Jak powstaje czad w domu, jak go wykryć i jak się przed nim zabezpieczyć?
Jak powstaje czad w domu, jak go wykryć i jak się przed nim zabezpieczyć?
fot. Adobe Stock
Tlenek węgla powstaje tam, gdzie coś się spala - w kotle, kominku czy podgrzewaczu wody. Jest bezbarwny, bezwonny i w wysokim stężeniu zabija w ciągu kilku minut. Nieumiejętne użytkowanie urządzeń grzewczych oraz brak regularnych przeglądów instalacji kominowej i wentylacyjnej to jedne z głównych przyczyn corocznych zatruć - dlatego znajomość źródeł zagrożenia i sprawny czujnik CO w domu robią realną różnicę, zwłaszcza że takie urządzenia nie należą do drogich.
Tlenek węgla, czyli czad, jest obecny w powietrzu praktycznie zawsze - zwłaszcza w miastach - ale w stężeniu poniżej 10 ppm nie stanowi żadnego problemu. Powstaje jako produkt spalania paliw zawierających węgiel, niezależnie od tego, czy mówimy o piecu grzewczym, czy o silniku samochodowym.
Przy prawidłowym, całkowitym spalaniu węgla powstaje dwutlenek węgla (CO2), który nie wykazuje tak silnej toksyczności w niskich stężeniach jak czad - dopiero przy stężeniach rzędu kilku procent działa dławiąco i wypiera tlen z powietrza. Kłopot zaczyna się wtedy, gdy część paliwa nie spala się do końca - najczęściej z powodu zbyt małej ilości powietrza dostarczanego do procesu spalania. Wtedy właśnie tworzy się toksyczny tlenek węgla. Dawniej wykorzystywano to celowo do produkcji tzw. gazu świetlnego, którym zasilano miejską sieć gazowniczą, dziś opartą na gazie ziemnym.
W domowych instalacjach grzewczych na czad narażają nas urządzenia spalające węgiel, drewno, gaz czy olej opałowy. O tym, czy będą bezpieczne, decydują dwa czynniki: wystarczający dopływ powietrza do komory spalania oraz sprawna wentylacja pomieszczeń, w których te urządzenia pracują.
Które urządzenia i sytuacje generują największe ryzyko?
Realne zagrożenie życia stwarzają niesprawne urządzenia grzewcze i nieszczelne przewody kominowe. Czad jest silnie toksyczny - w stężeniu 1% (10 000 ppm) może doprowadzić do śmierci w ciągu kilku minut. Znacznie mniejsze stężenia dają wcześniej ostrzegawcze symptomy: ból głowy, mdłości, wymioty, senność, apatię. Najbardziej narażone są osoby, które spędzają dłuższy czas w pomieszczeniu z nawet niewielkim, ale stałym stężeniem gazu.
Do zatruć dochodzi najczęściej w sypialniach i łazienkach wyposażonych w gazowe podgrzewacze wody. Ryzyko podnoszą trzy główne czynniki:
ograniczona wentylacja - wymiana starych okien na nowe, szczelne, bez montażu nawiewników, a także zasłanianie czy zaklejanie kratek wentylacyjnych;
nieszczelności przewodów kominowych - zwłaszcza gdy dochodzi do połączeń między kanałem spalinowym i wentylacyjnym, co umożliwia cofanie się spalin do wnętrza domu;
błędy w użytkowaniu pieców, kominków i kotłów.
Bardzo częstą, a mało oczywistą przyczyną cofania się spalin jest montaż wentylatora wyciągowego w łazience czy okapu kuchennego w pomieszczeniu, gdzie znajduje się urządzenie grzewcze pobierające powietrze do spalania z tego samego pomieszczenia i odprowadzające spaliny grawitacyjnie. Przepisy techniczno-budowlane (§ 150 ust. 9 warunków technicznych) wprost zabraniają stosowania mechanicznej wentylacji wyciągowej w takich pomieszczeniach - wentylator obniża ciśnienie i może odwrócić kierunek ciągu w kominie, wciągając spaliny do środka zamiast je odprowadzać.
Niedostateczny dopływ powietrza do kominka zaburza proces spalania i sprzyja powstawaniu czadu. Istotna jest też szczelność przewodu dymowego (komina) oraz czopucha - połączenia między wkładem kominkowym a kominem. Jeśli wkład kominkowy lub czopuch są nieszczelne, spaliny mogą przedostawać się do obudowy kominka, a stamtąd - zasysane przez kratki nawiewne systemu DGP (Dystrybucji Gorącego Powietrza) - rozprowadzane wraz z ogrzanym powietrzem po całym budynku. Warto podkreślić: DGP sam w sobie nie odprowadza spalin, lecz rozprowadza ciepłe powietrze; to właśnie dlatego nieszczelność w obrębie kominka jest tak groźna - zanieczyszczone powietrze trafia do instalacji, która normalnie przenosi czyste ciepło do pomieszczeń.
Znaczenie ma także wiek i typ urządzenia: starsze kotły i podgrzewacze gazowe, niewyposażone w zabezpieczenia przed zanikiem ciągu kominowego, są znacznie bardziej ryzykowne niż modele współczesne. Nowoczesne kotły i podgrzewacze gazowe mają zwykle zamkniętą komorę spalania, co skutecznie odcina spaliny od powietrza w pomieszczeniu.
Przeglądy i czyszczenie komina to podstawa, nie dodatek
Czujnik czadu jest zabezpieczeniem awaryjnym - sygnalizuje problem, ale go nie usuwa. Fundamentem bezpieczeństwa pozostaje sprawna instalacja kominowa i gazowa, dlatego prawo budowlane (art. 62 ust. 1 pkt 1 lit. c) nakłada na właścicieli i zarządców budynków obowiązek co najmniej rocznej kontroli stanu technicznego przewodów kominowych i instalacji gazowej, wykonywanej przez osobę z uprawnieniami kominiarskimi. Niezależnie od tego przepisy przeciwpożarowe wymagają czyszczenia przewodów dymowych od palenisk opalanych paliwem stałym (np. kominków, pieców) co najmniej cztery razy w roku, a przewodów obsługujących paleniska na paliwo płynne i gazowe - co najmniej dwa razy w roku.
Czadu nie wykryjemy ani wzrokiem, ani węchem - to gaz bezbarwny i praktycznie bezwonny. Jedynym sposobem na jego wykrycie jest odpowiedni czujnik pomiarowy. Sercem takiego urządzenia jest zazwyczaj sensor elektrochemiczny, który po przekroczeniu ustalonego progu stężenia wyzwala alarm poprzez podłączony układ elektroniczny. Standardowo próg alarmowy ustawiony jest na 100 ppm utrzymujące się od 10 do 40 minut, choć niektóre modele reagują już przy stężeniu niższym niż 30 ppm.
Podstawą sygnalizacji jest donośny sygnał dźwiękowy w połączeniu ze świetlnym. Modele z wyświetlaczem pokazują dodatkowo aktualny odczyt stężenia w powietrzu. Część czujników sygnalizuje też rozładowanie baterii albo utratę właściwości pomiarowych sensora - to informacja, że urządzenie wymaga wymiany, nawet jeśli formalnie wciąż działa.
Czujniki tlenku węgla są klasyfikowane jako wyroby budowlane i podlegają certyfikacji znakiem B. Ich sensor starzeje się z czasem, dlatego żywotność całego urządzenia wynosi od 3 do 10 lat, w zależności od modelu. W trakcie użytkowania trzeba regularnie sprawdzać, czy czujnik działa - najprościej przyciskiem testowym, można też zweryfikować reakcję na gaz z dedykowanego pojemnika testowego.
Domowy alarm gazowy DAG-CO firmy ALTER S.A.
Czujnik czadu to nie to samo co czujnik dymu
To dwa różne urządzenia, reagujące na dwa różne zagrożenia. Czujnik dymu wykrywa produkty pożaru - widoczny dym i cząstki spalania, natomiast czujnik CO reaguje na tlenek węgla, gaz niewidoczny i bezwonny, powstający przy niepełnym spalaniu, niezależnie od tego, czy w domu wybuchł pożar. Na rynku dostępne są też czujniki łączone, wykrywające jednocześnie dym i czad - jedno urządzenie zamiast dwóch osobnych montowanych w tym samym pomieszczeniu.
Gdzie zamontować czujnik CO?
Tlenek węgla jest nieco lżejszy od powietrza, ale swobodnie się z nim miesza i rozprzestrzenia po całym pomieszczeniu w zależności od kierunku cyrkulacji powietrza. Dlatego czujniki trzeba umieszczać tam, gdzie ludzie przebywają najdłużej i dokąd gaz może dotrzeć zarówno bezpośrednio z urządzeń grzewczych, jak i wraz z ruchem powietrza w budynku.
Zalecane miejsca montażu to łazienki z kotłem lub podgrzewaczem gazowym, pokoje dzienne, korytarze na każdej kondygnacji domu oraz sypialnie.
Zgodnie z normą PN-EN 50291-2 przy montażu na ścianie czujnik powinien znajdować się powyżej górnej krawędzi okien i drzwi, ale jednocześnie co najmniej 15-30 cm poniżej sufitu, w miejscu swobodnego przepływu powietrza. Optymalna odległość od urządzenia grzewczego w poziomie to od 1 do 3 m - zbyt bliskie sąsiedztwo źródła ciepła może zaburzać odczyt, ale zbyt duża odległość opóźnia wykrycie podwyższonego stężenia czadu. Należy unikać instalowania czujnika w strumieniu nawiewu wentylacyjnego, w martwych strefach, wnękach czy za zasłonami - w takich miejscach gaz może nie docierać do sensora w wystarczającej koncentracji.
Co robić w razie podejrzenia zatrucia czadem?
Pierwszy krok to natychmiastowe wywietrzenie pomieszczenia - otwarcie okien i drzwi - oraz wyprowadzenie lub wyniesienie poszkodowanego na świeże powietrze. Jeśli to możliwe, należy wyłączyć urządzenie grzewcze, które podejrzewamy o wytwarzanie czadu. Kolejny krok to wezwanie pogotowia ratunkowego lub straży pożarnej.
Do skażonego pomieszczenia nie należy wchodzić bez zabezpieczenia ani ponawiać prób ratunku bez wcześniejszego przewietrzenia - osoba udzielająca pomocy bez ochrony dróg oddechowych również może stracić przytomność. Jeśli poszkodowany jest nieprzytomny, trzeba sprawdzić, czy oddycha, a w razie braku oddechu prowadzić resuscytację do przyjazdu służb medycznych.
Od 1998 roku Redakcja "Budujemy Dom" tworzy społeczność pasjonatów budownictwa, którzy z chęcią dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Nasz zespół to wykwalifikowani redaktorzy, architekci, inżynierowie i specjaliści z różnych dziedzin budownictwa, którzy stale poszerzają swoją wiedzę i śledzą najnowsze trendy.