– W domu mieszkają moi rodzice
Maria i Wojciech, siostra Ola
z mężem Piotrem, a także moja
żona Beata, ja oraz nasz niedawno
narodzony synek Wojtuś
– mówi Michał Szewczyk znany
na forum Budujemy Dom jako
coolibeer.
Data publikacji: 2012-03-02
Data aktualizacji: 2012-04-23
– Aaa… Byłbym zapomniał! Domownikami są jeszcze dwie papugi, aleksandretty obrożne o imionach Sisi i Rico oraz kot o imieniu Boni. Z całą pewnością jest to zatem dom, który zasługuje na miano „rodzinnego”. – Kiedy jeszcze nie mieszkałem w tym domu, tylko w bloku na jednym
z częstochowskich osiedli… Była tam kawiarnia, która nazywała się
„Cool Beer” – wspomina Michał. – A ponieważ spędziłem w niej kilka fajnych
chwil, mam luzackie podejście do życia i lubię piwko, więc uznałem,
że ta nazwa doskonale nadaje się na forumowy pseudonim.
Mały na duży
Praktycznie całe dzieciństwo i lata młodzieńcze Michał spędził w typowym
PRL-owskim bloku.
– Czy był typowy? Nie jestem pewien. Ale jedno wiem na pewno, miałem
już absolutnie dosyć życia w budynku wielorodzinnym – podkreśla
Coolibeer.
– A dlaczego nie jestem przekonany o typowości naszego poprzedniego
lokum? Otóż… Nie wiem na przykład, czy normą jest to, że sąsiedzi
rozpoczynają prace remontowe, kolejno jeden po drugim. Dosłownie
jakby się umówili. Jeden kończył, to drugi zaczynał. Naprawdę! Nie przesadzam!
Tam naprawdę prawie zawsze ktoś prowadził jakiś remont!
A w dodatku największe hałasy pojawiały się po 22.00. To był jeden z ważnych
powodów, który zadecydował o tym, że po wielu latach spędzonych
w bloku postanowiłem wspólnie z rodzicami, iż rozbudujemy mały dom,
który należał wcześniej do dziadków. Dla mojej
mamy była to jakby sentymentalna podróż
w krainę dzieciństwa. Wychowała się bowiem
w tym domku położonym w jednej z peryferyjnych
dzielnic Częstochowy.
Można zatem powiedzieć,
że po niemal dwudziestu latach spędzonych
w bloku wróciła, jak to się mówi, na
stare śmieci. Wcześniej bywaliśmy tu zresztą
dosyć często, gdyż na działce otaczającej dom
[2,5 tys. m2 – przyp. red.] uprawialiśmy na
własne potrzeby warzywa, ziemniaki, owoce.
Stary dom był naprawdę malutki. Parterowy ze
stryszkiem. Trzy izby, mała łazienka… Zanim
podjęliśmy ostateczną decyzję, bardzo długo
rozważaliśmy wszystkie za i przeciw.
Jednym
z ważnych problemów były oczywiście pieniądze.
To zapewne najczęstsze zmartwienie
inwestorów. Ciągle zadawaliśmy sobie pytanie:
czy starczy kasy na naszą ambitną inwestycję?
Od czego zacząć, żeby wszystko było OK?
Mówiąc o długich rozważaniach, również nie
przesadzam. Odległość czasowa pomiędzy
uzyskaniem planów nowego domu a rozpoczęciem
budowy była naprawdę znaczna.
Cierpliwość – ważna cecha
Projekt, według którego wzniesiony jest dom,
powstał na zamówienie i przez wiele miesięcy
był dopieszczany w szczegółach.
– Nie było mowy o czymś typowym. Dom
miał być domem z marzeń. Dlatego też jego
projekt był dopracowany w najdrobniejszych
detalach. Powiem szczerze… Mogliśmy trochę
grymasić i dokonywać wielu zmian, gdyż
przekuciem naszych fantazji na język projektu
zajęła się moja ciocia, która jest architektem.
Nie przesadzę zatem, mówiąc, że wszystko
zostało w rodzinie – stwierdza Michał, a po
chwili zastanowienia dodaje:
– Nie wiem,
jakie cechy powinien mieć dobry architekt,
ale jedną wymienię bez wahania: cierpliwość!
Moja ciocia wykazała naprawdę stoicki spokój
podczas całego procesu projektowania. A zważywszy,
że potrafiliśmy dokonywać zmian
w koncepcjach, ogólnych i szczegółowych,
nawet kilka razy w tygodniu… I tak przez dwa,
może nawet dwa i pół miesiąca. Duży podziw
oraz szacunek za opanowanie.
Witrażowe okno w salonie budzi zainteresowania wszystkich odwiedzających
Zimowy start
Budowa domu rozpoczęła się w początkach
grudnia 2008 roku.
– Może to trochę nietypowa pora na
rozpoczynanie inwestycji, ale prognozy meteorologiczne
były dobre, więc postanowiliśmy
nie czekać. W grudniu rozebrana została część
strychowa starego domu oraz uprzątnęliśmy
plac budowy. Pogoda sprzyjała, ale oczywiście
do czasu. Na początku stycznia trochę sypnęło
śniegiem. Było trudniej, ale nie zrażaliśmy
się. Z gorliwością wykorzystywaliśmy każdą
okazję do prowadzenia prac.
I tak do starego
domu dobudowane zostały, w niezłym tempie,
nowe ściany. Bryła budynku powiększyła się
i to znacznie. Wiele prac wykonywaliśmy
własnoręcznie, chodziło o to, aby zaoszczędzić
pieniądze.
Zdawaliśmy sobie bowiem sprawę,
że do końca budowy jeszcze daleko i gotówka
przyda się na dalszych etapach budowy.
Oczywiście najważniejsze prace wykonywała
wyspecjalizowana ekipa. Trzeba oszczędzać,
ale zdecydowanie odradzam oszczędzanie
na siłę! Tego po prostu nie wolno robić! Rzeczy,
na których człowiek się nie zna, powinni…
muszą wykonywać specjaliści.
Parapetówka à la coolibeer
Przeprowadzka odbyła się w czerwcu
2010 roku.
– Pamiętam doskonale, gdyż zorganizowaliśmy
dużą parapetówkę, w której wzięło
udział wielu moich przyjaciół z internetowego
forum – podkreśla Michał. – Na imprezie pojawili
się: Adiqq i Ewiq, Ciril z mężem, Dżempel
z mężem, Gaweł, Baru, Labas, Yeti z żoną,
Xavieer, Mandingo i daggulka. Zorganizowali
prawdziwe pospolite ruszenie. To praktycznie
oni pomogli nam przenieść się do nowego
domu. A zatem najpierw intensywna przeprowadzka,
a potem huczna i z całą pewnością
niezapomniana zabawa do samego rana.
Dmuchawce
namalowane
na półpiętrze przez
daggulkę
Polecam każdemu takie połączenie parapetówki
z przeprowadzką. Kiedy tylu ludzi wzięło
się do roboty, to wszystko poszło naprawdę
błyskawicznie. A i jeszcze jedna sprawa
związana z parapetówką.
W czasie imprezy
daggulka, znana ze smykałki plastycznej,
zgodziła się namalować, na klatce schodowej,
dmuchawce. Ot, taka fajna pamiątka. [Podczas
imprezy daggulka naszkicowała kwiaty, a pomalowała
je w późniejszym czasie – przyp.
red.] Wprawdzie autorka narzekała później,
że „kompletnie jej nie wyszło”, ale wszystkim
domownikom kwiatki bardzo się spodobały.
Szczegóły techniczne
Powierzchnia użytkowa budynku to 280 m2.
Ściany zewnętrzne domu wykonane są
z pustaka Max, podobnie jak część ścian działowych.
Do wzniesienia tych ostatnich wykorzystane
zostały również cegły pochodzące
z rozbiórki części strychowej starego domu.
Strop nad parterem budynku wykonany został
z pustaków Ackermana. Ściany zewnętrzne
ocieplone są czternastocentymetrową warstwą
styropianu i wykończone tynkiem ozdobnym.
Konstrukcja dachu wykonana jest z drewna
i pokryta płytą OSB, nad którą znajduje się
włóknina firmy Icopal. Zewnętrzna warstwa
to gont papowy. Ocieplenie połaci stanowią
dwie warstwy wełny mineralnej 15 i 5 centymetrów.
Pod częścią domu wykopana została
piwnica. Składa się ona z trzech pomieszczeń:
kotłowni, w której znajduje się piec oraz
zbiornik c.w.u., schowka pod schodami i niewielkiego
składziku na przetwory, ziemniaki
oraz kwiaty. Część podziemna zabezpieczona
jest styrodurem.
– Niestety, piwnica nie jest idealna. Dom stoi
wprawdzie w najwyższym punkcie w okolicy,
ale i tak wiosną pojawiają się w niej ślady
wilgoci. Trzeba to będzie chyba poprawić.
Ciepło w domu zapewnia kocioł na groszek
o mocy 35 kW z podajnikiem tłokowym.
Opcjonalnie można w nim zainstalować
również dodatkowy ruszt i spalać inne paliwa
stałe.
Praca kotła, w zakresie przygotowania
ciepłej wody użytkowej, jest wspomagana
trzema panelami solarnymi Hewalexu, które
współpracują z trzystulitrowym zbiornikiem.
Są w nim zainstalowane aż dwie wężownice.
Jedna z nich obsługiwana jest przez solary,
druga przez kocioł oraz kominek.
Kocioł na paliwo stałe z podajnikiem tłokowym
jest ustawiony w piwnicy
Przyjemnie jest posiedzieć przy kominku
i popatrzeć w ogień. Ale „domowe ognisko” w domu
coolibeer’a pełni jeszcze jedną rolę – wspomaga
pracę kotła na paliwo stałe
– Kominek w salonie ma płaszcz wodny
i może wspomagać zarówno c.o. jak i przygotowanie
ciepłej wody użytkowej. A jest to
wspomożenie niemałe, gdyż ma on moc 25 kW
– stwierdza Coolibeer.
– W domu zainstalowane
są zarówno grzejniki ścienne, jak i ogrzewanie
podłogowe. Na parterze to ostatnie znajduje
się w kuchni, łazienkach oraz w ogrodzie
zimowym. Natomiast na piętrze podłogówka
zapewnia ciepło tylko w łazience.
Duży dom
– spełnione marzenie
Łazienka na piętrze
Osoby odwiedzające dom Michała przechodzą
najpierw przez niewielki wiatrołap. Tuż
za tą swoistą śluzą, oddzielającą wnętrze
budynku od podwórka, znajduje się otwarty
na salon korytarzyk, z którego można wejść
również do znajdującej się po prawej stronie
kuchni lub położonej naprzeciw łazienki dla
gości.
Kolejne pomieszczenie to duży salon
z kominkiem oraz wydzielonymi strefami
– wypoczynkową i jadalną. Z całą pewnością
jest to najważniejsze pomieszczenie w domu.
Krzyżują się tu szlaki wszystkich domowników
oraz kwitnie życie rodzinne.
– Z salonu można przejść do obszernego ogrodu
czy tarasu zimowego. O każdej porze roku
natknąć można się tam na masę zieleni. Ale to
również doskonałe miejsce na przechowywanie
zimą roślin, które słabo tolerują chłody. Ogród
zimowy był marzeniem mojej mamy, która
uwielbia pielęgnować kwiaty i cieszyć się ich
pięknem. A latem, kiedy okna tarasu są rozsunięte,
stanowi on ulubione miejsce spotkań
z sąsiadami i znajomymi.
Ogród zimowy robi duże wrażenie na gościach,
ale i tak niemal wszyscy pytają o szybę
z witrażem, która oddziela salon od innego
pokoju.
– To gabinet mojego ojca – uśmiecha się
Coolibeer. – Tata jest miłośnikiem książek
i wymarzył sobie, aby zgromadzić księgozbiór
w jednym miejscu. W miejscu, które byłoby jednocześnie
czytelnią. W pokoju można spokojnie
usiąść, pogrążyć się w lekturze, podumać…
ale nie traci się kontaktu wzrokowego z resztą
domu.
Szyba oddzielająca pomieszczenia
jest ozdobiona witrażem wykonanym przez
moją siostrę. Ola ma dużą smykałkę do takich
prac i moim skromnym zdaniem spory talent.
Witraż nie jest jeszcze skończony. W centralnej
części ma się znaleźć ptak. Notabene koliberek
– śmieje się Michał.
Łazienka na parterze
– Zatem osoby, które w taki
sposób odczytywały mój internetowy nick,
miały trochę racji. Z salonu można przejść do
garderoby oraz sypialni rodziców, przy której
znajduje się osobna łazienka. Ach, na parterze
jest jeszcze przedsionek zejścia do piwnicy. I to
właściwie wszystko na tej kondygnacji… ale nie
do końca! Parter składa się jakby z dwóch niezależnych, niepołączonych ze sobą mieszkań.
Drugie wejście z podjazdu przed domem prowadzi
do niewielkiego lokum: pokoju z aneksem
kuchennym i łazienką. Należy ono do naszego
wujka Pawła, brata mamy.
Kolorowe oświetlenie w jednym z pokojów
na poddaszu
Poddasze użytkowe to duży hol, pomieszczenie
gospodarcze, łazienka, pralnia z suszarnią
oraz trzy pokoje.
Dom rodzinny – to jest to!
– O wystroju zewnętrznym domu decydowała
przede wszystkim mama – mówi Michał.
– Wnętrza urządzała już wspólnie z siostrą.
Kobiecy zmysł estetyczny zdecydowanie się
sprawdził. Mężczyźni mieli niewiele do powiedzenia
i teraz z perspektywy stwierdzam, że
chyba dobrze się stało.
Dobrym przykładem jest
kominek. Mówiąc szczerze, w życiu nie przyszłoby
mi do głowy, aby obudować go kaflami.
A efekt jest naprawdę doskonały.
Męska część
rodziny dała natomiast popis inwencji, jeśli
chodzi o instalacje. Wielu ludzi pyta mnie, czy
mieszkanie w takim wielopokoleniowym domu
rodzi wiele konfliktów. Muszę sprawić zawód
wszystkim łowcom sensacji… Mieszkamy tu od
ponad roku, a nie pamiętam jakichś poważnych
„iskrzeń”. Drobne nieporozumienia oczywiście
się zdarzają, ale komu się nie zdarzają?
A życie w przyjaznej, rodzinnej atmosferze jest
naprawdę godne polecenia. Dzisiaj mogę już
z pełnym przekonaniem powiedzieć, że decyzja
o budowie domu była przysłowiowym strzałem
w dziesiątkę.
Mieszkamy w granicach miasta,
ale – spokoju, ciszy oraz pięknych widoków
mogą nam pozazdrościć nawet mieszkańcy
wsi. Przy siatce ogrodzeniowej pojawiają się
czasami sarny. A wszystko to… siedem kilometrów
od Jasnej Góry! Pozazdrościć można nam
również sąsiadów. Są naprawdę sympatyczni
i uczynni. A to bardzo, bardzo ważne!
Koszty
Koszty inwestycyjne związane z rozbudową
domu – około 400 000 zł. Stan surowy
zamknięty około 120 000 zł.
Wybrane koszty eksploatacyjne:
W ciągu sezonu grzewczego domownicy
zużyli 3 tony groszku – 2100 zł.
Niby niewiele, ale w czasie cieplejszych
dni kocioł był wygaszany i paliliśmy w kominku
drewnem, które pozostało z okresu
budowy – podkreśla Michał.
Energia elektryczna – 160 zł/mc;
Woda i ścieki około 140 zł/mc;
Wywóz śmieci – 20 zł/mc;
Telewizja + telefon + Internet – 110 zł/mc.
Trafione decyzje i rady właścicieli
Budując dom drugi raz, z całą pewnością nie kopałbym już
piwnicy. Problem z wilgocią nie jest może dramatyczny, ale nieco
zatruwa życie. Jeśli wody gruntowe mają wysoki poziom, to zdecydowanie
lepszym rozwiązaniem jest pomieszczenie gospodarcze
na parterze albo większy garaż.
Jeżeli miałbym polecać jakieś rozwiązania, to z całą pewnością
byłyby to solary.
Na różnych forach internetowych, w tym również na forum „Budujemy Dom”, zdania
na temat takiego sposobu wspomagania produkcji c.w.u. są podzielone. Podnoszone są przede
wszystkim kwestie nadprodukcji ciepła, przegrzewania się instalacji, wybijania zaworu bezpieczeństwa…
Nie wiem, czy są to realne problemy, nic takiego, jak dotąd, jeszcze się nie zdarzyło.
Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że nie zdecydowaliśmy się na płytki podłogowe w salonie.
Wybraliśmy podłogę z desek i proszę mi wierzyć, człowiek naprawdę inaczej czuje się w takim
pomieszczeniu. Jest po prostu przytulniej.
Mam okazję bywać w wielu domach i dlatego wiem na
pewno, że drewno jest przyjaznym materiałem, który nadaje wnętrzom wiele ciepła i przytulności.
Zresztą, może to tylko subiektywne odczucie? Możliwe. W każdym razie moim zdaniem płytki są dobre
do przedpokoju, łazienki, kuchni. Tam sprawdzają się doskonale. A wnętrza mieszkalne… drewno!
Zdecydowanie drewno.
Kominek z płaszczem wodnym to doskonałe zabezpieczenie w razie awarii kotła. Daje poczucie
bezpieczeństwa, nawet jeśli za oknem szaleje śnieżyca, a temperatura spada na łeb, na szyję.
W przypadku wielu domowników, większa liczba łazienek w domu jest doskonałym rozwiązaniem,
a właściwie koniecznością. To wprawdzie wyższy koszt inwestycyjny, ale komfort codziennego
życia jest później również zdecydowanie wyższy.
Czasami myślę, że rezygnacja z garażu była błędem. Szczególnie w czasie mroźnej zimy takie
refleksje są szczególnie intensywne. Nikomu, kto odpala mroźnym rankiem samochód stojący pod
chmurką, nie muszę nic więcej tłumaczyć. Z drugiej strony… garaż zmieniłby bryłę budynku. Myślę,
że na niekorzyść.
Bardzo polecam zainstalowanie odkurzacza centralnego. My zdecydowaliśmy się na jednostkę
workową firmy Beam oraz dziewięć gniazd i tak zwaną szufelkę w kuchni. Dzisiaj już wiem, że trochę
za dużo tych gniazd! Ale mówię to z perspektywy doświadczonego użytkownika. Przy dziewięciometrowym
wężu wystarczyłyby dwa gniazda na parterze i jedno na poddaszu.
System alarmowy w domu jest bardzo ważny. Nasz współpracuje z czterema kamerami monitoringu.
Ponadto w każdym pomieszczeniu domu zainstalowana jest czujka ruchu. Obraz z kamer jest
zapisywany na twardym dysku, a miejsce jego ukrycia jest dobrze strzeżoną tajemnicą.