Stabilizacja zamiast rewolucji - co Polacy wybierali w 2025 roku?
Rynek pokazał, że transformacja w ogrzewnictwie nie przebiega liniowo. Wbrew szybkim scenariuszom o natychmiastowym wyparciu gazu, to właśnie rozwiązania gazowe pozostały fundamentem sprzedaży.
– W dalszym ciągu kotły gazowe są absolutnie dominantem. Mają największy udział w rynku, około połowy – mówi Janusz Starościk, prezes zarządu Stowarzyszenia Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG).
Ten wynik nie wynika wyłącznie z przyzwyczajeń. Dla wielu inwestorów gaz nadal jest technologią przewidywalną kosztowo, łatwiejszą do wdrożenia tam, gdzie istnieje infrastruktura, i dobrze znaną instalatorom. W praktyce pełni więc rolę stabilizatora decyzji zakupowych.
Biomasa wraca do gry, bo rynek przeszedł „test ekonomiczny”
Na drugim miejscu w 2025 roku znalazły się kotły na biomasę. Po dramatycznym załamaniu sprzedaży w 2022 r. ta technologia wróciła do rozmów i realizacji, co sugeruje, że inwestorzy nie odrzucili jej definitywnie, tylko zaczęli wybierać ostrożniej.
– Spadki były rzędu 90%, ale ten rynek wyraźnie się odbudował – mówi prezes SPIUG.
To ważny sygnał na 2026 rok: część decyzji będzie wynikała nie z „mody na technologię”, lecz z chłodnej kalkulacji opłacalności i dostępności paliwa oraz lokalnych uwarunkowań.
Pompy ciepła po korekcie: mniej emocji, więcej dopasowania do budynku
Rok 2025 przyniósł wyhamowanie po boomie na pompy ciepła. Sprzedaż nie rosła już lawinowo, ale zaczęła stabilizować się na bardziej racjonalnym poziomie.
– Obserwujemy ponownie lekki wzrost sprzedaży pomp ciepła, co już jest pozytywnym zjawiskiem. Nie jest to wzrost spektakularny, ale to może być dobry prognostyk, zapowiedź, że rozwój będzie bardziej konsekwentny, bazujący na przemyślanych wyborach, a nie oparty na chwilowej modzie czy ponadskalowej promocji – zauważa Janusz Starościk.
W praktyce odpowiedź na pytanie „czy pompa ciepła ma sens?” coraz częściej zaczyna się od oceny budynku (izolacja, instalacja wewnętrzna, zapotrzebowanie na moc), a dopiero później przechodzi do wyboru urządzenia. To właśnie tu rynek „uczy się” na wcześniejszych błędach:
– Poprzednie spadki były w dużej mierze efektem zbyt intensywnej promocji tej technologii,czego wynikiem był montaż tych urządzeń tam, gdzie nie powinny być zainstalowane ze względu na stan budynku czy dostęp do infrastruktury elektroenergetycznej – twierdzi ekspert i dodaje, że obserwowany konsekwentny wzrost oznacza odejście od napędzanego dotacjami impulsu zakupowego na rzecz decyzji poprzedzonych analizą techniczną i ekonomiczną.
To jeden z kluczowych trendów na 2026: większa rola audytu i projektu, mniejsza rola „jednego słusznego rozwiązania” dla wszystkich.
Dlaczego rośnie znaczenie instalacji hybrydowych?
W 2025 roku inwestorzy i instalatorzy coraz rzadziej myśleli kategoriami „albo-albo”. Zamiast wybierać jedną technologię na lata, częściej budowali system, który można dostosować do pogody, cen energii i stanu budynku.
– Instalacja hybrydowa pozwala na optymalne wykorzystanie dostępnych zasobów energetycznych i dostosowanie do aktualnie panującej temperatury i stanu technicznego budynku, co pozwala na ograniczenie kosztów ogrzewania i zapewnienie bezpieczeństwa w zaopatrzeniu w ciepło – Janusz Starościk wskazuje fundamentalną przewagę instalacji hybrydowych.
Hybryda to najczęściej połączenie co najmniej dwóch źródeł ciepła (np. pompy ciepła i kotła gazowego, czasem także kolektorów słonecznych), spiętych automatyką, która decyduje, co pracuje w danym momencie.
W cieplejsze dni system może opierać się na pompie ciepła lub energii z OZE, a w czasie mrozów lub szczytów zapotrzebowania na moc wspiera się kotłem gazowym. Coraz częściej dochodzi do tego magazyn ciepła, który pomaga „przesuwać” energię w czasie i wykorzystywać tańsze okresy taryfowe.
Istotne jest też to, że hybryda nie zawsze oznacza budowę od zera. Często jest efektem modernizacji: do istniejącego źródła ciepła dochodzi kolejne, a całość dostaje wspólne sterowanie.
– Często widzimy, że ktoś dokupuje pompę ciepła do istniejącego kotła gazowego – tłumaczy Janusz Starościk.
Ten „etapowy” sposób inwestowania może być w 2026 roku jedną z najbezpieczniejszych strategii: pozwala rozkładać koszty, zmniejszać ryzyko i reagować na to, jak zmieniają się ceny energii oraz przepisy.
Ceny energii w 2026 - rynek nie dostaje gwarancji, tylko scenariusze
Dla większości inwestorów rachunek eksploatacji nadal jest kluczowy, a ostatnie lata przypomniały, jak gwałtownie potrafią zmieniać się ceny paliw.
– W 2022 roku cena gazu osiągnęła rekordowe poziomy, by już rok później spaść nawet dziesięciokrotnie. To pokazuje, jak silnie rynek reaguje na globalne zawirowania. Jeżeli nie dojdzie do kolejnych napięć międzynarodowych, w 2026 roku można jednak spodziewać się stabilizacji lub nawet tendencji spadkowej – przewiduje Janusz Starościk.
Jednocześnie elektryfikacja ogrzewania w Europie sprawia, że koszty energii elektrycznej pozostają tematem złożonym, a tempo zmian będzie zależało także od modernizacji sieci. Wniosek dla 2026 roku jest prosty: sensowny dobór źródła ciepła coraz rzadziej opiera się na jednej prognozie cen, a częściej na odporności systemu na różne warianty.
– Jednocześnie strategia elektryfikacji w Europie powoduje, że ceny energii elektrycznej pozostają kwestią złożoną. Moim zdaniem rozwój jednych technologii nie powinien odbywać się kosztem ograniczania innych, a jedynym kryterium doboru powinien być cel, który chcemy osiągnąć. Można to zrobić na wiele sposobów, stosując optymalne w danych warunkach rozwiązanie – zauważa.
Regulacje 2026: technologia czy parametry?
W 2026 roku na decyzje inwestorów mocno wpłyną także przepisy – unijne i krajowe. Szczególnie dużo emocji budzą planowane zmiany w wymaganiach ekoprojektu (Ecodesign) oraz w etykietach energetycznych, w tym tzw. przeskalowanie klas z A+, A++ i A+++ do prostszej, ale bardziej restrykcyjnej skali od A do G.
– W praktyce oznacza to, że wiele urządzeń, w tym część pomp ciepła i kotłów gazowych, może zostać zaklasyfikowanych niżej niż dotychczas, mimo że ich parametry techniczne się nie zmienią – tłumaczy prezes SPIUG. – Zmiany te mogą wejść w życie już w 2026 roku, choć branża postuluje wydłużenie okresu przejściowego nawet do 2027 roku, aby rynek i producenci zdążyli się dostosować – dodaje.
Dyskusja dotyczy nie tylko tego, jak klient odczyta etykietę, ale też tego, jakie realne wymagania zostaną postawione producentom i instalatorom. W rewizji ekoprojektu mogą pojawić się bardziej wyśrubowane parametry sprawności i emisji, które w praktyce ograniczą część rozwiązań.
– Jeżeli nie udaje się ograniczyć jakiejś technologii wprost, to ustala się takie parametry, które bardzo trudno spełnić – krytykuje takie podejście Janusz Starościk.
W 2026 kluczowe będzie znalezienie równowagi między ambicjami klimatycznymi a techniczną i ekonomiczną wykonalnością, tak aby ogrzewanie nie stało się dobrem luksusowym.
Od boomu do profesjonalizacji: audyt, projekt i kompetencje instalatorów
Ostatnie lata były testem dla całego sektora HVAC: szybki wzrost, korekta i gorące dyskusje o kosztach użytkowania. W 2025 roku coraz wyraźniej widać było przesunięcie w stronę profesjonalizacji decyzji: rośnie znaczenie audytu energetycznego, analizy zapotrzebowania budynku i właściwego doboru mocy.
Na pierwszym planie przestaje być jedna technologia, a zaczyna liczyć się efektywność całego systemu w konkretnym domu. Z perspektywy producentów to także zmiana jakościowa w rozmowach z klientami i partnerami instalacyjnymi.
– Z perspektywy producenta widzimy, że rynek dojrzewa. Inwestorzy coraz częściej pytają nie o to, która technologia jest "najlepsza", ale która zapewni im stabilność kosztów w perspektywie 10–15 lat – mówi Żaneta Lisowska, Group Brand & Marketing Manager Termet. – Dlatego kluczowe staje się projektowanie systemów elastycznych, gotowych na zmiany cen energii, rozwój OZE czy nowe wymagania regulacyjne. W 2026 roku przewagę będą miały rozwiązania, które można rozbudowywać etapowo i integrować w ramach jednego systemu sterowania – dodaje ekspertka Termetu.
W tym kontekście coraz więcej firm rozwija ofertę nie „jednego urządzenia”, lecz elementów kompatybilnych w ramach wspólnego sterowania – od kotłów gazowych po pompy ciepła i rozwiązania do integracji hybryd oraz współpracy z OZE. Ma to szczególne znaczenie w Polsce, gdzie warunki klimatyczne, tempo termomodernizacji i dostępność infrastruktury potrafią się mocno różnić regionalnie.
Pełną wypowiedź Janusza Starościka można znaleźć w Akademii Ciepła - Termet S.A. na YouTube.
Prognoza na 2026 - pragmatyzm wygrywa z dogmatami
Rok 2026 branża zaczyna z większym realizmem. Gaz prawdopodobnie utrzyma silną pozycję jako paliwo „przejściowe”, pompy ciepła powinny rosnąć wolniej, ale stabilniej, a hybrydy mogą rozwijać się najszybciej, bo odpowiadają na dwa największe lęki inwestorów: nieprzewidywalność cen energii i ryzyko niedopasowania technologii do budynku.
Równolegle rosnąć będzie znaczenie jakości projektu oraz kompetencji wykonawczych, bo to one w praktyce decydują o rachunkach i komforcie, a nie sama etykieta na urządzeniu.
Najważniejszy wniosek dla inwestora jest jeden: w 2026 roku przewagę będą miały systemy elastyczne, które da się modernizować etapami i dopasowywać do zmian – zamiast podejścia opartego na przywiązaniu do jednej technologii niezależnie od warunków.
źródło i zdjęcia: Termet S.A.