Woda zbierana przez drenaż powinna odpływać samoczynnie - grawitacyjnie - do rowu, studni chłonnej albo zbiornika na działce. Warunkiem jest wyprowadzenie odpływu poniżej poziomu ułożenia rur drenarskich, a takiej różnicy wysokości ukształtowanie terenu nie zawsze pozwala uzyskać. Jeżeli jej brakuje, wodę trzeba przetłaczać pompą.
Odpływ grawitacyjny - rozwiązanie najtańsze i najmniej awaryjne
Grawitacja nie wymaga zasilania, nie zużywa prądu i nie przestaje działać w czasie burzy, kiedy napływ wody jest największy, a sieć energetyczna bywa wyłączona. Dlatego zanim zdecydujesz się na przepompownię, warto dokładnie zmierzyć różnicę poziomów między najniższym punktem drenażu a dnem rowu. Rury drenarskie układa się zwykle na wysokości ławy fundamentowej, czyli 20–30 cm poniżej posadzki piwnicy, a kolektor odprowadzający musi biec dalej ze spadkiem rzędu 0,5–1%. Przy odległości 30 m od budynku do rowu oznacza to konieczność „zejścia” o kolejne 15–30 cm.
Przed wylotem należy wstawić studzienkę osadnikową. Drenaż zawsze wynosi z gruntu drobne cząstki, które osadzają się w rurach i z czasem zmniejszają ich przekrój. Studzienka z pogłębionym dnem zatrzymuje piasek i muł, a jej okresowe czyszczenie jest znacznie prostsze niż płukanie zamulonego rurociągu. Z tego samego powodu w narożnikach budynku montuje się studzienki rewizyjne - dają dostęp do każdego odcinka drenażu i umożliwiają jego przepłukanie pod ciśnieniem.
Jak wykonać wylot do rowu?
Wylot umieszcza się nad dnem rowu, około 20–30 cm powyżej poziomu normalnie płynącej w nim wody. Zbyt nisko wyprowadzona rura zostanie zatopiona, gdy rów wypełni się po opadach, a wtedy woda popłynie w przeciwną stronę - do drenażu i pod fundamenty. Zabezpieczeniem przed takim cofnięciem jest klapa zwrotna zamontowana na końcu rury; ta sama klapa uniemożliwia gryzoniom wejście do instalacji.
Skarpę wokół wylotu trzeba umocnić, bo strumień wody szybko ją podmyje. Wystarczy narzut kamienny, płyty ażurowe albo prefabrykowany element wylotowy osadzony w skarpie. Sam rurociąg prowadzi się poniżej strefy przemarzania - w zależności od regionu jest to od 0,8 do 1,4 m - albo, jeśli nie ma na to miejsca, ze stałym spadkiem gwarantującym, że po każdym opadzie rura sama się opróżni i zimą nie zamarznie na całej długości.
Zgoda właściciela rowu i formalności wodnoprawne
Rów melioracyjny prawie nigdy nie należy do właściciela sąsiadującej z nim działki - bywa własnością gminy, Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, spółki wodnej lub sąsiada, przez którego grunt przebiega. Odprowadzenie do niego wody wymaga zgody właściciela albo zarządcy urządzenia, a wykonanie wylotu traktowane jest jako budowa urządzenia wodnego, na którą trzeba uzyskać zgodę wodnoprawną - w zależności od zakresu inwestycji jest to zgłoszenie albo pozwolenie wydawane przez Wody Polskie. Zakres wymaganych dokumentów najlepiej ustalić w miejscowym nadzorze wodnym jeszcze przed rozpoczęciem prac, bo dla typowego drenażu przydomowego procedura bywa uproszczona.
Warto też pamiętać o zasadzie, którą Prawo wodne nakłada na każdego właściciela gruntu: nie wolno zmieniać kierunku odpływu wód opadowych ze szkodą dla działek sąsiednich. Skierowanie całego drenażu na granicę posesji albo do przydrożnego rowu bez uzgodnienia z jego zarządcą kończy się zwykle nakazem przywrócenia poprzedniego stanu. Bezwzględnie zakazane jest natomiast wprowadzanie wody z drenażu do kanalizacji sanitarnej - do sieci deszczowej można ją odprowadzić wyłącznie na warunkach określonych przez jej właściciela.
Kiedy potrzebna jest przepompownia?
Jeżeli różnicy poziomów nie da się uzyskać, wodę trzeba przetłaczać pompą, która działa niezależnie od wzajemnego położenia zwierciadła wody gruntowej i lustra wody w odbiorniku. Sprawdza się tu pompa zatapialna wyposażona w wyłącznik pływakowy: załącza ona urządzenie po napełnieniu zbiornika do zadanej wysokości i wyłącza po jego opróżnieniu. Ze względu na zanieczyszczenia niesione przez drenaż lepiej wybrać model przeznaczony do wody brudnej, z wirnikiem odpornym na zapychanie, niż tańszą pompę do wody czystej.
Pompę ustawia się w studzience zlokalizowanej w pobliżu budynku, w najniższym punkcie instalacji. Jej dno powinno leżeć 0,5–1 m poniżej rur drenarskich - ta objętość stanowi zapas buforowy, dzięki któremu urządzenie nie włącza się co kilkadziesiąt sekund. Studzienkę o średnicy co najmniej 60 cm łączy się z odpływem drenażu rurą kanalizacyjną, a przewód tłoczny można wykonać z rury wodociągowej, przy niewielkich odległościach wystarczy nawet wąż ogrodowy. Na przewodzie tłocznym trzeba zamontować zawór zwrotny, inaczej po każdym wyłączeniu pompy woda ze wznoszącego się odcinka wróci do studzienki i uruchomi ją ponownie.
Połączenie przewodu tłocznego z pompą warto wykonać jako rozłączne - szybkozłączkę albo śrubunek. Pompę trzeba okresowo wyjmować do czyszczenia pływaka i sita, a przy zespawanej na stałe instalacji każda taka czynność wymaga demontażu części rurociągu.
Przepompownia ma jedną słabość: przestaje pracować przy braku prądu, a więc dokładnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Rozsądnym uzupełnieniem jest czujnik alarmowy sygnalizujący przekroczenie dopuszczalnego poziomu wody w studzience oraz - w domach z użytkową piwnicą - zasilanie awaryjne. Koszt samej pompy zatapialnej do wody brudnej to od około 500 do 1500 zł, w zależności od wydajności i wysokości podnoszenia.
Rozwiązania, gdy rowu nie ma albo nie przyjmie wody
Zaniedbany, zarośnięty rów bywa równie bezużyteczny jak jego brak - obowiązek utrzymania urządzeń melioracyjnych spoczywa na właścicielach gruntów, które z nich korzystają, więc jego udrożnienie zwykle wymaga porozumienia z sąsiadami lub spółką wodną. Alternatywą pozostaje studnia chłonna, czyli szczelny zbiornik z otwartym dnem sięgający warstwy przepuszczalnej. Studnia zadziała wyłącznie wtedy, gdy pod gruntem spoistym uda się dotrzeć do piasku lub żwiru, a jej dno znajdzie się co najmniej metr powyżej zwierciadła wody gruntowej. Na działce, gdzie glina sięga kilku metrów w głąb, takie rozwiązanie jest stratą pieniędzy.
Wodę można też gromadzić w zbiorniku retencyjnym albo skierować do oczka wodnego czy stawu i wykorzystywać do podlewania. Przy większych powierzchniach sprawdza się rozsączanie skrzynkami rozsączającymi, ale - podobnie jak studnia chłonna - wymaga ono przepuszczalnego podłoża i zachowania odległości od budynku, żeby woda nie wracała pod fundamenty.
Sam drenaż nie zastąpi izolacji
Opisana sytuacja wymaga jeszcze jednego sprawdzenia. Papa na ścianach fundamentowych to izolacja przeciwwilgociowa, przeznaczona do ochrony przed wilgocią gruntową, a nie przed wodą wywierającą parcie hydrostatyczne. Jeżeli po roztopach wokół budynku okresowo tworzy się woda zawieszona, sprawne odprowadzenie drenażu ograniczy jej napływ, ale nie zlikwiduje problemu tam, gdzie izolacja jest przerwana lub uszkodzona.
Zanim więc zaczniesz układać rurociąg do rowu, warto sprawdzić, w jakim stanie jest sam drenaż. Ułożony bez obsypki żwirowej i geowłókniny filtracyjnej zamula się w ciągu kilku sezonów i przestaje odbierać wodę, niezależnie od tego, dokąd ją poprowadzisz. Inspekcja kamerą przez studzienki rewizyjne i próba przepłukania pokażą, czy instalacja w ogóle nadaje się do wykorzystania - a przy okazji pozwolą zweryfikować, czy woda w piwnicy nie ma innego źródła, na przykład nieszczelnego przejścia instalacyjnego przez ścianę fundamentową.