Doniczka jak słomka? UE bierze na celownik rośliny doniczkowe sprzedawane w marketach

Doniczka jak słomka? UE bierze na celownik rośliny doniczkowe sprzedawane w marketach
Unia Europejska planuje wprowadzić zmiany, które dotkną branżę ogrodniczą. Ma wejść zakaz stosowania plastikowych doniczek, które zostały uznane za opakowania jednorazowe, fot. Adobe Stock

Doniczki jak słomki? UE chce uznać plastikowe doniczki produkcyjne za opakowania jednorazowe. To może być prawdziwa rewolucja, bo szacuje się, że ponad 90 proc. roślin jest dziś sprzedawanych właśnie w takich pojemnikach. To nie zakaz sprzedaży roślin, ale zmiana, która może mocno podnieść ceny i skomplikować dostawy roślin do marketów oraz sklepów ogrodniczych.

Już niedługo nie kupimy kwiatów i sadzonek w plastikowych doniczkach. I nie chodzi o zakaz sprzedaży roślin, tylko o plastikowe doniczki, które UE według nowej kwalifikacji chce traktować jak opakowania jednorazowe, tak jak np. słomki, tacki na żywność, czy jednorazowe kubki. Ma to na celu ograniczanie plastiku i ochronę środowiska.

Coś się zmieni:

  • Nowa klasyfikacja prawna - doniczki zostały zakwalifikowane jako opakowania jednorazowe (jednorazowego użytku).
  • Harmonogram wycofania - zgodnie z planami, plastikowe doniczki mają całkowicie zniknąć z rynku do 2030 roku.
  • Cel regulacji - przepisy mają na celu ochronę środowiska poprzez ograniczenie ogromnych ilości odpadów plastikowych, które trafiają do środowiska.

Koniec z plastikowymi doniczkami?

Plastikowe doniczki produkcyjne są bardzo popularne, bo tanie i lekkie. Dziś prawie każda roślina jest w nich sprzedawana, niezależnie od tego czy kupujemy kwiaty w doniczce w popularnym supermarkecie, czy sklepie ogrodniczym. Działania dotyczące ograniczenia jednorazowych opakowań plastikowych są realizowane w ramach Europejskiego Zielonego Ładu i mają na celu ograniczenie produktów jednorazowego użytku.

Popularne plastikowe doniczki zostały zakwalifikowane jako jednorazowe opakowania. I zgodnie z wytycznymi UE mają zniknąć z rynku do 2030 roku. Ma to na celu ochronę środowiska i ograniczenie ogromnej ilości plastikowych odpadów. Z półek znikną więc m.in. kolorowe pojemniki, w których sprzedawane są popularne wiosenne kwiaty, takie jak hiacynty, krokusy czy narcyzy. Zgodnie z nowymi regulacjami, plastikowa doniczka, która służy jedynie do transportu i sprzedaży rośliny, a po przyniesieniu do domu zazwyczaj trafia do kosza, staje się produktem zakazanym.

Branża ogrodnicza mocno krytykuje te wytyczne, mówiąc o prawdziwej rewolucji w ogrodnictwie. Zakaz stosowania plastikowych doniczek oznacza wyższe ceny roślin i bardziej skomplikowany system dystrybucji. Producenci roślin uważają nowe przepisy unijne za realne zagrożenie dla małych i średnich firm. Wprowadzenie zakazu stosowania plastikowych doniczek wiąże się z dużym wzrostem kosztów. Rezygnacja z nich wymusi na ogrodnikach przemyślenie całego procesu produkcji - od szklarni aż po sprzedaż detaliczną.

Hans Joachim Brinkjans, wicedyrektor Zentralverband Gartenbau (ZVG), ostrzega, że trudno będzie sprostać nowym wymaganiom bez ponoszenia strat podczas przewozu roślin. Alternatywne materiały są problematyczne - papier i karton źle znoszą wilgoć, a terakota jest ciężka i krucha, co dodatkowo podraża transport. Ewentualne przejście na systemy wielokrotnego użytku wymagałoby od firm wdrożenia procedur zwrotu plastikowych doniczek, co generuje dodatkowe koszty i nakłady pracy.

Co zamiast plastikowych doniczek?

Alternatywą do sprzedaży sadzonek roślin w plastikowych doniczkach mają być doniczki biodegradowalne, które często wymagają specjalnych warunków do rozkładu. Doniczki z papieru i kartonu, które uważane są za ekologiczne, lecz narażone na wilgoć podczas transportu i sprzedaży roślin w pojemnikach. Rozważa się też systemy wielokrotnego użytku, które mają umożliwić zwrot plastikowych pojemników. Naturalnym materiałem jest terakota, jednak takie doniczki są ciężkie, a to wiąże się z dużymi wzrostami cen za transport.

Jak segregować plastik, aby nadawał się do recyklingu?

Warto segregować odpady, bo od tego jak postępujemy we własnym domu zależy czy recykling w ogóle ma sens. W Unii Europejskiej obowiązują jednolite zasady segregacji śmieci. Dlatego w Polsce niezależnie od miejsca zamieszkania, obowiązują te same reguły selektywnej zbiórki odpadów - wprowadzono te same kolory pojemników i podział odpadów na pięć frakcji. Prawidłowo rozdzielając odpady już w domu, zwiększamy szansę na efektywny recykling i ponowne wykorzystanie plastiku. Wielu Polaków uważa, że segregacja nie ma sensu, bo i tak wszystko wpada do jednej śmieciarki. To jest mit, ponieważ śmieciarki są wyposażone w kilka komór na odpady różnych frakcji. Dziś w Polsce do odzysku trafia niewiele ponad 50 procent odpadów komunalnych, a do recyklingu zaledwie 18 proc. Reszta kończy na składowiskach lub w spalarniach, zamiast ponownie trafić do obiegu. Problemem jest przede wszystkim zła segregacja, która uniemożliwia recykling.

Plastik i metal wrzucamy do żółtych pojemników i worków. Mogą się tam znaleźć butelki po napojach, kubeczki po jogurtach, kartony po napojach i płynnej żywności, plastikowe jednorazówki, nakrętki od butelek, słoików, kapsle, plastikowe opakowania po kosmetykach i środkach czystości, plastikowe doniczki, puszki po napojach i konserwach. Nie trzeba opakowań myć, ale trzeba je opróżnić i warto zgniatać. Pamiętaj, że do żółtych pojemników nie oddajemy plastikowych opakowań po farbach, baterii, czy sprzętu elektronicznego. Te produkty trzeba wywieźć do PSZOK.

Redakcja Budujemy Dom
Redakcja Budujemy Dom
Od 1998 roku Redakcja "Budujemy Dom" tworzy społeczność pasjonatów budownictwa, którzy z chęcią dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Nasz zespół to wykwalifikowani redaktorzy, architekci, inżynierowie i specjaliści z różnych dziedzin budownictwa, którzy stale poszerzają swoją wiedzę i śledzą najnowsze trendy.
Komentarze

Najnowsze artykuły
Czytaj tak, jak lubisz
W wersji cyfrowej lub papierowej
Moduł czytaj tak jak lubisz