Kamery skierowane poza granice działki
Ukarany mężczyzna zamontował na swojej nieruchomości system monitoringu, który przez całą dobę rejestrował obraz i dźwięk. Kluczowym problemem okazał się zasięg urządzeń - obiektywy kamer wykraczały daleko poza teren prywatnej posesji, obejmując drogę publiczną oraz działki sąsiadów.
Zgodnie z przepisami RODO właściciel domu może bez ograniczeń nagrywać wyłącznie własny teren. Z chwilą, gdy kamera rejestruje przestrzeń publiczną lub cudzą nieruchomość, jej operator staje się administratorem danych osobowych - ze wszystkimi wynikającymi z tego obowiązkami i odpowiedzialnością.
Około 30 osób pod stałą obserwacją
Urząd ustalił, że działanie kamer naruszyło prywatność około 30 osób - sąsiadów oraz członków ich rodzin. Poszkodowani przez długi czas żyli z poczuciem ciągłej inwigilacji podczas wykonywania codziennych czynności i korzystania z drogi.
UODO zwrócił szczególną uwagę na to, że stały monitoring rejestrował nie tylko wizerunek i głos, ale również wrażliwe dane o lokalizacji sąsiadów - precyzyjnie dokumentując, kiedy i z kim wychodzą ze swoich domów, gdzie przebywają i jak się poruszają.
Postępowanie wykazało przy tym, że nagrania w ogóle nie służyły ochronie mienia. Właściciel wykorzystywał je do nękania sąsiadów oraz inicjowania na szeroką skalę nieuzasadnionych zgłoszeń na policję i do sądów. Monitoring, który w założeniu ma poprawiać bezpieczeństwo, stał się więc narzędziem konfliktu sąsiedzkiego.
Najpierw był tylko nakaz - bez żadnej kary
Prezes UODO początkowo nie sięgnął po sankcję finansową. Pierwsza decyzja jedynie nakazywała usunięcie naruszenia - właściciel dostał 7 dni na demontaż kamer lub zmianę ich usytuowania tak, by obejmowały wyłącznie jego posesję. Mężczyzna nie skorzystał z prawa do wniesienia skargi do sądu administracyjnego, zignorował nakaz i kontynuował nagrywanie.
źródło: https://uodo.gov.pl/pl/138/4492