Czy dziś fotowoltaika się opłaca? Jak obniżyć rachunki w net-billingu, zamiast sprzedawać nadwyżki za grosze

Czy dziś fotowoltaika się opłaca? Jak obniżyć rachunki w net-billingu, zamiast sprzedawać nadwyżki za grosze
Dawny system rozliczania net-metering uczynił instalacje fotowoltaiczne wyjątkowo opłacalnymi, a jak jest dzisiaj? fot. Adobe Stock

Dzisiaj wiele osób zastanawia się nad sensownością, początkowo dość sporych, wydatków na kupno i montaż instalacji PV. Co składa się na kompletną instalację i czy status prosumenta nadal jest atrakcyjny? Czy wszystko co znajdziemy w internecie, na pewno jest wiarygodne? Spróbuję zmierzyć się z tymi zagadnieniami nie tylko jako profesjonalny elektryk, ale też od ponad dwóch lat prosument, czyli użytkownik instalacji fotowoltaicznej, rozliczający się w systemie net-billing.

Posłuchaj artykułu

00:00 / 00:00

Instalacja PV powinna być dopasowana do wielkości przyszłego zużycia energii, nie do tego, które opłaciliśmy na fakturach z ostatniego roku. A przynajmniej przystosowana do przyszłej, łatwej rozbudowy. O czym mało kto pamięta, podczas podpisywania umowy z firmą wykonawczą, a handlowcy o tym nie wspominają.

Net-billing. System rozliczeń obowiązujący obecnie

Zmiana zasad rozliczeń energii pozyskiwanej z mikroinstalacji PV i wprowadzanej do sieci, była końcem ważnego etapu rozwoju rynku prosumenckiego w Polsce i jednocześnie zapoczątkowała etap następny. Od 1 kwietnia 2022 roku nowi prosumenci rozliczani są wyłącznie w net-billingu, który zastąpił wcześniejszy system opustów (czyli net-metering) i jest jednocześnie dostosowaniem systemu rozliczeń fotowoltaiki do standardów Unii Europejskiej. Istotą systemu net-billing jest zasada rozliczania wartości energii, a nie jej ilości. Energia elektryczna wprowadzona do sieci przez prosumenta jest sprzedawana po cenach rynkowych, a energia pobierana przez niego z sieci jest kupowana po obowiązujących taryfach. Oznacza to rozdzielenie procesu sprzedaży i zakupu energii - prosument nie „odbiera” już energii w naturze, lecz rozlicza ją finansowo.

System net-billing różni się od wcześniejszego net-meteringu tym, że energia nie jest wirtualnie „magazynowana” w sieci, lecz jest sprzedawana i kupowana po cenach rynkowych. Prosumenci stają się faktycznymi uczestnikami rynku energii, co oznacza, że:

  • swoje nadwyżki kierowane do sieci sprzedają po bieżących cenach giełdowych;
  • brakującą energię do swojej instalacji kupują według taryf detalicznych;
  • ponoszą całkowite koszty dystrybucji tej energii oraz opłat stałych.

Net-billing polega na wartościowym rozliczeniu energii. Energia wyprodukowana przez instalację fotowoltaiczną i oddana do sieci jest przeliczana na złotówki według rynkowej ceny energii w momencie jej wprowadzenia do sieci. Uzyskane w ten sposób środki trafiają na tzw. depozyt prosumencki - wirtualne konto prowadzone przez sprzedawcę energii. Od momentu wprowadzenia net-billingu zasady rozliczeń ulegały modyfikacjom, aby lepiej dostosować je do dynamicznego rynku energii. Początkowo wartość energii sprzedanej była obliczana na podstawie średniej miesięcznej ceny rynkowej (RCEm). Ten model był bardziej przewidywalny dla prosumentów. Od lipca 2024 r. wprowadzono rozliczenia oparte na cenach godzinowych (RCE). Zmiana ta zwiększyła zmienność cen, ale pozwoliła operatorom lepiej dostosować rozliczenia do rzeczywistych warunków rynkowych. Natomiast nowelizacja ustawy o OZE z 27 grudnia 2024 r. wprowadziła przelicznik 1,23 do wartości energii oddawanej przez prosumentów do sieci. Oznacza to, że depozyt prosumencki za energię przekazaną do sieci będzie powiększany o 23%, co ma przełożyć się na większą opłacalność inwestycji w mikroinstalacje OZE i niższe rachunki za energię pobieraną z sieci. Taka jest oficjalna wersja. Bo naprawdę jest to tylko oddanie prosumentom VAT-u, który sprzedawca za tę energię naliczał, sprzedając ją innym odbiorcom i go sobie zwyczajnie zatrzymywał. Warto jeszcze zaznaczyć, że w tym systemie prosumenci ponoszą pełne koszty przesyłu energii oraz utrzymania infrastruktury sieciowej, co w sposób oczywisty wpływa na końcową opłacalność inwestycji w fotowoltaikę.

Każdy prosument rozliczający się w obecnym systemie, czyli net-billing, jak również każdy kandydat na prosumenta powinien zapamiętać takie pojęcia jak:

  • cena sprzedaży energii - jest to cena po jakiej rozliczana jest energia wprowadzana do sieci. Jest równa rynkowej cenie godzinowej (RCE), zmieniającej się w zależności od pory dnia i rynkowego popytu na energię. Realnie jest to cena od kilku do kilkunastu groszy za kWh, rzadko bywa to groszy kilkadziesiąt. 
  • cena zakupu energii - cena energii pobranej z sieci dystrybucyjnej, opłacana według obowiązującej stawki taryfowej, plus koszty dystrybucji, a do tego dochodzą opłaty stałe, częściowo zależne od ilości energii pobranej.
  • depozyt prosumencki - wartość energii wprowadzonej do sieci przez prosumenta. Środki zgromadzone na tym wirtualnym koncie mogą być wykorzystane przez dwanaście miesięcy, na pokrycie kosztów energii pobranej z sieci.

Środki niewykorzystane (czyli nadpłata) na zakup energii w ciągu tych 12 miesięcy mogą też przepaść. Zwrócone może zostać najwyżej 20 do 30% nadpłaty. I jeszcze jedno. Podatki i akcyza nie są pokrywane przez depozyt prosumencki i muszą zostać uregulowane oddzielnie.

Co net-metering oznaczał dla operatorów elektroenergetyki, krzywa kaczki

Wprowadzenie systemu rozliczeń net-billing diametralnie zmieniło reguły gry w fotowoltaice prosumenckiej, co nie dla wszystkich stało się oczywiste. Nagle, z dnia na dzień, przestała mieć znaczenie kluczowa zasada net-meteringu - wyprodukuj jak najwięcej i wprowadź to do sieci! Spójrzmy jakie zasady rządziły wtedy tą branżą. Celem nadrzędnym było wyprodukowanie i wprowadzenie do sieci jak największej ilości energii, bez względu na skutki, jakie to spowoduje i bez dbałości o zmianę własnych przyzwyczajeń w zakresie korzystania z energii elektrycznej. Natomiast za wszystkie problemy z tym związane odpowiadał operator sieci elektroenergetycznej. To wtedy można było przeczytać w prasie i na portalach internetowych historie o bardzo wysokim napięciu w sieci niskiego napięcia, gdyż kilkunastu prosumentów mieszkających na danej ulicy "podkręcało" swoje falowniki, by zwiększyć ilość energii oddawanej do sieci. Kierunek przepływu energii jest znany nam z fizyki - od potencjału większego do potencjału mniejszego. Więc aby wprowadzić energię do sieci, falownik musi podnieść jej napięcie do wartości wyższej niż ustawił dla sieci jej operator. A nie wszystkie domowe urządzenia wytrzymują bez szwanku napięcie zasilające wyższe niż dopuszczalne, przez co ilość awarii domowego sprzętu niebezpiecznie rosła. Drugim, negatywnym skutkiem systemu rozliczeń net-metering, był brak zmian przyzwyczajeń konsumpcyjnych u prosumentów, a właściwie można nawet powiedzieć, że sprzyjał on utrwaleniu tendencji bardzo niekorzystnych dla energetyki, czyli wzroście zużycia energii wieczorem, w czasie wzmożonego na nią popytu.

Spójrzmy na zamieszczony poniżej rysunek. Przedstawia on tzw. krzywą kaczki w poszczególnych latach intensywnego rozwoju fotowoltaiki w Polsce. Możemy tu zauważyć, że cena energii w ciągu dnia wyraźnie spada w porównaniu do okresu wieczornego, wraz z rozwojem rynku prosumenckiego.

Krzywa kaczki na rynku energii. Z każdym rokiem ceny podlegają coraz większym, dobowym wahaniom, PSFiME
Krzywa kaczki na rynku energii. Z każdym rokiem ceny podlegają coraz większym, dobowym wahaniom, PSFiME

Pojęcie "krzywa kaczki" narodziło się w Kalifornii i określa kształt wykresu produkcji energii ze źródeł konwencjonalnych, który obrazuje brak równowagi pomiędzy zapotrzebowaniem na energię ogółem, a produkcją energii z fotowoltaiki. Zjawisko to występuje w każdym kraju z wysokim udziałem fotowoltaiki, a polega na tym, że w godzinach porannych, kiedy produkcja z instalacji PV wzrasta, spada jednocześnie zapotrzebowanie na prąd z elektrowni tradycyjnych. Natomiast wieczorem, gdy spada produkcja z fotowoltaiki, a ludzie wracają z pracy do domu, zapotrzebowanie na energię z energetyki konwencjonalnej gwałtownie rośnie. I właśnie ta zależność skojarzyła się analitykom z sylwetką kaczki. Ponadto wraz z tymi wahaniami produkcji energii, zmienia się też jej cena. W południe może kosztować kilka groszy, a czasami nawet być darmowa, natomiast w godzinach wieczornego szczytu dochodzić do dość wysokich wartości. Na przykład na początku lipca 2026 r. wieczorne ceny energii sięgały 2,3 zł za kWh. Dodajmy w tym miejscu, że system net-metering w ogóle tego trendu "nie zauważał". Prosumentom w tym systemie było obojętne, gdy włączali wieczorem swoje domowe urządzenia, zwiększając obciążenie sieci, tym samym "pompując" ceny energii dla pozostałych użytkowników sieci.

Konieczność nowego spojrzenia na fotowoltaikę

Wprowadzenie net-billingu do rozliczeń prosumenckich wymusiło zmiany w zakresie projektowania instalacji fotowoltaicznej, jak też sposobu jej użytkowania. Nagle bezsensowne stało się przewymiarowanie instalacji PV w stosunku do potrzeb własnych, co w systemie rozliczeń net-metering było atutem. W net-billingu przewymiarowanie niesie za sobą wyłącznie koszty, gdyż sprzedaż nadwyżek energii przynosi jedynie grosze i nie zwróci nam kosztów inwestycyjnych. Dlatego instalacja PV winna być dostosowana do potrzeb konkretnego gospodarstwa. Potrzeb przyszłych, a nie dzisiejszych, o tym nie należy zapominać.

Drugim elementem, nieistniejącym w net-meteringu, a niezbędnym jeśli rozliczamy się w systemie net-billing, jest własny magazyn energii o odpowiedniej pojemności. W net-billingu wygrywa ten, kto zaspokoi swoje potrzeby energią przez siebie wyprodukowaną, minimalizując pobór drogiej energii z sieci energetycznej. A najlepiej kiedy zmniejszy ten zewnętrzny pobór do zera, chociaż osiągnięcie tego nie jest łatwe. Zastrzegam też, że nie chodzi tutaj o żaden ascetyzm w korzystaniu z urządzeń elektrycznych, wręcz przeciwnie! Powinniśmy wręcz przestawić się całkowicie na sprzęty elektrycznie zasilane. Jeśli ktoś użytkuje kuchenkę gazową, powinien zaplanować zakup na przykład płyty indukcyjnej. Ja zrezygnowałem z kosiarki spalinowej, bo elektryczną koszę za darmo, nie potrzebuję paliwa, ani oleju. Z kolei piła elektryczna oleju wprawdzie potrzebuje, ale benzyny już nie. Więc wszelkie prace na podwórku nią wykonuję. I w taki sposób należy podejść do tego tematu.

Zapewniam, że przez wiele dni w roku będziemy mieli pod dostatkiem darmowej energii elektrycznej i zabraknie nam pomysłów, jak ją efektywnie wykorzystać. Niestety, będą też chwile (nie tak znów wiele), że energii będzie mało, ale to z kolei możemy obejść zmieniając swoje przyzwyczajenia konsumpcyjne. Bo czy na pewno pralkę musimy włączać wieczorem, po powrocie z pracy? Nie można prania wykonać w dzień słoneczny? Wiele współczesnych urządzeń gospodarstwa domowego ma możliwość zaprogramowania ich załączania się o dowolnej porze, a nawet jeśli takowych nie ma, to programatory zewnętrzne umożliwiające pożądane działanie można kupić już za kwotę ok. 20 złotych. Wydatek na pewno szybko się zwróci. Podobnie pieczenie sztuki mięsa organizujemy wtedy, kiedy energii z paneli jest dużo, nie musimy tego robić w deszczowy dzień. Da się osiągnąć wiele, nie przez rezygnację z jakiejś czynności, a przez dostosowanie czasu jej wykonania do aktualnej sytuacji pogodowej. I nie wymaga to wielkich poświęceń.

Magazyn energii jest absolutnie niezbędny

Kluczem do osiągnięcia sukcesu w drodze do maksymalizacji autokonsumpcji energii elektrycznej wyprodukowanej z instalacji PV jest posiadanie odpowiedniego magazynu energii. Z kilku powodów. Pierwszy jest banalny. W dni słoneczne energii fotowoltaicznej w systemie energetycznym jest tak dużo, że jej ceny spadają do kilku groszy, a nawet do zera. I tak naprawdę, energii z naszych paneli nikt na zewnątrz wtedy nie potrzebuje, a najwyżej dostaniemy za nią parę groszy. Natomiast, jeśli ją zgromadzimy i przechowamy na później, to jej wartość wzrośnie. I to jest drugi powód.

Trzeci jest dla wielu z nas dość zaskakujący. Otóż prawie nikt z prosumentów nie jest w stanie zużyć na bieżąco całej energii wyprodukowanej przez panele. W słoneczny dzień energii mamy nadmiar - o czym już wspominałem, jednak to eldorado kończy się wieczorem. Warto w tym miejscu przytoczyć kilka liczb, aby te spostrzeżenia skonkretyzować. Jak podają statystyki, przeciętna, polska rodzina 2 + 2, zamieszkująca dom o powierzchni ok. 100-120 m2, zużywa rocznie od 2500 do 4000 kWh energii elektrycznej. Oczywiście bez pompy ciepła i ładowarki samochodowej. Natomiast dni w roku jest 365. Co daje dzienne zużycie przeciętnie na poziomie 7-11 kWh. Natomiast typowa instalacja fotowoltaiczna o mocy 5 kWp jest w stanie w skali roku średnio każdego dnia wyprodukować 20-25 kWh energii, czyli latem jest to najczęściej ponad 30 kWh dziennie. I co zrobić z tak dużą porcją energii, jak ją racjonalnie wykorzystać? Część oczywiście zużyjemy na bieżąco, w domu mamy przecież urządzenia stale zużywające prąd, chociażby lodówka. Jednak bez magazynu energii nie mamy na to szans. I to jest kolejny argument za tym, że dzisiaj instalacja PV bez magazynu energii nie ma racji bytu. Ekonomicznie jest nieopłacalna i nieuzasadniona.

Jak duży magazyn zainstalować? Ja twierdzę, że 3x moc instalacji

Jeszcze nawet w 2023 r. eksperci przestrzegali, aby z magazynami energii zbytnio nie przesadzać, gdyż są drogie i ich montaż może okazać się w sumie nieopłacalny. Spójrzmy jednak na realia. Ówczesne i obecne. Oto uśredniona cena magazynów energii na przestrzeni lat. O ile w 2010 r. średni koszt 1 kWh magazynu kształtował się na poziomie 2000 dolarów, to w 2023 r. wynosił już tylko ok. 300 dolarów. Natomiast dzisiaj w sprzedaży detalicznej są dostępne magazyny energii w cenie nieprzekraczającej 500 złotych za 1 kWh, natomiast cena magazynów energii renomowanych producentów, choć niekoniecznie z segmentu premium, spadła poniżej 1000 złotych za 1 kWh (do ok. 800 zł za 1 kWh). Dlatego też nie ma uzasadnienia ekonomicznego dla oszczędzania na kosztach magazynów energii w instalacji PV.

Jedynym ograniczeniem dla ich pojemności powinny być kwestie techniczne, czyli proporcja w stosunku do mocy instalacji PV. Jaka ta proporcja być powinna? W internecie można spotkać wiele wskazówek dotyczących tego problemu, że to powinna być wielkość od 1 do 1,5 mocy instalacji, ostatnio pojawia się informacja, że pojemność magazynu powinna być nawet dwukrotnie większa niż moc instalacji PV. Natomiast ja twierdzę, że pojemność magazynu energii powinna około trzykrotnie przekraczać moc instalacji fotowoltaicznej. Kandydatów na prosumentów namawiam, aby to stwierdzenie przepisali dużymi literami i oprawili w ramkę. I nie zapomnieli o nim podczas rozmów z handlowcami.

Skąd taka wartość się wzięła? Z moich doświadczeń jako elektryka i prosumenta. Jak wspomniałem wyżej, dość typowa instalacja PV o mocy 5 kWp jest w stanie wyprodukować rocznie ilość energii matematycznie wystarczającą w zupełności do zasilenia przeciętnego domu jednorodzinnego. Problemem są jednak pory roku, powodujące, że produkcja nie jest proporcjonalna do wielkości zużycia w danym okresie. Zimą zużycie rośnie. I dla statystycznego domu, w którym średnie, dzienne zużycie energii wynosi 7-11 kWh, zimą może ono sięgać nawet 15 kWh. Stąd też pojemność magazynu energii, który - moim zdaniem - powinien odzwierciedlać dobowe zużycie energii. Tak, aby prosumenta po nocy nie czekał kompletnie pusty magazyn, aby miał on czas na podjęcie stosownych działań, gdy np. słońca nie ma na niebie. Bo gdy świeci, to magazyn ponownie się napełni i problem znika. Jest to także pewien zapas na przyszłość, ponieważ domowe zużycie energii z roku na rok wzrasta, bo pojawią się nowe sprzęty czy też nowe usługi wymagające elektryczności.

Czy 10 kWh pojemności na razie wystarczy? Być może tak. Jest jednak jeszcze inny szczegół, już typowo elektryczny. Otóż jest regułą, że z magazynu nie można pobierać mocy większej niż wynosi połowa jego pojemności. Czyli z magazynu o pojemności 10 kWh nie można w jednej chwili pobierać więcej niż 5 kW mocy. I wyobraźmy sobie taką sytuację, że w domu załączony jest bojler z ciepłą wodą, mający 2 kW, działa oświetlenie, telewizor, pompa obiegowa do wody i inne odbiorniki, razem 1,5 kW, a tu pani domu przyszło na myśl włączyć jeszcze żelazko, albo odkurzacz... I co się dzieje? Nastaje nagła ciemność. Zabezpieczenia reagują natychmiast i odłączają cały dom od falownika. Więc cóż z tego, że w baterii jest jeszcze mnóstwo energii, skoro możemy z niej korzystać tylko w pewnym stopniu, ściśle przestrzegając ograniczeń? W takim przypadku nie ma mowy o komforcie korzystania z prądu, instalacja PV stanie się zmorą, a nie oszczędnością. Przy baterii 15 kWh, a więc ograniczeniu jednoczesnego pobierania mocy do wartości 7,5 kW prawdopodobieństwo przekroczenia zabezpieczeń jest już bardzo małe, taki problem może w ogóle nie zaistnieć. Więc może 20 kWh byłoby jeszcze lepsze? Niekoniecznie.

Przy tej pojemności magazynu energii występuje obawa, że magazyn np. zimą zbyt często nie byłby w pełni naładowany, co nie jest korzystne dla jego trwałości. Tym bardziej, że istnieje techniczny wymóg stawiany przez producentów określonych typów baterii, że pod groźbą utraty gwarancji muszą być co jakiś czas naładowane do 100%. U mnie taki wymóg obowiązuje najrzadziej co 21 dni. Z tych wszystkich powodów, dla domu jednorodzinnego nie warto rozpatrywać w ogóle instalacji PV o mocy mniejszej niż 5 kWp. I to niezależnie od wszystkich innych okoliczności. Różnica w cenie będzie niewielka, a kłopotów w użytkowaniu może być sporo. 

Dlaczego fotowoltaika w systemie net-billing nie nadaje się do ekonomicznej współpracy z pompą ciepła?

Zacytuję fragment z internetu: "Fotowoltaika i pompa ciepła jako ekologiczne, energooszczędne rozwiązanie. Fotowoltaika plus pompa ciepła stanowią aktualnie bardzo popularny zestaw, który spotkać można praktycznie w każdym, energooszczędnym budownictwie. Taki duet zapewnia bowiem podniesienie poziom samowystarczalności energetycznej i jednocześnie ekologiczne ogrzewanie domu." Takich i podobnie brzmiących tekstów można znaleźć w sieci dziesiątki. Część z nich to pokłosie dawnego systemu rozliczeń czyli net-meteringu, która nie została usunięta przez autorów, ale część pochodzi z czasów obecnych. Wszystkie jednak są już nieprawdziwe. Temat jest niemal mityczny, ale niestety, fotowoltaika w systemie rozliczeń net-billing nie nadaje się do ekonomicznej współpracy z pompą ciepła. Nawet jeśli do układu wprowadzimy magazyn energii.

Po pierwsze, okres, w którym pompa ciepła pracuje, charakteryzuje się krótszym dniem i dłuższą nocą. Poza tym nawet w ciągu dnia w tym okresie często zdarzają się przypadki nieba z pełnym zachmurzeniem. Albo i opadami śniegu, który zupełnie odcina dostęp słońca do paneli. Po drugie, pompa ciepła jest urządzeniem zużywającym w ciągu doby od 20 do 40 kWh energii. Instalacja PV, aby zaspokoić jej zapotrzebowanie musiałaby mieć odpowiednio wysokie parametry, uwzględniające w dodatku krótki czas ładowania magazynów. Po trzecie, w okresie kiedy pompa nie pracuje, fotowoltaika pracowałaby na sieć, produkując zbędną, bardzo tanią energię, co by tylko wydłużało okres zwrotu z inwestycji.

Ogólnie rzecz ujmując, inwestowanie w fotowoltaikę tylko do zasilania pompy ciepła jest nieopłacalne. O wiele korzystniejsze będzie dobranie odpowiedniej taryfy oraz wykorzystanie taniego, nocnego prądu z sieci ogólnodostępnej. Podobnie sprawa wygląda z ładowaniem samochodów elektrycznych. To są bardzo duże pojemności, instalacja byłaby droga i wymagałaby dużej przestrzeni dla montażu paneli, a także odpowiednich pomieszczeń dla niemałego magazynu energii. Brak jest ekonomicznego sensu w jej planowaniu i budowie.

Opłacalność fotowoltaiki dzisiaj - podsumowanie

Zmiana sposobu rozliczeń prosumentów, czyli przejście z systemu opustów na net-billing, spowodowała całkowitą zmianę zasad rządzących fotowoltaiką. To co kiedyś było dobre i pożądane, teraz okazuje się szkodliwe. Jest jednak dobra wiadomość dla kandydatów na prosumentów. System wcale nie jest taki zły dla osób, które myślą przede wszystkim o zaspokojeniu swoich własnych potrzeb energetycznych, a nie na zarabianiu na sprzedaży prądu. Wtedy nie tylko będziemy mogli ograniczyć rachunki za drożejącą energię, ale też zabezpieczyć się przed możliwymi awariami sieci w dostawie prądu.

Własna fotowoltaika to również zasilanie awaryjne. Słońce codziennie świeci dla wszystkich i nawet w pochmurne dni, da się dzięki fotowoltaice przeżyć bez żadnych szkód. A dla sytuacji podbramkowych istnieje w falowniku wejście GEN, do którego można podłączyć nawet tani agregat prądowy i w taki sposób zasilić swoją instalację. Dlatego tych, którzy mają mały własny dom i się wahają, zachęcam do inwestowania. Na początek instalacja 5 kWp, falownik hybrydowy wraz z magazynem energii 15 kWh i będziecie mieli szansę na ignorowanie wszelkich sprzedawców energii elektrycznej. Natomiast jeśli ktoś uważa, że to będzie dla niego zbyt mało, niech na razie zainwestuje wyłącznie w większą moc falownika hybrydowego - 7 albo najwyżej 8 kW. Panele można później dołożyć bez większych trudności technicznych, a i magazyny energii coraz częściej są oferowane w wydaniu łatwo dodawanych w szereg baterii. Na więcej niż 8 kWp raczej nigdy nie będzie potrzeby. Tylko nie dajcie się wmanewrować w pompę ciepła wraz z fotowoltaiką. Nie tędy biegnie droga fotowoltaiczna.

Chcesz częściej widzieć nasze artykuły w Google? Dodaj BudujemyDom.pl do ulubionych źródeł
Stanisław Liberski
Stanisław Liberski
Sam o sobie mówi, że jest prawdziwym fachowcem w dziedzinie elektryki. Doskonale łączy w sobie gruntowne wykształcenie teoretyczne z bogatym doświadczeniem praktycznym. Od kilkunastu lat dzieli się swoją wiedzą i doradza użytkownikom forum.budujemydom.pl. Jego bogata kariera zawodowa obejmuje m.in. pracę jako gastarbeiter na budowie, gdzie doskonalił umiejętności związane z wykończeniem wnętrz, m.in. malowaniem i tapetowaniem. Był również szefem firmy handlu zagranicznego, specjalizującej się w imporcie surowców, materiałów i sprzętu budowlanego. Doświadczenie to pozwoliło mu na dogłębne poznanie rynku budowlanego i nawiązanie cennych kontaktów. Dodatkowo, pełnił funkcję dyrektora ośrodka kultury, co świadczy o jego szerokich zainteresowaniach i umiejętnościach interpersonalnych. Poza pracą zawodową, pasjonuje się pisaniem powieści oraz eksperymentowaniem z recepturami nalewek. To zamiłowania pokazują jego kreatywność i zamiłowanie do odkrywania nowych smaków.
Komentarze

retrofood
20-10-2026 09:46
5 minut temu, Zdaniem Czytelnika napisał: Komentarz dodany przez Maciek: Jeśli energia z sieci za dnia jest taka tania, przy cenach dynamicznych, to czemu się bawić w ogóle w instalacje PV, zamiast ładować baterię (magazyn energii) za dnia i wykorzystywać wieczorem? ...
Zdaniem Czytelnika
20-10-2026 09:38
Komentarz dodany przez Maciek: Jeśli energia z sieci za dnia jest taka tania, przy cenach dynamicznych, to czemu się bawić w ogóle w instalacje PV, zamiast ładować baterię (magazyn energii) za dnia i wykorzystywać wieczorem? Ominąć cały ten temat PV i korzystać z baterii.
Wiecej na Forum BudujemyDom.pl
Najnowsze artykuły
Czytaj tak, jak lubisz
W wersji cyfrowej lub papierowej
Moduł czytaj tak jak lubisz