Sama warstwa tynku gipsowego o typowej grubości 8–15 mm oddaje nadmiar wody zarobowej w ciągu około dwóch tygodni, pod warunkiem że temperatura w pomieszczeniu sięga 20°C, a wilgotne powietrze jest z niego systematycznie usuwane. Jeżeli po miesiącu powierzchnia nadal pozostaje mokra i miękka, źródłem wody nie jest już tynk, lecz podłoże, na które go nałożono.
Świeżo wymurowany i otynkowany dom jednorodzinny zawiera kilka tysięcy litrów wody wprowadzonej razem z betonem, zaprawami i podkładami podłogowymi. Każdy z tych materiałów pozbywa się jej we własnym tempie: podkład cementowy potrzebuje około tygodnia na każdy centymetr grubości, a każdy centymetr powyżej czterech to już mniej więcej dwa tygodnie. Najwolniej wodę oddają masywne elementy betonowe, w których wilgoć migruje ku powierzchni przez wiele tygodni.
Nierównomierne wysychanie tynku gipsowego najczęściej wskazuje na to, że podłoże było nadmiernie zawilgocone jeszcze przed rozpoczęciem robót tynkarskich. Rzadziej odpowiada za nie różna chłonność podłoża albo nierówna grubość nałożonej warstwy. Przyczyną zawilgocenia bywają przecieki, znacznie częściej jednak jest nią kondensacja pary wodnej na chłodniejszych fragmentach przegród.
Zjawisko to nasila się zimą, gdy w zamkniętym budynku prowadzone są roboty mokre, na przykład wylewanie podkładów podłogowych. Duża wilgotność powietrza w połączeniu z ogrzewaniem i niedostateczną wentylacją prowadzi do wykraplania się wody na ścianach i konstrukcjach betonowych. Poszczególne materiały wchłaniają ją na różną głębokość, dlatego później schną w różnym tempie.
Miejsca wskazane w pytaniu są pod tym względem typowe. Dolne partie ścian zewnętrznych to najchłodniejsza strefa pomieszczenia, na styku ściany z podłogą na gruncie lub z wieńcem stropu przebiega zwykle mostek termiczny, a bezpośrednie sąsiedztwo mokrego podkładu dodatkowo utrudnia odparowanie. Sufity to najczęściej masywne płyty żelbetowe, obciążone wilgocią również od góry, jeśli na wyższej kondygnacji wykonano wylewkę. Jeżeli strop oddziela pomieszczenie od nieogrzewanego poddasza, jego powierzchnia bywa chłodniejsza od temperatury punktu rosy i wtedy skrapla się na niej para wodna unoszona z dołu wraz z ciepłym powietrzem.
Stopień zawilgocenia warto ocenić pomiarem, a nie dotykiem. Najprostszą metodą jest test foliowy: kwadrat folii o boku około metra przykleja się szczelnie taśmą do ściany i po dobie lub dwóch sprawdza, czy pod spodem pojawiły się krople wody albo ciemniejsza plama. Dokładniejszy wynik daje wilgotnościomierz. Za wyschnięty przyjmuje się tynk gipsowy o wilgotności masowej poniżej 1%; dopiero wtedy można go gruntować i malować.
Gwałtowne osuszanie gorącym nadmuchem jest wysoce niewskazane. Nagrzana powierzchnia zasycha wtedy szybciej niż warstwy głębsze, a para wodna wydostająca się później z wnętrza przegrody rozsadza powstałą skorupę i osłabia strukturę tynku. Osobnym problemem są bezprzewodowe nagrzewnice gazowe i olejowe, w których spaliny trafiają wprost do pomieszczenia. Spalenie kilograma gazu płynnego daje około półtora litra wody w postaci pary, więc urządzenie takie zamiast osuszać, dowilża wnętrze. Jeżeli konieczne jest dogrzewanie, lepiej sprawdzą się grzejniki elektryczne.
Skuteczniejszym rozwiązaniem są osuszacze powietrza, które wyprowadzają wilgoć stopniowo i równomiernie, przy nieznacznym tylko wzroście temperatury. Modele kondensacyjne pracują wydajnie powyżej 15°C i wymagają zamknięcia okien oraz drzwi, a także regularnego opróżniania zbiornika lub podłączenia odpływu. W chłodniejszych pomieszczeniach lepiej sprawdzają się osuszacze adsorpcyjne, które zachowują skuteczność również w niskich temperaturach.
Naturalne suszenie jest możliwe, wymaga jednak właściwie prowadzonej wentylacji. Zamiast trzymać okna stale uchylone, co wychładza przegrody i sprzyja kolejnym wykropleniom, lepiej wietrzyć krótko i intensywnie, otwierając je szeroko na kilka minut kilka razy dziennie. Warto przy tym pamiętać, że wymiana powietrza pomaga tylko wtedy, gdy powietrze zewnętrzne jest chłodniejsze i suchsze od tego w budynku. Podczas ciepłej i parnej pogody wietrzenie potrafi wnętrze dowilżyć i wówczas jedynym rozsądnym wyjściem pozostaje osuszacz przy zamkniętych oknach.
Ocenę jakości tynku można wydać dopiero po jego całkowitym wyschnięciu. Powierzchnia, która pozostaje miękka i pyli mimo braku wilgoci, wskazuje na błędy wykonawcze: zbyt niską temperaturę podczas wiązania, nadmiar wody zarobowej, pominięcie gruntowania chłonnego podłoża albo zbyt intensywne zacieranie. Warstwę osłabioną tylko powierzchniowo da się zwykle uratować preparatem gruntującym o działaniu wzmacniającym, tynk osłabiony na całej grubości trzeba usunąć i wykonać ponownie.
Do czasu uzyskania właściwej wilgotności należy wstrzymać się z malowaniem, tapetowaniem i układaniem warstw wykończeniowych podłogi. Farba nałożona na wilgotne podłoże pęcherzy się i odspaja, na powierzchni pojawiają się przebarwienia i wykwity, a długotrwale zawilgocony gips traci wytrzymałość i staje się pożywką dla pleśni.