Dlaczego pękają właśnie czoła desek?
Czoło deski to jej „najbardziej chłonna” część. W tym miejscu widać przekrój włókien i strukturę drewna, czyli drogę, którą wilgoć potrafi wnikać najszybciej. Kiedy końcówka deski nasiąka wodą po deszczu, a potem gwałtownie schnie na wietrze albo w słońcu, materiał zmienia wymiary.
Drewno pęcznieje i kurczy się w rytmie pogody, a te cykle powodują naprężenia. Jeśli końcówka raz przyjmie dużo wody, a raz odda ją bardzo szybko, naprężenia rosną i w końcu pojawiają się pęknięcia. Zwykle nie jest to „wada tarasu”, tylko konsekwencja tego, że drewno jest żywe i reaguje na otoczenie.
Na intensywność problemu wpływa kilka typowych sytuacji: tarasy bez zadaszenia, miejsca narażone na długie zaleganie śniegu, końcówki desek nad gruntem, gdzie wilgoć utrzymuje się dłużej, oraz fragmenty przy ścianach, gdzie woda potrafi spływać i zatrzymywać się w jednym obszarze. Nawet staranny montaż nie zatrzyma zjawiska w 100%, ale może sprawić, że pęknięcia będą drobne, estetycznie akceptowalne i mniej groźne dla trwałości drewna.
Zabezpieczenie czół desek specjalistycznym impregnatem
Celem nie jest obiecanie „tarasu bez rys na zawsze”, tylko doprowadzenie do sytuacji, w której drewno starzeje się spokojniej, a newralgiczne miejsca nie chłoną wody jak gąbka
Zabezpieczenie deski tarasowej można przeprowadzić impregnatem do czoła deski tarasowej Osmo (np. bezbarwny 5735) – preparat projektowany do ochrony końcówek desek tarasowych oraz innych drewnianych profili. To nie jest „zwykły olej do tarasu” stosowany na całą powierzchnię, tylko środek, którego zadaniem jest zabezpieczenie najbardziej newralgicznego przekroju.
Jak działa impregnat do czoła deski i dlaczego to takie ważne?
Skuteczność zabezpieczenia czół wynika z kilku mechanizmów, które warto rozumieć, bo podpowiadają, jakich efektów oczekiwać i dlaczego to działa. Po pierwsze, preparat pomaga w redukcji pracy drewna, czyli ogranicza skalę pęcznienia i kurczenia się materiału. Skoro główną przyczyną pęknięć są naprężenia wynikające ze zmian wilgotności, to zmniejszenie tych zmian działa jak amortyzator: drewno nadal reaguje na pogodę, ale robi to spokojniej, bez gwałtownych skoków wymiarów na końcówkach.
Po drugie, impregnat ma działanie hydrofobowe, co w praktyce oznacza, że czoło deski jest mniej podatne na wnikanie wody i brudu. To szczególnie ważne po intensywnych opadach, przy topniejącym śniegu i w miejscach, gdzie woda ma tendencję do zalegania. Jeśli wilgoć nie wchodzi łatwo w głąb przekroju, to trudniej o naprzemienne „zalewanie i suszenie” końcówki, a właśnie te cykle są dla drewna najbardziej wyniszczające.
Po trzecie – i to często jest najłatwiejsze do wyobrażenia – niezabezpieczone czoło działa jak „naczynia włosowate”, które zasysają wodę. Cięte krawędzie chłoną wilgoć intensywnie, bo przekrój włókien jest otwarty. Zastosowanie impregnatu tworzy barierę ograniczającą podsiąkanie wilgoci, dzięki czemu woda nie wędruje tak łatwo w głąb deski. To ma znaczenie nie tylko dla samego drewna, ale też dla trwałości wszelkich powłok ochronnych na tarasie: jeśli wilgoć startuje od środka, powłoka szybciej traci przyczepność i starzeje się nierównomiernie.
Kiedy i gdzie zabezpieczać czoła, żeby to miało sens?
Najlepszy moment to etap budowy tarasu, jeszcze zanim deski trafią na stałe na konstrukcję. Wtedy łatwo dopilnować, by każda końcówka była potraktowana starannie, bez pośpiechu i bez pomijania świeżych cięć.
Szczególnie ważne są sytuacje, w których deski są docinane na miejscu: po docięciu pojawia się świeży przekrój i to właśnie on powinien zostać zabezpieczony, zanim zacznie „pić” wilgoć. Jeśli taras już istnieje, sens ma podejście etapowe: podczas konserwacji warto zwrócić uwagę na końcówki desek, zwłaszcza tam, gdzie widać już mikropęknięcia, przebarwienia albo ciemniejsze strefy świadczące o częstym zawilgoceniu.
Zabezpieczenie czół jest szczególnie istotne w newralgicznych miejscach: przy schodach, przy obrzeżach tarasu, w strefach intensywnego zachlapywania i w miejscach, gdzie deska kończy się „na otwartej przestrzeni”, bez osłony. Tam wilgoć i słońce działają najmocniej, a końcówki najszybciej pokazują, czy taras był chroniony kompleksowo, czy tylko „od góry”.
Co jeszcze pomaga ograniczyć pękanie, gdy taras ma przetrwać lata?
Skuteczność ochrony czół rośnie, gdy cały taras ma warunki do stabilnej pracy. Jeśli woda ma gdzie spływać i odparować, a drewno nie jest stale zawilgocone, pęknięcia zwykle są mniejsze i pojawiają się wolniej. Dlatego znaczenie ma prawidłowy spadek i szczeliny między deskami, dzięki którym taras nie trzyma wody po opadach.
Ważne jest też, by nie „zamykać” drewna w wilgotnych kieszeniach – tam, gdzie końcówki desek są blisko gruntu lub roślinności, ryzyko jest większe, bo wilgoć utrzymuje się dłużej i trudniej o szybkie przesychanie.
W praktyce wiele problemów zaczyna się od drobiazgów: liście i piasek zalegające przy krawędziach, miejsca przy ścianach, gdzie brud zatrzymuje wodę, czy długotrwałe przykrywanie tarasu nieprzepuszczalną folią.
Takie sytuacje wzmacniają cykle „mokro–sucho” w krótkim czasie, a końcówki desek cierpią wtedy najbardziej. Nawet najlepszy preparat nie zastąpi zdrowych warunków pracy drewna, ale w połączeniu z zabezpieczeniem czół daje wyraźnie lepszy efekt niż samo olejowanie powierzchni.
źródło: OSMO
zdjęcie: Adobe Stock
opracowanie: Anna Chrystyna