Polska stacja na Antarktyce powstaje z drewna i wełny skalnej Rockwool. Zakończenie prac już w 2027 roku

Nowa Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego to jeden z najbardziej wymagających projektów budowlanych realizowanych przez polskie firmy. W miejscu, gdzie przez większość roku dominują huraganowe wiatry, wilgoć, mróz i zasolenie, o powodzeniu inwestycji decydują nie tylko architektura i logistyka, ale też trwałość materiałów oraz komfort życia badaczy.

Polska stacja na Antarktyce powstaje z drewna i wełny skalnej Rockwool. Zakończenie prac już w 2027 roku
ROCKWOOL Ocieplenia i izolacje z mineralnej wełny skalnej
Dane kontaktowe:
0 801 66 00 36
Kwiatowa 14 66-131 Cigacice

PokażUkryj szczegółowe informacje o firmie

Czego dowiesz się z artykułu?

Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego - zakończenie prac planowane jest na 2027 rok

Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego, położona na Wyspie Króla Jerzego w archipelagu Szetlandów Południowych, dzieli od Polski około 14 tysięcy kilometrów. Obiekt zarządzany przez Instytut Biochemii i Biofizyki PAN należy do grona całorocznych stacji działających w tym rejonie świata.

To miejsce, w którym budynki muszą przez lata znosić działanie silnego wiatru, nieustannego chłodu, wysokiej wilgotności i słonego środowiska. Właśnie dlatego nowy kompleks od początku projektowano jako inwestycję na dekady.

Realizacja prowadzona jest dla Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN. Projekt powstał w 2015 roku, budowa ruszyła w 2020 roku, a zakończenie prac planowane jest na 2027 rok. Powierzchnia całkowita budynku wynosi około 1500 m², a za wykonanie odpowiadają Dekpol Budownictwo i Andrewex Construction.

Dlaczego stacja Arctowskiego potrzebowała nowego budynku?

Działająca od 1977 roku stacja badawcza była już mocno wyeksploatowana i nie odpowiadała współczesnym standardom życia, pracy naukowej oraz ochrony środowiska. Potrzebny był nie tylko nowy budynek główny, ale też całkowita modernizacja zaplecza technicznego.

W ramach inwestycji przebudowano infrastrukturę wodno-kanalizacyjną, instalując między innymi przepompownie wody i nowoczesną biologiczną oczyszczalnię ścieków z uzdatnianiem lampami UV.

Zmieniono również system paliwowy i energetyczny. Założono dostarczanie energii z turbin wiatrowych oraz paneli fotowoltaicznych, wspieranych przez agregaty spalinowe.

Uzupełnieniem systemu jest bank energii, który pozwala gromadzić nadwyżki i stabilizować napięcie. Dzięki temu stacja ma działać bardziej autonomicznie i jednocześnie wpisywać się w założenia zrównoważonego rozwoju.

Jak zaprojektowano budynek do życia i pracy w polarnym klimacie?

Za projekt nowego kompleksu odpowiada pracownia Kuryłowicz & Associates. Architekci musieli uwzględnić szczególną sytuację użytkowników, którzy przez długi czas mieszkają i pracują razem na niewielkiej przestrzeni, z dala od domu i w trudnych warunkach pogodowych.

Dwukondygnacyjny budynek zaplanowano w układzie trójdzielnym, z centralną strefą wspólną pełniącą między innymi funkcję stołówki. Jasne wykończenie wnętrz i drewniana konstrukcja tworzą bardziej przyjazne, ciepłe otoczenie.

W budynku przewidziano 11 pokoi dla zimowników oraz 6 pokoi gościnnych w układzie dwu- i czteroosobowym. Wszystkie pomieszczenia mają dostęp do światła dziennego.

Na niższej kondygnacji wpada ono przez owalne okna skierowane na zatokę, a na piętrze zastosowano okna uchylne. Na terenie kompleksu znalazły się również sauna, siłownia, biblioteka oraz stumetrowa szklarnia na warzywa.

Dlaczego konstrukcja, brała budynku i prefabrykacja były tu tak ważne?

W rejonie stacji przez cały rok występują bardzo silne, porywiste wiatry o prędkości dochodzącej do 60 m/s i dużej zmienności kierunku. Z tego powodu bryłę obiektu zaprojektowano tak, by była aerodynamiczna i nie stawiała oporu podmuchom, które zamiast odrywać budynek od podłoża, dociskają go do ziemi.

Konstrukcję oparto na prefabrykowanych modułach z drewna klejonego. To rozwiązanie lekkie, wytrzymałe i po odpowiednim zabezpieczeniu także ognioodporne. Dodatkowo drewno bardzo dobrze wpływa na akustykę wnętrz, co ma szczególne znaczenie w miejscu, gdzie hałas wiatru jest stałym elementem codzienności.

Prefabrykacja pozwoliła osiągnąć wysoką jakość wykonania i maksymalnie skrócić czas montażu na miejscu, a to kluczowe tam, gdzie okno pogodowe trwa zaledwie kilka miesięcy. Całą konstrukcję przygotowywano w Polsce, w zakładzie Andrewex pod Toruniem, gdzie zmontowano także kompletny moduł próbny stacji.

Jaką rolę pełni drewniana konstrukcja i złota elewacja?

Szkielet ścian budynku głównego oraz stropy wewnętrzne mają formę przestrzennych kratownic, które zapewniają bardzo wysoką stabilność statyczną. Precyzja wykonania połączeń sprawia, że konstrukcja zachowuje sztywność i dobrze znosi działanie wiatru. Do przygotowania budynku wykorzystano około 220 m³ drewna klejonego.

Z zewnątrz stacja wyróżnia się żółtozłotą elewacją. Jej kolor wynika z zastosowania stopu aluminium i miedzi, odpornego na korozję powodowaną przez zasolenie i wilgoć, a także na ścieranie przez drobinki piasku i lodu niesione przez wiatr.

Ta barwa ma również wymiar praktyczny i symboliczny. Poprzedni budynek także był żółty, dlatego właśnie z tym kolorem polska stacja jest kojarzona na międzynarodowej arenie naukowej.

Jakie korzysci daje izolacja z wełny skalnej w warunkach Antarktyki?

Metalowe poszycie elewacji jest jedynie warstwą zewnętrzną. Kluczowe znaczenie ma znajdująca się pod nim izolacja termiczna i akustyczna. Zastosowano tu bloczki z wełny skalnej ROCKWOOL, osłonięte sklejką i połączone w prefabrykowane panele.

Dzięki samozatrzaskującym się połączeniom montaż paneli na konstrukcji budynku przebiega sprawnie, co w warunkach polarnych ma ogromne znaczenie. Tam, gdzie było to konieczne, w panele wbudowano owalne okna z trzyszybowym przeszkleniem, które skutecznie chronią przed zimnem, wiatrem i hałasem.

O wyborze wełny skalnej zdecydowały nie tylko właściwości termoizolacyjne. To materiał trwały, przystosowany do wieloletniej eksploatacji w bardzo trudnych warunkach. Istotna była również niepalność, szczególnie ważna w odizolowanej stacji badawczej, gdzie bezpieczeństwo użytkowników i ograniczenie skutków ewentualnego pożaru mają znaczenie podstawowe.

Nie mniej ważna okazała się ochrona akustyczna, bo przy nieustannym wietrze komfort dźwiękowy staje się realnym parametrem jakości życia. Dodatkową zaletą jest dostępność produktów w różnych formach, strukturach i gęstościach, co pozwala dopasować je do miejsc prostych, giętych i trudno dostępnych.

W obiekcie wykorzystano produkty TOPROCK PREMIUM 200 i 160, SUPERROCK, STEPROCK PLUS oraz ROCKMIN PREMIUM o gęstości 50 kg/m³.

Jak rozwiązano posadowienie budynku w tak trudnym terenie?

Fundamenty stacji musiały zostać zaprojektowane tak, by skutecznie przeciwstawić się sile wiatru i stabilnie przenieść obciążenia na grunt. Ich funkcję pełni 30 betonowych prefabrykatów o łącznej masie przekraczającej 500 ton, rozmieszczonych wokół obiektu oraz w jego centralnej części.

Podobnie jak moduły budynku, betonowe elementy przypłynęły z Polski. Z kontenerowca na ląd transportowano je amfibiami, co już samo w sobie było dużym wyzwaniem logistycznym.

Na betonowych podwalinach osadzono stalową konstrukcję wsporczą, która unosi właściwą drewnianą bryłę budynku 3 metry nad ziemię. To rozwiązanie wynikało z doświadczeń z poprzednim obiektem, który wraz ze zmianą linii brzegowej znalazł się niemal przy samej wodzie, co przyspieszało jego degradację.

Dlaczego budowa stacji Arctowskiego była projektem bez precedensu?

Antarktyka to środowisko wyjątkowe nie tylko przyrodniczo, ale również budowlano. W tym projekcie znaczenie miało wszystko: od odległości i transportu, przez pogodę, po presję czasu.

Dużym problemem przy fundamentach okazał się ograniczony tonaż amfibii, dlatego betonowe bloki trzeba było dzielić na części o masie 8–9 ton. Trudności pojawiły się także przy posadowieniu, ponieważ miejscami woda powierzchniowa występowała już 20 cm pod gruntem i konieczne było jej odpompowywanie.

W przypadku modułów drewnianych największym wyzwaniem pozostawał czas. Elementy wyruszały z Gdyni i musiały dotrzeć na miejsce dokładnie w okresie, który umożliwiał ich montaż.

Sezon prac trwa tu zaledwie 3–4 miesiące, od połowy listopada do marca, czyli około 18 tygodni. Z tego powodu większość prac przygotowawczych wykonano jeszcze w Polsce, aby na Antarktydzie ograniczyć montaż do niezbędnego minimum.

Co sprawia, że nowa stacja Arctowskiego jest tak ważna?

Polska Stacja Antarktyczna im. Henryka Arctowskiego to inwestycja, która łączy nowoczesną architekturę, zaawansowaną inżynierię i odpowiedzialność środowiskową. Jednocześnie ma bardzo konkretny cel: zapewnić bezpieczne i komfortowe warunki pracy polskim oraz międzynarodowym zespołom badawczym zajmującym się oceanografią, geologią, geomorfologią, glacjologią, meteorologią, sejsmologią, biologią i ekologią.

To projekt, który pokazuje, że nawet w najbardziej wymagającym miejscu na świecie można stworzyć funkcjonalny, trwały i przemyślany budynek. Właśnie dlatego nowa stacja Arctowskiego jest jedną z tych realizacji, które warto pokazywać jako przykład udanego połączenia technologii, logistyki i projektowania z myślą o człowieku.

źródło i zdjęcia: Rockwool Polska

Autor
Aleksander Rembisz
Aleksander Rembisz
Ciągły kontakt z ludźmi to dla mnie prawdziwa przyjemność i naturalne środowisko pracy. Może właśnie dlatego w redakcji czuję się niczym ryba w wodzie. Moja przygoda z pracą w wydawnictwie i budowlaną prasą branżową zaczęła się całkiem niewinnie - ponad 20 lat temu - jeszcze na studiach. I tak oto inżynier budowlany został redaktorem. Początkowo zakres moich obowiązków obejmował przygotowanie do druku wydań branżowych, ale wraz z rozwojem mediów musiałem siłą rzeczy przebranżowić się na copywritera, moderatora forum branżowego i administratora profili redakcyjnych na platformach SM. Znajdziecie mnie na Facebook - Budomisja Złote Porady Budowlańców, Linkedin - Grupa Budujemy Dom, forum.budujemydom.pl, oraz ślad po mnie na portalach budujemydom.pl i budownictwob2b.pl.