Termostat pokazuje 22°C, a w domu odczuwamy zimno. Błędy wskazania, czy za mało termostatów?

To, że termostat pokazuje 22°C, nie musi oznaczać pełnego komfortu cieplnego w całym domu. O tym, jak naprawdę odczuwamy temperaturę, decydują nie tylko wskazania czujnika, ale też wilgotność powietrza, nasłonecznienie, temperatura ścian oraz sposób sterowania ogrzewaniem. W praktyce równie ważne jak sama nastawa jest to, gdzie zamontowano termostat. Czy jeden regulator rzeczywiście wystarcza do obsługi całego budynku? 

Termostat pokazuje 22°C, a w domu odczuwamy zimno. Błędy wskazania, czy za mało termostatów?
Auraton Inteligentny dom, sterowanie ogrzewaniem
Dane kontaktowe:
61 840 40 40
Świerkowa 14 64-320 Niepruszewo

PokażUkryj szczegółowe informacje o firmie

Czego dowiesz się z artykułu?

Dlaczego termostat pokazuje co innego, niż odczuwasz?

Wielu użytkowników instalacji grzewczych zauważa podobny problem: termostat wskazuje temperaturę na poziomie 22°C, a mimo to w pomieszczeniu nadal czuć chłód. Zdarza się też odwrotnie, gdy urządzenie pokazuje wartość pozornie prawidłową, ale we wnętrzu jest po prostu za ciepło. Taka sytuacja nie musi oznaczać awarii termostatu.

Najczęściej wynika z tego, że urządzenie mierzy temperaturę powietrza tylko w jednym, konkretnym miejscu, a człowiek odbiera komfort cieplny znacznie szerzej.

Na nasze odczucia wpływa nie tylko temperatura powietrza, ale również wilgotność, ruch powietrza, temperatura przegród oraz ilość słońca wpadającego do wnętrza. Dlatego wskazanie termostatu i realny komfort cieplny nie zawsze idą w parze.

Gdzie termostat najczęściej przekłamuje pomiar?

Jedną z najczęstszych przyczyn rozbieżności jest niewłaściwe miejsce montażu. Termostat powinien znajdować się tam, gdzie warunki są możliwie reprezentatywne dla całego pomieszczenia. Jeśli zostanie umieszczony zbyt blisko źródła ciepła, okna, drzwi zewnętrznych albo w miejscu nasłonecznionym, pomiar może być zafałszowany.

Podobny problem pojawia się wtedy, gdy regulator schowany jest za zasłoną, meblem lub w strefie słabej cyrkulacji powietrza. W takich warunkach urządzenie odczytuje temperaturę lokalnie, a nie tę, która faktycznie panuje w większej części pokoju. Efekt jest prosty: termostat reaguje poprawnie, ale na warunki, które nie odpowiadają temu, co czują domownicy.

Temperatura na wyświetlaczu to nie to samo co komfort cieplny

Termostat mierzy temperaturę powietrza, natomiast organizm odczuwa także temperaturę otaczających powierzchni. Jeśli ściany, podłoga lub szyby są chłodne, ciało szybciej oddaje ciepło i nawet przy pozornie komfortowych 22°C można mieć wrażenie chłodu. Z tego powodu szczególnie duże różnice odczuwa się w pomieszczeniach z dużymi przeszkleniami albo słabszą izolacją.

Znaczenie ma również wilgotność powietrza. Gdy jest zbyt sucho, temperatura często wydaje się niższa niż pokazuje regulator. Z kolei przy wyższej wilgotności to samo powietrze może być odbierane jako cieplejsze i cięższe.

Do tego dochodzi naturalny rozkład temperatury w pomieszczeniu. Ciepłe powietrze unosi się ku górze, dlatego pod sufitem zwykle jest cieplej niż przy podłodze. W domu z ogrzewaniem podłogowym rozkład ten będzie inny niż przy klasycznych grzejnikach.

Czy jeden termostat wystarczy do sterowania ogrzewaniem w całym domu?

W wielu domach nadal stosuje się jeden centralny termostat, najczęściej zamontowany w salonie lub na korytarzu. To rozwiązanie proste, wygodne i przez lata uznawane za standard. Problem zaczyna się wtedy, gdy temperatura w miejscu montażu nie odzwierciedla warunków w całym budynku.

Jeden regulator steruje źródłem ciepła na podstawie danych z jednego punktu. Jeśli w salonie zrobi się wystarczająco ciepło, ogrzewanie wyłączy się, nawet jeśli sypialnie lub łazienka nadal są niedogrzane.

W praktyce oznacza to, że jeden termostat może dobrze działać w małym mieszkaniu lub w domu o otwartym układzie i bardzo wyrównanych warunkach cieplnych. W większych budynkach jego możliwości szybko się kończą.

Kiedy jeden regulator działa dobrze, a kiedy zaczynają się problemy?

Jeden termostat zwykle sprawdza się tam, gdzie powierzchnia nie jest duża, pomieszczenia są ze sobą mocno połączone, a sam budynek ma dobrą izolację. W takich warunkach różnice temperatur pomiędzy pokojami bywają niewielkie, więc sterowanie na podstawie jednego czujnika może być wystarczające.

W większych domach sytuacja wygląda inaczej. Salon z dużymi przeszkleniami może nagrzewać się szybciej od sypialni po północnej stronie. Jedne pomieszczenia będą intensywnie użytkowane, inne tylko okazjonalnie.

Różnice wynikają też z wielkości pokoi, liczby okien, układu kondygnacji i sposobu rozprowadzania ciepła. W efekcie część wnętrz bywa przegrzana, a część niedogrzana. Spada komfort, a instalacja nie pracuje tak efektywnie, jak mogłaby.

Strefowe sterowanie ogrzewaniem daje większą kontrolę

W nowoczesnych domach coraz częściej odchodzi się od jednego centralnego regulatora na rzecz sterowania strefowego. Taki system dzieli budynek na kilka niezależnych stref grzewczych, z których każda ma własny czujnik temperatury lub osobny termostat. Dzięki temu salon, sypialnia, łazienka czy pokoje dziecięce mogą pracować według innych ustawień.

To rozwiązanie lepiej odpowiada na realne potrzeby domowników. W sypialni zwykle oczekuje się niższej temperatury niż w salonie, a w rzadziej używanych pomieszczeniach ogrzewanie może działać w ograniczonym zakresie. Taka regulacja zwiększa komfort cieplny, poprawia stabilność pracy instalacji i pozwala rozsądniej gospodarować energią.

Jak poprawić działanie termostatu i całego systemu ogrzewania?

Podstawą jest prawidłowy montaż regulatora. Najlepiej, aby znajdował się mniej więcej na wysokości 1,4–1,5 m od podłogi, w miejscu osłoniętym od bezpośredniego słońca, przeciągów i lokalnych źródeł ciepła. Równie ważne jest zapewnienie swobodnego przepływu powietrza wokół urządzenia, bo tylko wtedy pomiar będzie możliwie wiarygodny.

Jeśli dom jest większy albo ma zróżnicowany układ pomieszczeń, warto rozważyć więcej niż jeden czujnik temperatury lub pełną regulację strefową. Pomaga też korzystanie z nowoczesnych systemów sterowania, które pozwalają ustawiać harmonogramy grzania i dopasowywać temperaturę do rytmu dnia.

W praktyce oznacza to nie tylko większą wygodę, ale też lepsze wykorzystanie możliwości całej instalacji.

Dokładny pomiar temperatury wpływa także na rachunki

Precyzyjny pomiar temperatury nie służy wyłącznie wygodzie. Ma również bezpośredni wpływ na zużycie energii i pracę źródła ciepła. Gdy termostat błędnie odczytuje warunki, instalacja może uruchamiać się zbyt często albo wyłączać zbyt wcześnie. To prowadzi do wahań temperatury i mniej efektywnego ogrzewania domu.

Dlatego dobrze dobrany termostat, właściwie zamontowany i dopasowany do wielkości budynku, jest jednym z ważniejszych elementów nowoczesnego systemu grzewczego. W małym lokalu jeden regulator może w zupełności wystarczyć.

W większym domu znacznie lepsze efekty daje sterowanie w kilku strefach. To właśnie ono najczęściej decyduje o tym, czy temperatura na wyświetlaczu rzeczywiście będzie zgodna z tym, co odczuwają domownicy.

źródło i zdjęcia: AURATON

 

Autor
Aleksander Rembisz
Aleksander Rembisz
Ciągły kontakt z ludźmi to dla mnie prawdziwa przyjemność i naturalne środowisko pracy. Może właśnie dlatego w redakcji czuję się niczym ryba w wodzie. Moja przygoda z pracą w wydawnictwie i budowlaną prasą branżową zaczęła się całkiem niewinnie - ponad 20 lat temu - jeszcze na studiach. I tak oto inżynier budowlany został redaktorem. Początkowo zakres moich obowiązków obejmował przygotowanie do druku wydań branżowych, ale wraz z rozwojem mediów musiałem siłą rzeczy przebranżowić się na copywritera, moderatora forum branżowego i administratora profili redakcyjnych na platformach SM. Znajdziecie mnie na Facebook - Budomisja Złote Porady Budowlańców, Linkedin - Grupa Budujemy Dom, forum.budujemydom.pl, oraz ślad po mnie na portalach budujemydom.pl i budownictwob2b.pl.