Plan zagospodarowania przestrzennego

Print image
Copy link image
time image Artykuł na: 6-9 minut
aktualizacja: 2008-12-15 10:37:03
Plan zagospodarowania przestrzennego
Chciałabym zwrócić uwagę na problem, którego skutki obserwuję od kilku lat w moim otoczeniu. Mam na myśli plany zagospodarowania przestrzennego - te stare, już dziś nieobowiązujące (ale to one ukształtowały nasz podmiejski krajobraz) i te przyszłe, które być może właśnie powstają na biurkach urzędników. Słowem, na dziedzinę, nazywaną zdaje się fachowo urbanistyką.

Do napisania listu skłoniła mnie wizyta w wydziale architektury i urbanistyki mojej gminy, który odwiedziłam, by zasięgnąć języka na temat planów zabudowy terenu i remontu dróg w naszej okolicy. Oczywiście, takie plany jeszcze nie powstały. Kiedy powstaną, a także jakie czynniki i czyje interesy zostaną w nich uwzględnione – żywa dusza nie wie.

 

Moja miejscowość to kilkanaście niedużych gospodarstw rolnych, trzy sklepiki i „narosłe” wokół nich kilkadziesiąt nowych domów. Wokół mazowieckie pola, blisko las. Przyjemność obcowania z przyrodą psuje nam jednak bezmyślny schemat, według którego podzielono tu grunt. Prawie kilometrowe drogi (bite) mają szerokość 4-4,5 m, a działki pomiędzy nimi są wąskie i długie. Jakiś znawca tematu wytłumaczył mi, że jak dawniej gospodarz chciał sprawiedliwie podzielić ziemię między 4 synów, to dzielił wzdłuż. W ten sposób każdy z nich miał dostęp do rzeki z jednej strony, a do lasu z drugiej.

 

I tak, z pokolenia na pokolenie, ziemię dzielono na coraz węższe paski. Dobrze, tylko kto na to pozwolił? Gmina. W ten oto sposób zamiast ładnej, zielonej osady, która mogłaby tu powstać za kilka lat (gleba jest dobra i drzewa szybko idą w górę), mamy anonimową sypialnię. Zamiast sieci wygodnych, szerszych uliczek, po których chciałoby się spacerować wieczorami, ale można by też na nich wygodnie zaparkować i zawrócić, są ubłocone miedze, którymi nikt nie chodzi. Bo komu by się chciało spacerować po raz setny kilometr w jedną i w drugą stronę, bez możliwości zmiany trasy?

 

W naszym „miasteczku” parceluje się kolejne grunty i gołym okiem widać, że mieszkańców będzie szybko przybywało, ale nikt nie pomyślał o zaplanowaniu wśród domów skwerku, placu zabaw, kawałeczka parku – czyli wspólnej przestrzeni. Tu nawet za 10 lat nie powstanie spójny podmiejski organizm, bo... nie ma się wokół czego zorganizować. Ludzie będą tu tylko nocować i najwyżej grillować w ogródkach. Ktoś powie, że szukam dziury w całym: chciała mieszkać na wsi, a teraz próbuje robić z niej miasto. To nieprawda.

 

Chciałam mieszkać na wsi, ale takiej, jaką pamiętam z młodzieńczych wyobrażeń: ze wspólnym placykiem, z zielonymi uliczkami i sąsiadami, których się zna i pozdrawia w czasie niedzielnych spacerów. To nie utopia, taka wizja jest możliwa, a potrzeba do jej realizacji jedynie trochę dobrej woli i wyobraźni planistów.

 

Dziś, gdy nasza rodzina zdążyła się już zadomowić w nowym miejscu, jaskrawiej dostrzegamy braki otoczenia. Chcielibyśmy poprawić sytuację nie poprzez artykułowanie roszczeń, ale biorąc aktywny udział w tworzeniu zrębów naszej miejscowości. Wspólnie z kilkunastoma sąsiadami postanowiliśmy, że spróbujemy wpłynąć na kształt nowego planu miejscowego, nawet ponosząc kolektywnie pewne koszty. To przecież ważne, jak będziemy żyli za 5 i 10 lat. Stąd wspomniana wizyta w urzędzie.

 

Niestety, informacje jakich mi tam udzielono, są mgliste, a to, co można z nich wyczytać, odbiera chęć do działania. Plan miejscowy zostanie KIEDYŚ uchwalony. Kiedy? Nie wiadomo - prawo nie nakłada tu na gminę rygoru żadnego terminu. Tworzenie planu może trwać latami, bo jest to procedura BARDZO SKOMPLIKOWANA I KOSZTOWNA – potrzebne są dziesiątki fachowych studiów i ekspertyz. Jeśli tak bardzo nam, mieszkańcom, zależy, możemy sobie złożyć wniosek o przystąpienie do sporządzenia planu. Co do uwzględnienia naszych pomysłów - po zakończeniu prac nad planem (ale kiedy?!) gmina wyłoży go do publicznego wglądu. A jeśli chodzi o siatkę ulic, placyki, skwerki itp., to możemy sobie wnioskować, ale to nieekonomiczne i odbiega od miejscowej tradycji przestrzennej.

 

Reasumując: gmina plan uchwali albo i nie. Jeśli tak, to wyda spore (nasze - podatników) pieniądze na usługi urbanistów, którzy i tak zaprojektują to samo – uzależnione od miasta getto sypialne, z którego na spacer trzeba jechać do warszawskich Łazienek. Bo to NAJEKONOMICZNIEJ.

 

Przytłacza nas jedno: przecież od dziesięcioleci gminy zlecają wykonanie planów, a ktoś bierze za nie duże pieniądze. To, co nam tu stworzono, a co umiałby zaprojektować 4-latek, też kiedyś słono kosztowało i wymagało „licznych ekspertyz i studiów”. A przecież tak niewiele trzeba! Gdyby urbaniści dali naszej miejscowości szansę rozwoju w sensownym kierunku, z pewnością my, mieszkańcy, chętnie partycypowalibyśmy w kosztach budowy szkoły, przedszkola czy nowej drogi. Żeby położyć podwalinę pod miejsce przyjazne mieszkańcom – takie, do którego będą ciągnąć nowi inwestorzy i gdzie wartość nieruchomości będzie szybko rosła – nie trzeba szczególnego krajobrazu, sąsiedztwa puszczy czy jeziora.

 

Wystarczy dobry plan i projekt zieleni w miejscach publicznych, resztę zrobią mieszkańcy. W podwarszawskich miasteczkach o tradycjach letniskowych gołym okiem widać, że ich urok nie polega wyłącznie na zalesieniu (sosny szybko rosną i można je posadzić wszędzie), ale na przemyślanym planie, na dobrych proporcjach między strefą prywatną a publiczną. Jeśli nie chcemy żyć w otoczeniu zaścianka i brzydoty, zróbmy z tym coś, dopóki mamy jeszcze wokół miast trochę pustych pól!

 

Joanna Wielczyk

Zdaniem naszych Czytelników

time image

Gość ania

23 Kwi 2010, 12:31

Jesli chcecie sprawdzic plan zagospodarowania przestrzennego w okolicy swojej działki, mieszkania lub domu to polecam katalog plan zagospodarowania. Naprawdę warto, bo nigdy nie wiadomo, co wybudują obok! :).

Wiecej na Forum BudujemyDom.pl

Dodaj komentarz

time image
time image
Warto wiedzieć dodatkowo:
Zobacz inne artykuły
Zadaj pytanie ekspertowi Masz wątpliwości lub dodatkowe pytania? Napisz do nas!
expert image
Akceptowane formaty plików: 'jpg', 'jpeg', 'gif', 'bmp', 'png'. Dodawanie wielu plików - wciśnij CTRL.
Administrator danych osobowych: AVT-Korporacja sp. z o.o. z siedzibą: ul. Leszczynowa 11, 03-197 Warszawa. Cel przetwarzania danych: udzielenie odpowiedzi na zadane pytanie. Administrator danych osobowych: AVT-Korporacja sp. z o.o. z siedzibą: ul. Leszczynowa 11, 03-197 Warszawa. Cel przetwarzania danych: udzielenie odpowiedzi na zadane pytanie. Okres przetwarzania danych: Twoje dane przetwarzane będą do czasu istnienia podstawy do ich przetwarzania – czyli w tym konkretnym przypadku, do czasu udzielenia odpowiedzi. Masz prawo do: dostępu do Twoich danych, ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych lub ich przenoszenia. Możesz: odwołać zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych, zażądać, by Twoje wszystkie dane zostały usunięte. Podstawy prawne: art. 5, 6, 12, 13 Ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO). Czytaj więcej
Dodano plik do wysłania
Poradnik
Cenisz nasze porady? Możesz otrzymywać najnowsze w każdy czwartek!
Budujemy Dom
11,90 zł tylko teraz!
Teraz za darmo!
Od teraz, dla wszystkich! Wystarczy, że się zalogujesz. A otrzymasz dostęp do wszystkich artykułów z papierowego Budujemy Dom! Całkowicie za darmo!
Dom Energooszczędny Vademecum 2021

Dom Energooszczędny Vademecum

ABC Budowania 2021

ABC Budowania

Jak budować bez błędów

Wnętrza 2021

Wnętrza

Nowoczesne, stylowe, piękne wnętrza - zasady, porady, inspiracje

Czas na Wnętrze wrzesień 2021

Czas na Wnętrze

Magazyn wnętrzarski pełen inspiracji

Twój Dom Twój Styl 2021

Twój Dom Twój Styl

Poradnik shoppingowy

Budujemy Dom lipiec - sierpień 2021

Budujemy Dom

Czasopismo budowlane dla budujących dom i wykonawców

Dom Polski 2021

Dom Polski

Jak zbudować dom tańszy niż mieszkanie

Nowoczesne Instalacje 2021

Nowoczesne Instalacje