Czym palić, gdy brak pelletu? Zamienniki, które nie uszkodzą kotła
Czym palić, gdy brak pelletu? Zamienniki, które nie uszkodzą kotła
Drobne zrębki drzewne czy ziarna zbóż to potencjalnie paliwa zastępcze lub uzupełniające wobec pelletu, fot. Adobe Stock
W tym roku zimą dają się we znaki nie tylko mrozy. Dla wielu właścicieli domów jednorodzinnych stał się niedobór pelletu. Czym można go zastąpić - owies, pestki, a może łupiny orzecha? Wyjaśniamy, jaki można zastosować zamiennik, by nie uszkodzić kotła.
Owies, pestki, groch, łupiny orzechów, pellet używany zamiast żwirku dla kotów - w desperacji właściciele kotłów na pellet szukają innego opału. Trzeba jednak wiedzieć, jak go bezpiecznie zastosować i kiedy jest to w ogóle możliwe.
Stare kotły na różne paliwa - czym można palić?
Nieco paradoksalnie, w dość dobrej sytuacji są właściciele dość starych kotłów na pellety, tych liczących sobie już około 10 lat lub więcej. Część sprzedawanych wówczas urządzeń jest bowiem tak naprawdę kotłami na ekogroszek (węgiel kamienny groszek). Do spalania tego paliwa przystosowane są ich palniki i podajniki. Gdy wczytać się w ich dokumentację (instrukcję użytkowania, DTR), okazuje się, że paliwem podstawowym jest właśnie ekogroszek, pellet zaś jedynie paliwem zastępczym. Nie przeszkadzało to jednak części sprzedawców prezentować ich jako kotłów na pellet, który był wówczas dość tani.
W takim kotle - przewidzianym fabrycznie do spalania węgla - można palić choćby nim, o ile lokalne przepisy antysmogowe tego nie zakazują. Z dostępnością węgla nie ma zaś problemu i obecnie kosztuje on za tonę mniej niż pellet. Trzeba jednak podkreślić, że w kotle z palnikiem skonstruowanym tylko do spalania pelletu węglem absolutnie palić nie wolno. On się do tego po prostu nie nadaje.
Czym palić, gdy brak pelletu? Lista zamienników
W praktyce wiele kotłów na pellety jest jednak w stanie spalać także inne rodzaje biomasy, takie jak:
owies lub inne ziarna zbóż;
pestki owoców;
łupiny orzechów;
drobne zrębki drzewne;
wióry drzewne.
Jednak faktycznie amatorowi bardzo trudno jest określić czy spalanie takiego zastępczego paliwa będzie w ogóle możliwe i bezpieczne! Spalanie jakiegokolwiek paliwa, którego producent urządzenia nie wymienia w dokumentacji jako dopuszczalnego jest zawsze ryzykowne. Z założenia to działanie na własną odpowiedzialność i wymagające szczególnej ostrożności. Trzeba się liczyć chociażby z większym ryzykiem zablokowania podajnika czy nawet cofnięcia się płomienia do zasobnika paliwa. O gorszych parametrach czystości spalania nawet nie wspominając. Ponadto użycie innego paliwa niż zalecane przez producenta, jest podstawą do nieuznania przez niego gwarancji. Ale co robić, gdy w domu zimno, a pelletu w składach brakuje?
Pellety najlepiej jest kupować wiosną i latem. Wtedy ceny są najniższe. Warto zrobić przy tym pewien zapas - jeżeli zwykle spalamy ok. 4 t w ciągu sezonu, to warto mieć do dyspozycji 5-6 ton pelletu, fot. Adobe Stock
Lepsza mieszanka niż palenie samym owsem
Użycie paliwa innego niż przewidziane w instrukcji użytkowania kotła zawsze należy traktować jako ostateczność. Ponadto, gdy jesteśmy do tego zmuszeni, lepiej jest zastosować mieszankę z zasadniczym paliwem (pelletem), niż palić np. samym owsem. Taka mieszanina nie powinna raczej przekraczać proporcji pół na pół (co najmniej 50% właściwego paliwa).
Jednak nawet wówczas konieczna jest szczególna staranność - częstszy nadzór nad pracą kotła, korekta jego ustawień (częstotliwości i ilość podawanego paliwa). Pamiętajmy przy tym, że zmiana opału oznacza odmienną charakterystykę samego procesu spalania, powstawanie innej ilości popiołu, sadzy itd.
Rozporządzenie o kotłach i możliwość stosowania paliw zastęczych
Wspominana już sprawa wieku kotłów oraz dopuszczanych przez ich producentów paliw ma jeszcze drugi ważny aspekt. W starszych urządzeniach wyszczególnianie w dokumentacji nie tylko paliwa podstawowego, ale również paliw zastępczych oraz ich mieszanek, było rzeczą powszechną. W nowszych kotłach pelletowych się już tego nie spotyka. Jednak nie jest to wyłącznie konsekwencją ich coraz dalej idącego udoskonalania i specjalizacji, swoistego sprofilowania.
Ogromne znaczenie ma również to, że do przełomu lat 2017/2018 nie było w naszym kraju obowiązku certyfikacji kotłów pod względem czystości ani sprawności spalania. W związku z tym wielu producentów chętnie umieszczało w instrukcji (dokumentacji) informacje o możliwości korzystania z paliw zastępczych, jeżeli tylko uznawali, że taka eksploatacja będzie bezpieczna. Była to przy tym odpowiedź na zapotrzebowanie na kotły „wielopaliwowe” ze strony części potencjalnych nabywców. Oni po prostu oczekiwali możliwości użycia więcej niż jednego paliwa, choćby zależnie od chwilowych cen i dostępności. Wejście w życie pod koniec 2017 r. Rozporządzenia Ministra Rozwoju i Finansów z dnia 1 sierpnia 2017 r. w sprawie wymagań dla kotłów na paliwo stałe (Dz.U. 2017 poz. 1690) zmieniło bardzo wiele. Od tej pory to producent musiał wykazać, że kocioł osiąga określoną klasę czystości spalania na każdym deklarowanym przez niego paliwie. Notabene, musiała to być najwyższa 5 klasa, według normy PN-EN 303-5. Czyli od braku jakichkolwiek wymagań przeskoczyliśmy od razu do ich najwyższego poziomu. Certyfikacja kotłów wymaga zaś dość kosztownych badań. Producentom nie bardzo opłacało się płacić za nie, aby móc wpisać do dokumentacji informację o możliwości stosowania alternatywnego paliwa, tym bardziej kilku. Nie oznaczało to jednak, że w kotle na pellety faktycznie nie da się spalać żadnej innej biomasy - choćby ziaren zbóż.
Czy można palić pelletem i drewnem w szczapach?
Rozporządzenie o kotłach zmieniano w kolejnych latach, jeszcze zaostrzając wymogi (obowiązujący tekst jednolity Dz.U. 2025 poz. 749). Jednak od początku znajduje się w nim zapis, za który tej zimy wielu borykających się z niedoborem pelletu użytkowników kotłów najpewniej przeklełoby jego autorów. Mianowicie wprowadzono wówczas zakaz stosowania rusztów awaryjnych. Wcześniej ruszty awaryjne były zaś niezwykle popularne. Taki ruszt umożliwiał spalanie innego paliwa, przede wszystkim drewna kawałkowanego (w szczapach), w kotle z podajnikiem.
W produkowanych obecnie kotłach pelletowych nie wolno już stosować rusztu awaryjnego, który umożliwiał spalanie również drewna w szczapach. Jednak są dostępne kotły dwupaliwowe, z certyfikatem na oba te paliwa, fot. Adobe Stock
Oczywiście, drewno trzeba było dokładać ręcznie i nie było to zbyt wygodne. Jednak z założenia było to (zgodnie z nazwą) rozwiązanie na sytuacje awaryjne - takie jak brak prądu, awaria podajnika czy właśnie brak pelletu albo węgla-groszku. Zakazując rusztów awaryjnych argumentowano, że taki ruszt można wykorzystać nawet do spalania śmieci. Takie sytuacje najpewniej się zdarzały, ale to bardzo kiepski argument. Na tej samej zasadzie można by wnioskować o zakaz używania samochodów, bo przecież niektórzy jeżdżą o wiele za szybko i nawet po pijanemu. Kto zdrowy na umyśle kupuje nowoczesny kocioł za kilkanaście tysięcy zł lub więcej, żeby spalać w nim śmieci? Taki ruszt awaryjny bardzo przydałby się zaś w sytuacjach kryzysowych - takich jak tej zimy, gdy zabrakło w składach pelletu.
Warto jednak wiedzieć, że możliwość użytkowania dwóch paliw - pelletu i drewna w szczapach - wróciła w pełni legalnie. Niektórzy producenci oferują bowiem takie kotły, ze wszystkimi stosownymi certyfikatami dla obu paliw. Ta zima pokazała zaś, że warto kupić kocioł z możliwością używania więcej niż jednego paliwa.
Człowiek wielu zawodów, instalator z powołania i życiowej pasji. Od kilkunastu lat związany z miesięcznikiem i portalem „Budujemy Dom”. W swojej pracy najbardziej lubi znajdywać proste i praktyczne rozwiązania skomplikowanych problemów. W szczególności propaguje racjonalne podejście do zużycia energii oraz zdrowy rozsądek we wszystkich tematach związanych z budownictwem.
W wolnych chwilach, o ile nie udoskonala czegoś we własnym domu i jego otoczeniu, uwielbia gotować albo przywracać świetność klasycznym rowerom.