spalin od okien, drzwi, chodnika itd. Jeżeli np. moc kotła będzie wyższa, możemy się spodziewać kłopotów z odbiorem kominiarskim, niezbędnym do zakończenia budowy.

Z kolei wszystkie kotły na paliwa stałe oraz starsze gazowe (niekondensacyjne) mają otwartą komorę spalania. Czyli pobierają powietrze z pomieszczenia, w którym je zainstalowano. Co oznacza, że konieczne jest zapewnienie jego napływu w dość znacznej ilości. I tu pojawia się problem z wychłodzeniem takich wnętrz w czasie mrozów. Jednak dobra wentylacja to wymóg bezpieczeństwa - co roku zasłanianie kratek wentylacyjnych zbiera tragiczne żniwo w postaci zaczadzeń.

Bardzo ważne jest to, że wnętrza z takimi kotłami mogą mieć jedynie wentylację grawitacyjną. Wymuszony wentylatorem wyciąg lub wersja nawiewno-wywiewna w układzie z rekuperatorem są niedopuszczalne i po prostu niebezpieczne. Praca wentylatora wyciągowego powoduje bowiem podciśnienie, a w takich warunkach może dojść do cofnięcia się spalin lub dymu. I zaczadzenie gotowe.

Kominiarze bardzo niechętnie patrzą też często na okapy z wentylatorem, jeżeli kocioł znajduje się w kuchni. I nie bez racji, bo okap często ma dużą wydajność, nawet znacznie ponad 200 m3/h. Trudno to zrównoważyć, pojawia się więc realne niebezpieczeństwo cofnięcia się spalin. W takiej kuchni pozostaje założyć pochłaniacz zamiast okapu z wyciągiem lub wymienić kocioł na model z zamkniętą komorą spalania.

Kocioł na paliwo stałe
Nawet najnowocześniejsze kotły na paliwa stałe wymagają kotłowni z wentylacją grawitacyjną. O ile odseparujemy ją od reszty domu, wentylacja pozostałych pomieszczeń może być mechaniczna, w tym z rekuperatorem. (fot. Nibe-Biawar)

Kominy spalinowe i dymowe - jakie jest ich zadanie?

Odprowadzające produkty spalania kanały kominowe dzielimy na dwa rodzaje - spalinowe i dymowe. Spalinowe współpracują z kotłami gazowymi i olejowymi oraz z gazowymi podgrzewaczami wody. Dymowe zaś są przeznaczone do kotłów na paliwa stałe, kominków i pieców.

Spalinowe musza być przede wszystkim nienasiąkliwe i odporne na działanie kondensatu powstającego ze spalin - czyli skroplonej pary wodnej, wymieszanej z rozmaitymi resztkowymi substancjami. Dlatego takie kanały wykonuje się ze specjalnych odmian ceramiki, stali nierdzewnej lub tworzyw sztucznych. Zwykła cegła lub ceramika i stal, używane do budowy kanałów dymowych, mogą ulec zniszczeniu po kilku sezonach. Trzeba zaznaczyć, że ten problem dotyczy również kotłów niekondensacyjnych. Tam też powstają skropliny, lecz w mniejszej ilości. Jednak komin, który wystarczał na potrzeby starego kotła gazowego, może być nieodpowiedni do nowego - kondensacyjnego.

Jest też problem szczelności. Kotły kondensacyjne mają wentylator wymuszający ruch spalin. Co pozwala stosować kanały spalinowe wyprowadzane nawet poziomo i o małej średnicy. Równocześnie jednak wymagana jest jego bardzo dobra szczelność - w końcu spaliny tłoczone są pod pewnym ciśnieniem. Stary komin, działający dzięki wykorzystaniu naturalnego ciągu, może więc nie być wystarczająco szczelny.

Trzeba też uważać na nowe kominy sprzedawane jako uniwersalne - teoretycznie odpowiednie zarówno do kotłów na paliwa stałe, jak i gazowych. Niejednokrotnie okazuje się, że ich szczelność i odporność na kondensat jest wystarczająca tylko w przypadku kotłów niekondensacyjnych. Albo użycie wraz z kotłem kondensacyjnym wymaga zastosowania specjalnych uszczelek, co trzeba uwzględnić już przy montażu komina. Na pocieszenie tych, którzy wymieniają kocioł trzeba dodać, że komin można z powodzeniem zmodernizować, umieszczając w nim odpowiedni wkład stalowy.

Stalowy wkład kominowy - elementy
Dodanie stalowego wkładu to najprostszy sposób dostosowania starego komina do potrzeb nowego kotła. Bardzo często to konieczność. (fot. Komin-Flex)

Przewody dymowe, czyli przeznaczone do kotłów na paliwa stałe i kominków, muszą być zaś odporne przede wszystkim na wysoką temperaturę. Przy prawidłowej eksploatacji, nie dochodzi w nich również do kondensacji. Jednak w praktyce bywa z tym różnie. Największe niebezpieczeństwo stwarza używanie nazbyt mokrego opału, np. świeżego drewna. Niebezpieczna jest też długotrwała praca z mocą stanowiącą drobny ułamek nominalnej. A to wcale nie jest rzadkością, bo bardzo często kupowane są kotły o mocy znacznie za wysokiej, tzw. przewymiarowane.

Jeżeli na wymienniku kotła pojawia się smolista maź i ścieka ona do komory spalania, to możemy śmiało złożyć, że w samym kominie jest jeszcze gorzej. Dlatego producenci kotłów coraz częściej zalecają wyposażanie tradycyjnych kominów murowanych we wkłady i wznoszenie kominów systemowych. Tym bardziej, że temperatura dymu z z nowoczesnych kotłów na węgiel lub pelety jest po prostu niższa. Ponadto są to głównie urządzenia z podajnikiem, trzeba się więc liczyć z tym, że będą pracować w sposób ciągły, za to często z niską mocą.

Musimy też pamiętać, że nowe kotły wymagają silniejszego ciągu kominowego niż starsze konstrukcje. Wynika to chociażby z większych oporów powodowanych przez rozbudowane wymienniki ciepła. Dlatego przed zakupem kotła koniecznie sprawdźmy w jego dokumentacji czy komin ma wystarczającą wysokość i średnicę.

Kotły do przygotowania c.w.u.

Jeżeli chodzi o sposób podgrzewania ciepłej wody użytkowej (c.w.u.) to podział kotłów jest bardzo konkretny. Wszystkie na paliwa stałe są jednofunkcyjne, czyli wymagają zasobnika ciepłej wody. Natomiast gazowe i elektryczne występują zarówno w wersji jedno-, jak i dwufunkcyjnej - czyli podgrzewają wodę przepływowo, dopiero po odkręceniu kranu. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, który system jest lepszy. Tu trzeba przeanalizować konkretną sytuację. Liczy się specyfika samego budynku - liczba łazienek oraz ich rozmieszczenie, liczba domowników oraz ich nawyki.

Najważniejsze jest to, że na zasobnik trzeba wygospodarować miejsce. Nie w każdym domu jest to łatwe, szczególnie jeżeli zdecydowaliśmy się na kocioł w kuchni lub łazience. Tym bardziej, że nawet względnie niewielki zbiornik, np. 80 l, zajmie więcej miejsca niż kocioł gazowy lub elektryczny. Nie zapominajmy też, że zbiornik - i to znacznie większy, przynajmniej 200 l - jest niezbędny, jeżeli chcemy mieć również kolektory słoneczne.

Miejsce to jedna sprawa, druga to komfort użytkowania. Przepływowy sposób przygotowywania c.w.u. kotłów dwufunkcyjnych sprawdza się dobrze, jeżeli z większej ilości ciepłej wody korzystamy tylko w jednym miejscu. Mówiąc prościej, z dwoma prysznicami naraz może już być problem. Po prostu moc kotła limituje nam wielkość strumienia ciepłej wody. Ponadto kotły dwufunkcyjne dobrze sprawdzają się, gdy wszystkie punkty poboru ciepłej wody są położone blisko nich. Wynika to z faktu, że po odkręceniu kranu najpierw musi przecież spłynąć z rur prowadzących od kotła znajdująca się w nich już wychłodzona woda. Jeżeli więc rury będą długie, to i wody trzeba będzie spuścić sporo. Marnując czas, wodę i zwiększając ilość ścieków. Dlatego najlepiej, jeżeli pomieszczenie z kotłem oraz kuchnia i łazienki są zgrupowane - sąsiadują przez ścianę lub jedno pomieszczenie znajduje się nad drugim.

Z kolei w układzie z kotłem jednofunkcyjnym i zasobnikiem to pojemność tego ostatniego daje nam spory zapas ciepłej wody, z której możemy korzystać nawet w wielu punktach jednocześnie. Ponadto popularne obecnie tzw. zasobniki warstwowe umożliwiają bardzo szybkie podgrzanie nowej porcji wody, nawet jeżeli jej zapas zużyjemy do np. napełnienia wanny. Przy czym kotły działają zwykle z tzw. priorytetem c.w.u. Jeżeli kocioł wykryje, że pobór wody jest duży, chwilowo przekierowuje całą moc na jej podgrzanie. Bo wyłączenia ogrzewania pomieszczeń np. na pół godziny i tak nie zauważymy.

Mając zasobnik, możemy zastosować ponadto tzw. cyrkulację c.w.u. To nic innego jak ułożenie dodatkowej pętli z rur, umożliwiające krążenie ciepłej wody pomiędzy punktami jej poboru i zasobnikiem. Dzięki temu ciepła woda leci natychmiast.

Układ ze zbiornikiem wody nie jest jednak pozbawiony wad. O tym, że zajmuje więcej miejsca, już pisaliśmy. Na zasobnik trzeba wydać przynajmniej kilkaset złotych. Ułożenie pętli cyrkulacyjnej i pompa wprawiająca wodę w ruch to też dodatkowy koszt. Nie zapominajmy również, że z zasobnika i rur z cyrkulacją ucieka ciepło. Dlatego wszystkie te elementy powinny mieć solidną izolację cieplną i warto zastosować chociażby prosty programator czasowy, wyłączający pompę cyrkulacyjną w godzinach, kiedy nikt z wody nie korzysta (nocą i gdy jesteśmy poza domem).

Odnośnie c.w.u. nie wolno nam zapominać o jeszcze jednej kwestii - przygotowywaniu wody poza sezonem grzewczym, jeżeli mamy kocioł na paliwa stałe. Palenie w nim latem nie jest przecież ani wygodne, ani ekologiczne, ani też specjalnie opłacalne. Nawet jeżeli mamy kocioł z podajnikiem, to problem dalej nas dotyczy.

Za wyjątkiem nielicznych kotłów z funkcją automatycznego rozpalania i wygaszania, letnia praca tylko na potrzeby c.w.u. oznacza, że więcej opału pochłonie podtrzymanie żaru przez cały czas, niż właściwe grzanie. Do tego sprawność kotła będzie bardzo niska, zaś emisja zanieczyszczeń drastycznie wzrośnie. Jak bardzo, nie wiemy, bo w takich warunkach nikt kotłów nie bada. To wszystko powoduje, że powszechne jest grzanie wody prądem. Do tego wystarczy grzałka w zasobniku. Niestety, energia elektryczna jest droga. Dlatego warto przemyśleć zainstalowanie kolektorów słonecznych lub małej pompy ciepła, pracującej tylko na potrzeby c.w.u.

Kocioł na paliwo stałe ze sterownikiem
Kotły na paliwa stałe zawsze wymagają zasobnika c.w.u. Gazowe zaś dostępne są zarówno w wersji przepływowej jak i przeznaczonej do zasilania zasobnika. (fot. SAS)

Współpraca kotłów z grzejnikami i podłogówką

Wokół współpracy kotłów z grzejnikami i podłogówką narosło wiele mitów. Tymczasem sprawa jest prosta - zarówno kotły na paliwa stałe, jak i gazowe oraz elektryczne mogą dobrze pracować z oboma rodzajami odbiorników ciepła. Wymaga to jedynie nieco odmiennego skonfigurowania instalacji.

Kotły gazowe i elektryczne mogą zasilać bezpośrednio zarówno podłogówkę, jak i grzejniki. Trzeba jedynie ustawić właściwą temperaturę wody, a można ją regulować w bardzo szerokim zakresie. W przypadku ogrzewania podłogowego, nie powinna być zbyt wysoka, gdyż grozi to dyskomfortem, a nawet pęknięciem posadzki. Za maksymalną wartość uznaje się 55°C. Niska temperatura wody w obiegu jest tu korzystna, bo wówczas kotły kondensacyjne uzyskują najwyższą sprawność, a więc działają oszczędniej.

Jednak podniesienie temperatury wody powyżej 55°C, co często jest konieczne w przypadku instalacji z grzejnikami, nie zmienia dramatycznie sprawności kotła kondensacyjnego. Będzie on działał nieco mniej ekonomiczne, ale i tak oszczędniej niż kocioł niekondensacyjny. Zapamiętajmy jednak, że pożądana jest tu ciągła praca urządzenia, za to z możliwie niską temperaturą wody w obiegu c.o. Do takich ustawień należy dążyć, wykorzystując automatykę sterującą.

Kocioł kondensacyjny zamontowany w łazience
Kotły kondensacyjne mają rewelacyjną sprawność, nie wymagają obsługi i są stosunkowo tanie. (fot. Termet)

Inaczej jest z kotłami na paliwa stałe, które bezpośrednio można łączyć tylko z grzejnikami. Jeżeli mamy podłogówkę, to powinna być ona zasilana za pośrednictwem zaworu mieszającego, który miesza gorącą wodę na zasilaniu z tą już ochłodzoną, powracającą do kotła. W efekcie, chociaż kocioł podgrzewa wodę np. do 75°C, to ta trafiająca do rozdzielacza podłogówki ma już tylko 45°C. Od lat takie układy spotyka się powszechnie i z ich wykonaniem powinien sobie poradzić każdy dobry hydraulik.

Trzeba jednak od razu wyjaśnić, że w przypadku paliw stałych, obniżenie temperatury wody w instalacji nie przekłada się na wzrost sprawności kotła. Układ mieszający to konieczność i zabezpieczenie, a nie sposób na obniżenie rachunków. Dla samego kotła przygotowywanie wody o dość wysokiej temperaturze (ponad 70°C) jest nawet korzystne, daje wyższą sprawność i czystość spalania.

Specyficzne wymogi mają układy mieszane - z podłogówką i grzejnikami. Tu najczęściej kocioł przygotowuje całą wodę o temperaturze właściwej dla grzejników (wysokiej), następnie zawór mieszający obniża jej temperaturę w podłogowej części instalacji. W przypadku kotłów na paliwa stałe nie wpływa to na sprawność. Jednak jeżeli mamy kocioł gazowy, a grzejników jest niewiele, korzystniejsze może być ich powiększenie lub zastosowanie specjalnych rodzajów, osiągających wysoką moc przy niskiej temperaturze zasilania.

Orientacyjne ceny kotłów na różne typy paliwa

Rozpatrując aspekt ekonomiczny, musimy brać pod uwagę nie tylko cenę zakupu kotła i cenę ciepła pozyskiwanego z danego rodzaju paliwa. Bardzo duże znaczenie ma także zapotrzebowanie budynku na ciepło. Przecież jeżeli nasz dom potrzebuje rocznie 100 kWh/m2, to jego utrzymanie będzie kosztować dwa razy tyle, co budynku o standardzie 50 kWh/m2. Dlatego im mniej energochłonny dom - o lepszej izolacji i mniejszej powierzchni - tym mniej możemy się przejmować jednostkową ceną ciepła (za 1 kWh) i jej zmianami. Z drugiej strony, mniej uzasadnione jest także kupowanie bardzo drogiego kotła, choćby pozyskiwane w nim ciepło było tanie.

Przykładowo, gazowy kocioł kondensacyjny kupimy już za około 3500 zł. Jeżeli to model jednofunkcyjny, to jeszcze ok. 1000 zł trzeba zapłacić za zasobnik c.w.u. Jednak na rynku są i kotły nawet przeszło dwa razy droższe. Oferują one często dodatkowe funkcje, np. niezależne sterowanie dwoma obiegami grzewczymi (grzejniki i podłogówka), komunikację przez Internet itd. Jednak jeżeli spojrzymy na koszt ciepła, to przy używaniu gazu ziemnego będzie on w obu przypadkach praktycznie ten sam, wyniesie ok. 0,25 zł/kWh. Podobne będą obecnie koszty gazu płynnego, jeżeli mamy własny zbiornik. W przypadku instalacji dzierżawionych, trzeba się zaś liczyć z wydatkami ponad 0,40 zł/kWh. Jednak zakup zbiornika i jego montaż to dodatkowy koszt ok. 10 000 zł. Rachunek ekonomiczny nie jest więc oczywisty.

Wydatek rzędu 3000 zł wystarczy na zakup kotła elektrycznego. Barierą w ich upowszechnieniu się jest zaś wysoka cena prądu - ok. 0,65 zł/kWh w pierwszej taryfie. Rozliczanie dwutaryfowe może przynieść spore oszczędności. Ale tu trzeba przeanalizować to, ile prądu zużywamy w ciągu dnia, na inne cele i to w skali całego roku.

Kotły na węgiel i pelety wciąż umożliwiają tańsze pozyskiwanie ciepła, niż inne urządzenia. Za 1 kWh zapłacimy 0,15-0,20 zł. To więcej niż jeszcze kilka lat temu, bo paliwa stałe wyraźnie drożeją na rynku detalicznym. Znacznie droższe niż kiedyś są same kotły. Zaostrzenie przepisów odnośnie emisji substancji szkodliwych wyeliminowało z rynku tanie konstrukcje za 2000-3000 zł. Obecnie dostępne są głównie kotły z podajnikiem. Ceny zaczynają się powyżej 4000 zł, ale sięgają nawet ponad 10 000 zł.

Jarosław Antkiewicz
fot. otwierająca: Bosch

Jarosław Antkiewicz
Jarosław Antkiewicz

Człowiek wielu zawodów, instalator z powołania i życiowej pasji. Od kilkunastu lat związany z miesięcznikiem i portalem „Budujemy Dom”. W swojej pracy najbardziej lubi znajdywać proste i praktyczne rozwiązania skomplikowanych problemów. W szczególności propaguje racjonalne podejście do zużycia energii oraz zdrowy rozsądek we wszystkich tematach związanych z budownictwem.

W wolnych chwilach, o ile nie udoskonala czegoś we własnym domu i jego otoczeniu, uwielbia gotować albo przywracać świetność klasycznym rowerom.

Komentarze

Czytaj tak, jak lubisz
W wersji cyfrowej lub papierowej
Moduł czytaj tak jak lubisz